#PQmeC
Od kiedy jestem w ciąży, czuję się jak trędowata. Od razu powiem, że nie publikuję swojego życia na instagramach itd., nie wstawiam natchnionych opisów o miłości do mojego ''bąbelka'' i zasadniczo nie mówię o ciąży, dopóki ktoś mnie nie zapyta. A jak już, to są jakieś ogólniki, że dobrze się czuję, że ciężko być grubym, niewiele poza tym.
Na początku starałam się utrzymać wszystkie znajomości, pisałam do znajomych, czy może jakaś kawa, zakupy, oczywiście bez alkoholu, ale poza tym, to „po staremu”. Jedna koleżanka wyszła ze mną na zakupy świąteczne w grudniu, a druga (sąsiadka) była ze mną w markecie kilka razy. Reszta mnie zbywała: a to zajęcia, egzamin, praca, przeziębienie (no przecież nie chcę cię zarazić). Raz zostałam zaproszona na urodziny, poszłam, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, reszta coś piła, ja miałam sok i było w porządku.
Początkowo jeszcze sama gdzieś wychodziłam, na spacer, do galerii, do miejsca, gdzie pracowałam, ale od około dwóch miesięcy praktycznie nie wychodzę z domu, bo sama nie mam po co. Koleżanki, które tak bardzo nie mają czasu wpaść w odwiedziny (zapraszałam wielokrotnie na kawę, ciasto, ploteczki), najpierw opowiadają, jakie są zarobione, a później jest fotka na insta, całej „mojej” grupy znajomych #lejdisnight #party itp.
Chciałabym nieraz wyjść jak kiedyś, na film czy na plotki, ale po prostu nie mam z kim. Praktycznie nikt (a jeżeli już, to bardzo rzadko) nie odzywa się do mnie pierwszy. To, że będę miała dziecko, nie zmieniło mojej osobowości, chętnie robiłabym to samo co kiedyś, ale moi znajomi mają mnie totalnie gdzieś, a z licznej paczki zostały cztery osoby, z którymi czasem rozmawiam, i mój facet. Na razie staram się po prostu zajmować sobą, wyjść na spacer obok domu, poczytać książkę, obejrzeć serial. Ale jest mi przykro, że tak na dobrą sprawę przez większość czasu nie mam się do kogo odezwać i siedzę w domu sama.
Przytulam Cię mocno. Niestety, nikogo do znajomości nie zmusisz, Ci raczej już nie są "Twoją" paczką. Najlepiej byłoby dla Ciebie znaleźć nową grupę. Może w szkole rodzenia? Może masz czas na jakieś aktywności w pobliskim domu kultury? Może zajęcia fitness dla mam? Jak chodziłam na glinę to było sporo osób, które spontanicznie ze sobą rozmawiały o bzdetach w trakcie budowania.
Wiem, że Ci smutno, bo zostałaś paskudnie odtrącona. Niestety, nic z tym nie zrobisz, skoro dotychczasowe próby zawiodły. Więc najlepiej pozwolić tym znajomościom się już do końca rozluźnić a potem zostać otwartym na nowe.
Nie dziw się, oni przygotowują się na to, że po porodzie wasza znajomość się urwie tym bardziej jeśli sami nie mają dzieci.
To znaczy że to nie byli wartościowi znajomi
Spokojnie, to przejściowe. Trochę wcześniej zaszłaś niż reszta, ale za jakieś 2 lata to się zacznie odwracać, i powoli to te bezdzietne będą się czuły troszkę samotne i nie wpasowane (to też smutne…). Było niedawno takie wyznanie na odwrót. Martwi mnie tylko to, że one się spotykają całą grupą bez ciebie. To chamskie. Radziłabym szukać sobie nowych znajomości, a tamte dziewczyny kiedyś skonfrontować, może się dowiesz czemu tak robią i nie będziesz mieć takiego dysonansu w głowie.
Też tak kiedyś miałam, przy mojej trzeciej ciąży. Co prawda szybko zrobiłam aborcję, ale część znajomych zdążyła się odsunąć przez te dwa miesiące