#P9FlM
Moja będzie trochę inna.
Wszystko zaczęło się w liceum, poznałem tam pewną siebie, ambitną i co wtedy najważniejsze, piękną dziewczynę. Gdyby porównać moją sytuację finansowo-życiową do jej sytuacji, to tak jakby porównać armię z plemienia Hulubu ze środkowej Afryki do armii USA, i to takiej z przyszłości.
A ja typowy chłopaczek z małej wioski, wszystko średnie, ciuchy średnie, wygląd średni, życie - średnie. A ona - idealnie białe ząbki, włosy kruczoczarne, ubrania ze sklepów firmowych, wokół niej mnóstwo ludzi, śmiech i imprezy co weekend.
Zebrałem się na odwagę, podszedłem do niej i zapytałem, czy się ze mną umówi i... Zgodziła się, miałem po nią przyjechać w piątek i mieliśmy się poznać. Dostałem szansę.
Godzina 0.
Podjechałem autem rodziców (swojego oczywiście nie miałem - biednie), była to zwykła skoda.
Nie wsiadła. Wyśmiała mnie, kazała się ogarnąć i powiedziała, że się rozmyśliła, skanując wzrokiem moje proste jeansy, koszulkę polo i stary samochód.
Oczy mnie zapiekły i lekko zwilgotniałe opuściłem na swoje buty i wsiadłem do auta...
I teraz wchodzę ja, cała na czarno, czarny charakter tego wyznania... Odrzuciłam go, czego - jak się okazało - później żałowałam.
W szkole widywałam go praktycznie codziennie, czasami myślałam, że byłam za ostra, ale wtedy liczyło się "bycie kimś", nie zaprzątałam sobie głowy takim zwykłym chłopaczkiem.
Czas mijał, ja miałam kolejnych idealnych chłopaków z drogimi ciuchami i własnymi samochodami, ale coraz częściej słyszałam o nim i o niej, jego dziewczynie. Nie wiedziałam dlaczego, ale wszyscy ich lubili, każdy ich znał, tak nagle... Prawda wyszła na jaw niedługi czas przed studniówką. Okazało się, że oni jako para to coś więcej niż tylko zakochana młodzież, oni tworzyli duet.
Studniówka, na parkiet wychodzą oni z mikrofonem i zaczynają śpiewać, idealnie, czysto, razem... Potem zaczynają tańczyć, nie wiem, co to było, ale nie potrafiłam od nich oderwać wzroku, tak jak i reszta szkoły, na sam koniec przechylił ją przez ramię i delikatnie pocałował. Aplauz był ogłuszający, a oni po prostu się ukłonili i zeszli z parkietu. Kiedy schodzili pragnęłam, żeby na mnie spojrzał, ale nie zrobił tego.
Wtedy zrozumiałam, jak bardzo musiało być mu smutno, jak wiele odwagi musiał włożyć w to, by do mnie podejść, przypomniały mi się tamte dni i nie mogłam uwierzyć, że taka byłam...
Po 8 latach nadal go pamiętam, on mnie pewnie nie. Życie się zmieniło, ale trudno się przyznać, jak wielką su*ą byłam.
Dobrze, że go wtedy odrzuciłaś, bo z tamtym Twoim charakterkiem pewnie wsadziłabyś go sobie brutalnie pod pantofel, wydoiła wszystkie soki, a na koniec porzuciła dla jakiegoś "fajniejszego" i koleś by miał traumę. A tak to sobie chwilę pocierpiał, ogarnął się i jest nadal tym fajnym kolesiem, którego wolałaś wyśmiać. Dla Ciebie też to wyszło na dobre, m.in. dlatego, bo obserwując jego i jego partnerkę coś jednak zrozumiałaś :)
Plus z nia by tak ladnie nie śpiewał i tańczył
Aż mi się ciebie szkoda zrobiło. A nie, jednak nie. Skóra mi cierpnie na samą myśl o takich bananach jak ty, którzy patrzą z pogardą i wyższością na innych, którzy nie mają rodziców z pełnymi portfelami.
Weź nie obrażaj bananów, co one ci zrobiły ):
dawno nie słyszałam określenia banan
W latach 80 na młodzież lepiej ubraną, z paczek od cioci z niemiec lub USA mowilo sie bananowe dzieci.
Śmiać mi się chce jak takie dzieciaki dostają samochód od rodziców i.jest od razu "Czas mijał, ja miałam kolejnych idealnych chłopaków z drogimi ciuchami i własnymi samochodami,". Własnymi, na serio? Za kieszonkowe go kupił?
Na pewno Cię pamięta.
Szkoda, ze z tak slabej strony:/
Z jednej strony autorka opisuje swoje puste zachowanie, a z drugiej strony, przecież wszyscy w jakiś sposób wybieramy takie osoby, które nam odpowiadają. Wszyscy jesteśmy poniekąd puści. Chłopak z wyznania chciał się umówić z piękną dziewczyną. Czy mamy pewność, że gdyby podszedł do niego typowy pasztet, to dałby jej szansę i by się z nią umówił? Czy wy jesteście pewni, że dalibyście szansę komuś, kto w ogóle was nie pociąga? Nawet jeśli ktoś miałby super charakter, ale odrzucałby was wyglądem, to na pewno spotykalibyście się z kimś takim? Ja jestem ze sobą szczera i wiem, że gdyby podszedł do mnie ktoś, kto nie podoba mi się z wyglądu, to nie umówiłabym się z nim. Odrzucenie kogoś ze względu na wygląd lub status społeczny to dokładnie tak samo. Dla mnie o wiele gorszym jest, że autorka żałuje tego co zrobiła, ale sposób w jaki to opisuje świadczy, że żałuje dlatego, bo tamten chłopak i jego nowa dziewczyna zyskali popularność i uwagę wszystkich ludzi na studniówce. Czyli nadal w grę wchodzi popularność i bycie "fajnym".
Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
Różnica polega na tym, że ona się z nim umówiła, a później go wyśmiała. Nie ma nic złego w tym, że nie chcemy się z kimś spotykać, ale poniżanie tej osoby i krzywdzenie jej jest szczytem podłości.
Fajny zwrot akcji, zrozumienie swoich błędów - wyznanie na duży plus :-)
teraz wchodzę ja, cala na czarno - moment w którym rozkminialam zmianę narracji czytając to trzy razy
Po prostu kolejne wymyślone wyznanie, stąd też ta zmiana.
Co masz do Skody? Jestem z niej dumna i zadowolona. Może nie powala sportowym wyglądem ale jest porządna XD
Ale to wciąż Skoda;P
Nie chciałaś go bo nie był "fajny", zechciałaś kiedy okazało się, że jednak jest. Jak dla mnie żaden progres w samorozwoju.
Nie mamy obowiązku umawiać się z nikim tylko dlatego, że ta druga strona tego chce. Sama to przerabiałam, takie "dawanie szans" na siłę nie prowadzi do niczego dobrego. Ale jedno to w zgodzie z sobą komuś odmówić, a drugie to dać nadzieję by ostatecznie wystawić.
Nie jest mi ciebie żal.
Nie powinno się brać pod uwagę zdania ludzi, którzy po zakończeniu szkoły zapomną o tobie w kilka minut ;)