#P6HIe
Zaczęło się niewinnie, z dystansem podchodziłam do złośliwych żartów, czasem wmawiając sobie samej, że może jednak jestem przewrażliwiona. Zapominanie o obietnicach i spotkaniach, ciągłe spóźnienia tłumaczyłam roztargnieniem ukochanego i nadmiarem zajęć. Z czasem zaczęło robić się coraz gorzej – nieodbieranie telefonu, gdy akurat przyszła mu na to ochota, poniżanie w towarzystwie, wybuchy złości skoncentrowane na mnie, gdy coś nie wychodziło, a przede wszystkim obojętność na moje uczucia i prośby. Na końcu oczywiście wyparcie winy i odwracanie kota ogonem.
Dziś czuję frustrację. Powoli pozbawiał mnie pewności siebie, choć kiedyś byłam dziewczyną, która wierzyła, że może zmienić świat. Moja niepewność zamieniła się w słabość i dziś ciężko mi zawalczyć o swoje. Nie potrafię sobie poradzić ze świadomością, że mój cały świat potrafił celowo mnie krzywdzić, a mało brakowało, bym ja zaczęła krzywdzić samą siebie.
Autorko to się nazywa gashlighting. Potrzeba Ci to przepracować. Ciężko wyjść z tego stanu ale da się. Powodzenia 🙂
gaslighting to poddawanie percepcji w watpliwosc np. teksty w stylu "wcale tak nie mowilem", "wymyslasz sobie", a przy pokazaniu np. screena rozmowy "nie to mialem na mysli", "zle mnie zrozumialas" itp.
to, co on robil, nazywa sie przemoc psychiczna
@bazienka
"Przemoc psychiczna" to bardzo szerokie pojęcie i zawiera w sobie gaslighting. Tutaj zdecydowanie były elementy gaslightingu, skoro facet odwracał kota ogonem (czyt. wmawiał autorce, że to, co się zdarzyło, jest jej winą).
to jest wspomniane raz, a przykladow przemocy jest cala masa
no i jasne, gaslighting rowniez nia jest
Nie ma znaczenia, ile razy jest wspomniane. Próbowałaś zaprzeczyć, że w ogóle miał miejsce i do tego się odniosłam. Niestety przy przemocy psychicznej zazwyczaj pojawia się wiele metod.
Wiem, że może to zabrzmieć groteskowo, gdyż niedawno pisałam o moich rodzicach, a dzisiaj napiszę znowu coś w podobny deseń. Moja mama z aktualnym partnerem ma podobnie jak Ty ze swoim. Facet mamy nie robi jej krzywdy wprost i trudno mu coś udowodnić. Bywa złośliwy i podejrzliwy (na przykład wmawia jej zdrady, chyba ze wszystkimi możliwymi facetami, których mama zna), swoje pretensje często mówi w żartach i trudno mamie wtedy się odgryźć, nie leży to też w jej naturze. Na szczęście jej facet nie stanowi przynajmniej zagrożenia i jest z nim bezpiecznie, ale stosuje on bierną agresję. Mama i on po prostu też do siebie nie pasują. Ciekawostka jest taka, że kiedy mama spędza czas z nim, to czuje, że jest mniej więcej w porządku, ale gdy jej facet wyjeżdża za granicę, do pracy i mama może sobie wszystko przemyśleć, jest zła na jego wszystkie akcje. Mama czasem zastanawia się, czy to nie jest jednak tak, że to ona widzi problem, niejako na siłę, ale pomagam jej obiektywnie analizować jego zachowania i nie są one dobre ani zdrowe. To związek bez przyszłości i najchętniej sama bym jej znalazła lepszego, ale nie wiem jak i nie mam za bardzo gdzie. Jeśli rodzice moich znajomych nie są razem, to zazwyczaj facet jest alimenciarzem (w sensie, że nie płaci alimentów i widać jego podejście do rodziny i obowiązków). Autorko, rozumiem Cię w pewnym stopniu, gdyż każdy człowiek ma jakieś zalety i kochamy go za nie. Bywa tak, że wady nie rzucają się w oczy codziennie, tylko od czasu do czasu i chcemy je wybaczać. Każdy ma wolną wolę i powinien zdecydować, czy chce oraz czy da radę wytrzymać w takim układzie do końca życia, albo co najmniej przez wiele najbliższych lat. Tak na marginesie, wydaje mi się, że niektórzy przyciągają określone typy ludzi, na przykład toksycznych. Jeśli co najmniej dwóch naszych partnerów sprawiało podobne problemy, warto przyjrzeć się sobie, swojemu zachowaniu, podejściu, schematom i okolicznościom poznania tychże facetów.
hehehehe oczywiście.
I to skłoniło cię do wchłaniania 7 dań każdego dnia, mało się nie skrzywdziłaś bo chciałaś jeszcze dokładki:)))
A teraz wersja tego "złego" chłopaka:
"Nie wiem jak jej powiedzieć, żeby przestała wreszcie żreć i gadać.
Jak jej powiem to będzie żreć jeszcze więcej i gadać jak jej mamusia (230 kilo żywej wagi, jeden zawał), że świat ją krzywdzi.
Nie można spokojnie powozmawiać w towarzystwie bo mlaszcze jak świnia a jeszcze trochę to będzie chciała mieć młode..... Czas wiać!!!" :))))))
Trochę przerysowane ale fakt, że te wszystkie głupie historyjki tutaj, opowiedziane z drugiej strony też mogłyby być ciekawe.
Dajcie spokój, przecież to kolejne wcielenie kociambe, a każdy wie, że miał grubą matkę, która go biła.
AleksanderV - oczywiście:) byłyby o wiele zabawniejsze:)) zwłaszcza, że te bzdury wyssane z palca a przedstawiane jako"prawdziwe historie" są pisane niemal identycznie. Wystarczy kilka przeczytać i widać schemat.
Hvafaen - a tobie co tak ikry zabrakło?.
Teraz możesz tu dokazywać i obrażać jeszcze bardziej.
Przecież wy wszystkie teraz błogosławione i wniebowzięte jednocześnie, same bohatery czterdzieści i cztery.
Skrytykować broń boże, trzeba tylko dawać i chwalić, dawać i chwalić, dawać i nie rozliczać bo przecież chodzący aniołowie nie ukradną tego co za darmo od innych dostają.
Skoro jesteś tutaj "doradzaczką" to może mi powiesz co mam robić bo dwie ulice dalej pobiło się dwóch sąsiadów.
Nie mam za bardzo z nimi nic wspólnego bo już moi dziadkowie przed jednym z tych sąsiadów musieli uciekać i zawsze twierdzili, że to najgorsza zaraza ale teraz mieszkańcy mojej kamienicy zabronili o tej ucieczce nawet wspominać, bo to przecież dawno było i to już nie tamci ludzie tylko święci aniołowie.
Teraz wnuki tamtego sąsiada przyszły na nasze podwórko, bawią się naszymi zabawkami a sąsiad cały czas krzyczy, że za mało im dajemy i że w ten sposób ochraniamy własne podwórko.
Nie wiem co mam zrobić bo ten drugi sąsiad to jakiś chyba diabeł wcielony jest i tylko tak MUSIMY mówić na podwórku.
Nie możemy nic powiedzieć a co gorsza, debile z rady budynku podjeli decyzję, że od tego bardzo złego sąsiada nawet butli z gazem nie możemy kupować (ma punkt sprzedaży na swojej ulicy - sąsiad anioł też od niego kupuje) i musimy się zgodzić na podwyżki cen w osiedlowym sklepiku.
Doradź mi Hvafaen jak powiedzieć temu sąsiadowi co twierdzi, że mu się wszystko należy za darmo bo walczy nie wimieniu swojego podwórka ale wmawia mi, że walczy w imieniu całej dzielnicy.
A ja mu tak do końca nie wierzę i chciałbym aby jego wnuki szczęśliwie wrócły do siebie a on sam się odpierdolił i nie wciągał mnie w swoją awanturę.
@grubekosci
TL;DR. Nudzisz.