Dziś przebyłem 180 km samochodem po tym, jak moja narzeczona, która obecnie dorywczo pracuje w innym mieście, zadzwoniła do mnie i bardzo przejęta kazała mi do siebie przyjechać, bo miała mi coś bardzo ważnego do powiedzenia. W drodze zastanawiałem się, czy może jest w ciąży, wygrała 200 milionów w kumulacji totolotka albo dostała spadek po zmarłej niedawno babci. W każdym razie moja euforia i niecierpliwość sięgnęły zenitu.
Niestety wkrótce moje emocje zostały ugaszone wiadrem zimnych pomyj. Cała ta podróż była po to, abym dowiedział się, że od ostatnich dwóch miesięcy miłość mojego życia zdradza mnie ze swoim szefem i że w związku z tym najwyższy czas zakończyć związek ze mną.
Dodaj anonimowe wyznanie
Już nie mogła sama ruszyć dupy. Jak ja byłem w związku, który chciałem zakończyć, to sam ruszyłem szanowne cztery litery mimo że dzieliło mnie 300km a nie mówiłem żeby to ona przyjechała...
Współczuję, ale lepsze teraz wiadro zimnych pomyj niż w przyszłości zdradziecka żona. Podróży nie żałuj, bezsens, ale za to więcej otworzyło Ci oczy na jej charakter.
Podróże kształcą ;) Trzymaj się.
1. Pozwoliła żebyś jechał że stresem nie wiedząc czego oczekiwać.
2. Zamiast ruszyć dupę sama, wyręczyła się tobą.
Śmieci wyniosły się same.
3. Musiałeś po tym wracać autem. Znowu na stresie, w emocjach.
Ojej, szczerze współczuje. Rozumiem, że związków nie powinno zakańczać się przez telefon, czy sms, ale to już było przegięcie.
Wyrazy współczucia. Z drugiej strony uwolniłeś się od "Kukiza"
@BuldogFrancuski Niestety jest bardzo naiwny i nie za bardzo umie w polityke. W zasadzie robi za przystwkę.
To już mogła SMSem zerwać.
kazalabym zwrocic za paliwo ;p
wiem, ze ci teraz trudno, ale tak naprawde smieci wyniosly sie same, lepiej ci bedzie z kims wiernym...
Znalazła inna, lepsza gałąź, której sie uczepiła. Mozna miec jedynie nadzieje że szef okaże się świnia i jak małpka wybuja mu sie na konarze to ja zrzuci.
Z reguły bywa tak, że jak ktokolwiek (czy to będzie narzeczona, matka, kumpel, szef itd.) mówi, że ma ci coś ważnego do powiedzenia - i może to nawet być osoba, z którą się wzajemnie bardzo kochacie i macie absolutnie wspaniałą relację - to w większości przypadków będzie to coś nieprzyjemnego. Wynika z to z prostego faktu: przyjemnych rzeczy się raczej nie "zapowiada" w ten sposób, tylko się je po prostu mówi od razu. Więc nie było co się tak emocjonować i niecierpliwić, tylko raczej z góry się nastawić na to, że usłyszysz coś niefajnego...
Trzeba było kazać jej zwrócić za paliwo i 50/h straconego czasu na drogę...co za sucz, to już w takim przypadku wolałbym dostać tą wiadomość smsem -.-