Dzisiaj podsłuchałem rozmowę mojej mamy, która rozmawiała przez telefon, mówiła:
„Noo, Grażynko. Nie bardzo mam czas rozmawiać, zadzwonię, jak będę w pracy”.
Ja tam tę mamę rozumiem. Sama mam taką głupią pracę, że zdarza mi się robić w niej coś innego. Serio, nie wiem, jak można komuś za to płacić, ale, że jest dość elastyczna i rzadko naprawdę męcząca, to dopóki nie zdobę porządnego zawodu, to w niej zostanę. Człowiek tylko często ma poczucie straconego czasu, ale czego się nie robi dla łatwych pieniędzy.
noomi
Zdradź tajemnicę co to za praca :D
FoxyLadie
Jestem 'ochroniarką' w najmniej wizytowanym muzeum pewnego miasta. Tzn nie tylko tam, ale tam mam najczęściej poczucie dostawaniw kasy za nic. Czasrm przychodzi tam powiedzmy 30 osób przez cały dzień (w normalnym muzeum jest to kilka tysięcy), a my sobie siedzimy i się relaksujemy. Czasem jacyś specjaliści przychodzą coś naprawić, wtedy dostaję fotel i książkę i czekam aż skończą (równie dobrze mogłoby mnie tam nie być, bo nie miałam szkolenia na temat tego, co dokładnie wolno pracownikom np od alarmu, a czego nie). Jak skończą wcześniej, to idę do centrali u czekam np do 18, żeby iść do domu i nie stracić kasy. Gorzej, jak nie ma siedzenia i nie możesz mieć książli itp. Wtedy 8 godziń stoisz i patrzysz w nicość. Możecie nie wierzyć, ale to niesamowicie męczy chociażby psychicznie. Dużo mniej odczuwam zmęczenie po np kilku godzinach sprzątania, niż stania bezczynnie.
Fuzekla
Mam tak samo, nie zarabiam sporo, ale póki się uczę, to taka praca mi odpowiada, bo robię w niej naprawdę niewiele. Zazwyczaj jestem sama na zmianie, więc mam czas się pouczyć, czasem pobudzić, zadzwonić do kogoś. Pracuję w dość ekskluzywnym butiku, gdzie zazwyczaj świeci pustkami, więc całkowicie rozumiem wyznanie, bo też zdarza mi się komuś oddzwonić lub odpisać dopiero, jak mam chwilę spokoju - czyli kiedy dotrę do pracy :D
Ja kiedyś pracowałam w butiku. Mieliśmy tak mało klientów (może z 10 w ciągu 12 godzin), że normalnie sobie filmy oglądałam. Oczywiście jak kliebt wchodził, to go obsłużałam.
Też jak muszę gdzieś zadzwonić i wiem, że rozmowa potrwa długo, dzwonię jak jestem w pracy :D Tak samo mam z czytaniem książek - uwielbiam, ale nigdy nie mam czasu, więc czytam w pracy. Coś w niej trzeba robić, żeby się nie zanudzić na śmierć ;)
Zauważyłam, że wiele osób, które zawodowo sprzątają, rozmawiają przez telefon podczas tej pracy. Przyjemne z pożytecznym :)
Zauważyłam też, że są osoby, które rozmawiają bardzo często w pracy, będąc np. wychowawcami w przedszkolu lub kasjerami. Przedszkolakom ani rodzicem nie jestem, ale jak w supermacie obsługuje mnie ktoś i gada do innej osoby przez słuchawkę o jakichś pierdołach, to obiecuję sobie unikać takiego pracownika lub sklepu, w którym jest na to przyzwolenie.
Dragomir
Czasami jest coś ważnego, co można załatwić telefonicznie bez opuszczania dnia w pracy specjalnie dla załatwienia tego. Lub po prostu coś ważnego, jeśli ktoś rozmawia przez słuchawkę i nie blokuje mu to ruchów w pracy, i do tego ma podzielną uwagę to nic Ci do tego.
Mam nadzieję, że wysiadasz z autobusu lub nie wsiadasz do niego nawet, jeśli kierowca ma słuchawkę przy uchu, bo wiesz, on może rozmawiać kiedy wiezie Twoje 4 litery. Albo nie zostawisz auta w warsztacie, w którym mechanik wyjdzie w kanału i przyłapiesz go z słuchawką bluetooth. Ani lekarz, jeśli akurat w trakcie rozmowy dostanie telefon i przeprosi na chwilkę. Czy jednak masz nieco nadmuchane ego, że niby jesteś najwazniejsza w sklepie, który odwiedza dziennie kilkansetek albo i więcej osób?
Domandatiwa
Dragomir, mnie nie pasuje taki rodzaj interakcji społecznych. Sama w ten sposób nie traktuję ludzi i nie chcę być tak traktowana, dlatego unikam miejsc, w których takie standardy obowiązują.
Napisałam, że problemem dla mnie jest, kiedy kasjer gada przez słuchawkę i opowiada jakieś historyjki o niczym,a dokładniej to połowę historyjek, bo drugą to tylko on słyszy. W międzyczasie zwraca się do mnie półsłówkami, pytając, jakiego gatunku są jabłka, czy jaką formę płatności wybieram. Czuję się wtedy niekomfortowo, więc nie wracam, bo po kiego licha mam sobie dokładać niekomfortowych sytuacji w życiu? Nie robię nikomu awantury o to i nie piszę skarg. Nie wiem, w czym Tobie przeszkadzają moje preferencje i fakt, że o nich tutaj piszę.
Jeśli kierowca w autobusie lub też pasażer gada tak, że nie da się tego nie słyszeć, zakładam słuchawki i nie mam problemu. Nie muszę wysłuchiwać spomiędzy jego opowieści o przypalonej kaszy półsłówek skierowanych do mnie.
Albo nigdy nie spotkałeś się z taką sytuacją przy kasie, o jakiej piszę, a jaka jest nagminna tylko w jednym sklepie, jaki znam, albo akurat Tobie to nie przeszkadza. Nie mam nic do tego, że Tobie coś nie przeszkadza, a Ty nie pisz jakichś absurdalnych oskarżeń wyłącznie na podstawie opisanych przeze mnie preferencji. Jeśli potrafisz, proszę, stosuj, zwracając się do mnie, zwroty świadczące o podstawowym szacunku. Ja także stosuję takie wobec Ciebie, mimo że mnie atakujesz.
Nie wiem też, czy zauważyłeś, ale mój stosunek do rozmów przez telefon, kiedy praca nie polega na kontakcie z klientem (lub jego dzieckiem), ani nie wymaga skupienia większego, niż możliwe podczas spotkań telefonicznych, jest całkowicie pozytywny.
Drem
@Domandatiwa
Chyba niepotrzebnie unikasz takich sklepów, skoro to coraz częstsze zjawisko. Kiedy po raz pierwszy przy kasie zauważyłem, że kasjerka coś mówi, nie do końca do mnie, nastroiłem uwagę, aby jej odpowiedzieć na temat. Zorientowałem się, że rozmawia z kimś innym, a ze słów wynikało, że to jakieś techniczne kwestie sklepowe. Później wielokrotnie odniosłem wrażenie, że pracownicy w ten sposób komunikują się z innymi pracownikami tego samego sklepu (w zasadzie bardzo sensowny sposób), a że przy okazji mogą być dobrymi znajomymi, to wplatają też rozmowy prywatne. Mnie to akurat nie przeszkadza, zwłaszcza że usprawnia działalność sklepu.
Domandatiwa
Drem, kiedy są to techniczne sprawy - nie mam z tym żadnego problemu. Każdy ma własne priorytety i w miarę możliwości wybiera miejsca, w których czuje się dobrze.
Drem
Domandatiwa, i słusznie. Jeśli mamy ten luksus, że możemy wybierać otoczenie i/lub jego elementy, to dlaczego nie korzystać. Energię lepiej przeznaczyć na ważne dla nas sprawy.
Ja tam tę mamę rozumiem. Sama mam taką głupią pracę, że zdarza mi się robić w niej coś innego. Serio, nie wiem, jak można komuś za to płacić, ale, że jest dość elastyczna i rzadko naprawdę męcząca, to dopóki nie zdobę porządnego zawodu, to w niej zostanę. Człowiek tylko często ma poczucie straconego czasu, ale czego się nie robi dla łatwych pieniędzy.
Zdradź tajemnicę co to za praca :D
Jestem 'ochroniarką' w najmniej wizytowanym muzeum pewnego miasta. Tzn nie tylko tam, ale tam mam najczęściej poczucie dostawaniw kasy za nic. Czasrm przychodzi tam powiedzmy 30 osób przez cały dzień (w normalnym muzeum jest to kilka tysięcy), a my sobie siedzimy i się relaksujemy. Czasem jacyś specjaliści przychodzą coś naprawić, wtedy dostaję fotel i książkę i czekam aż skończą (równie dobrze mogłoby mnie tam nie być, bo nie miałam szkolenia na temat tego, co dokładnie wolno pracownikom np od alarmu, a czego nie). Jak skończą wcześniej, to idę do centrali u czekam np do 18, żeby iść do domu i nie stracić kasy. Gorzej, jak nie ma siedzenia i nie możesz mieć książli itp. Wtedy 8 godziń stoisz i patrzysz w nicość. Możecie nie wierzyć, ale to niesamowicie męczy chociażby psychicznie. Dużo mniej odczuwam zmęczenie po np kilku godzinach sprzątania, niż stania bezczynnie.
Mam tak samo, nie zarabiam sporo, ale póki się uczę, to taka praca mi odpowiada, bo robię w niej naprawdę niewiele. Zazwyczaj jestem sama na zmianie, więc mam czas się pouczyć, czasem pobudzić, zadzwonić do kogoś. Pracuję w dość ekskluzywnym butiku, gdzie zazwyczaj świeci pustkami, więc całkowicie rozumiem wyznanie, bo też zdarza mi się komuś oddzwonić lub odpisać dopiero, jak mam chwilę spokoju - czyli kiedy dotrę do pracy :D
Trochę Wam zazdroszczę tego luzu dziewczyny...
Ja kiedyś pracowałam w butiku. Mieliśmy tak mało klientów (może z 10 w ciągu 12 godzin), że normalnie sobie filmy oglądałam. Oczywiście jak kliebt wchodził, to go obsłużałam.
Też jak muszę gdzieś zadzwonić i wiem, że rozmowa potrwa długo, dzwonię jak jestem w pracy :D Tak samo mam z czytaniem książek - uwielbiam, ale nigdy nie mam czasu, więc czytam w pracy. Coś w niej trzeba robić, żeby się nie zanudzić na śmierć ;)
Zauważyłam, że wiele osób, które zawodowo sprzątają, rozmawiają przez telefon podczas tej pracy. Przyjemne z pożytecznym :)
Zauważyłam też, że są osoby, które rozmawiają bardzo często w pracy, będąc np. wychowawcami w przedszkolu lub kasjerami. Przedszkolakom ani rodzicem nie jestem, ale jak w supermacie obsługuje mnie ktoś i gada do innej osoby przez słuchawkę o jakichś pierdołach, to obiecuję sobie unikać takiego pracownika lub sklepu, w którym jest na to przyzwolenie.
Czasami jest coś ważnego, co można załatwić telefonicznie bez opuszczania dnia w pracy specjalnie dla załatwienia tego. Lub po prostu coś ważnego, jeśli ktoś rozmawia przez słuchawkę i nie blokuje mu to ruchów w pracy, i do tego ma podzielną uwagę to nic Ci do tego.
Mam nadzieję, że wysiadasz z autobusu lub nie wsiadasz do niego nawet, jeśli kierowca ma słuchawkę przy uchu, bo wiesz, on może rozmawiać kiedy wiezie Twoje 4 litery. Albo nie zostawisz auta w warsztacie, w którym mechanik wyjdzie w kanału i przyłapiesz go z słuchawką bluetooth. Ani lekarz, jeśli akurat w trakcie rozmowy dostanie telefon i przeprosi na chwilkę. Czy jednak masz nieco nadmuchane ego, że niby jesteś najwazniejsza w sklepie, który odwiedza dziennie kilkansetek albo i więcej osób?
Dragomir, mnie nie pasuje taki rodzaj interakcji społecznych. Sama w ten sposób nie traktuję ludzi i nie chcę być tak traktowana, dlatego unikam miejsc, w których takie standardy obowiązują.
Napisałam, że problemem dla mnie jest, kiedy kasjer gada przez słuchawkę i opowiada jakieś historyjki o niczym,a dokładniej to połowę historyjek, bo drugą to tylko on słyszy. W międzyczasie zwraca się do mnie półsłówkami, pytając, jakiego gatunku są jabłka, czy jaką formę płatności wybieram. Czuję się wtedy niekomfortowo, więc nie wracam, bo po kiego licha mam sobie dokładać niekomfortowych sytuacji w życiu? Nie robię nikomu awantury o to i nie piszę skarg. Nie wiem, w czym Tobie przeszkadzają moje preferencje i fakt, że o nich tutaj piszę.
Jeśli kierowca w autobusie lub też pasażer gada tak, że nie da się tego nie słyszeć, zakładam słuchawki i nie mam problemu. Nie muszę wysłuchiwać spomiędzy jego opowieści o przypalonej kaszy półsłówek skierowanych do mnie.
Albo nigdy nie spotkałeś się z taką sytuacją przy kasie, o jakiej piszę, a jaka jest nagminna tylko w jednym sklepie, jaki znam, albo akurat Tobie to nie przeszkadza. Nie mam nic do tego, że Tobie coś nie przeszkadza, a Ty nie pisz jakichś absurdalnych oskarżeń wyłącznie na podstawie opisanych przeze mnie preferencji. Jeśli potrafisz, proszę, stosuj, zwracając się do mnie, zwroty świadczące o podstawowym szacunku. Ja także stosuję takie wobec Ciebie, mimo że mnie atakujesz.
Nie wiem też, czy zauważyłeś, ale mój stosunek do rozmów przez telefon, kiedy praca nie polega na kontakcie z klientem (lub jego dzieckiem), ani nie wymaga skupienia większego, niż możliwe podczas spotkań telefonicznych, jest całkowicie pozytywny.
@Domandatiwa
Chyba niepotrzebnie unikasz takich sklepów, skoro to coraz częstsze zjawisko. Kiedy po raz pierwszy przy kasie zauważyłem, że kasjerka coś mówi, nie do końca do mnie, nastroiłem uwagę, aby jej odpowiedzieć na temat. Zorientowałem się, że rozmawia z kimś innym, a ze słów wynikało, że to jakieś techniczne kwestie sklepowe. Później wielokrotnie odniosłem wrażenie, że pracownicy w ten sposób komunikują się z innymi pracownikami tego samego sklepu (w zasadzie bardzo sensowny sposób), a że przy okazji mogą być dobrymi znajomymi, to wplatają też rozmowy prywatne. Mnie to akurat nie przeszkadza, zwłaszcza że usprawnia działalność sklepu.
Drem, kiedy są to techniczne sprawy - nie mam z tym żadnego problemu. Każdy ma własne priorytety i w miarę możliwości wybiera miejsca, w których czuje się dobrze.
Domandatiwa, i słusznie. Jeśli mamy ten luksus, że możemy wybierać otoczenie i/lub jego elementy, to dlaczego nie korzystać. Energię lepiej przeznaczyć na ważne dla nas sprawy.
Mam podobnie xD W domu odpoczywam, a w pracy robię lekcje, uczę się :D
Twój mama jest państwową urzędniczką? ;D
Oj wiele takich prac wiele xD
A może mama autora pracuje w call center?