#P58TR
Miałem wtedy ok. 25 lat - wiek poważny.
Była gorąca lipcowa sobota, ja zmęczony po pracy (pracowałem fizycznie na budowie jako murarz) marzyłem tylko o relaksie i śnie. Ok. godziny 20 dostałem telefon od kumpla, że mam się szykować na imprezę. Odmówiłem, ale to jego nie przekonało. Był u mnie jakieś 40 minut później z piwem "na rozgrzewkę". W międzyczasie truł mi uszy, że mam się szykować do wyjścia do klubu. Niechętnie się ogarnąłem, czując z każdym wypitym łykiem piwa, że zaczyna mi coraz mocniej szumieć w głowie (zmęczenie zrobiło swoje). W drodze do klubu zasnąłem w aucie. Kumpel mnie budzi, wchodzimy. Doszła reszta kolegów, zamówili jakieś drinki, w tym dla mnie podwójnego shota i coś tam jeszcze. Generalnie sporo tego było. Po jakimś czasie poczułem, że mam niezłą bombę i przy okazji niesamowicie mnie znowu ciśnie spanie.
Obudził mnie ochroniarz, który kazał grzecznie wyjść z klubu, bo nie będą tolerować nawalonych i śpiących klientów. Zabrałem swoje rzeczy (przy stoliku nikogo nie było) i bez słowa wyszedłem za ochroniarzem , który po drodze zapytał tylko, gdzie mnie odprowadzić. Powiedziałem, że sobie poradzę sam i tak znalazłem się pośrodku parkingu. Byłem nadal pijany, ale rozpoznałem auto kumpla, postanowiłem się w nim usadowić i poczekać na niego w środku wysyłając mu SMS-a, gdzie jestem.
No i wszystko byłoby pięknie, tylko ja nie miałem do auta kluczyka, postanowiłem wysłać koledze SMS, żeby wyszedł i mnie poratował.
Wyciągam telefon i piszę... Wysłałem, schowałem telefon i postanowiłem usiąść na bruku, bo kręciło mi się w głowie.
Budzę się... A właściwie to ktoś szarpie za rękę. To byli ratownicy medyczni... A obok stali policjanci i przerażeni koledzy.
Co się okazało - byłem tak nadziobany, że wczołgałem się pod auto tego ochroniarza (stało obok cacka kolegi) i tam zasnąłem. Dodatkowo się porzygałem, miałem lekko osrane gacie i wacka na wierzchu. Gdzieś sobie rozciąłem brew. Wyglądałem jak żul po ostrej libacji, tyle że w markowych ciuchach. Waliło wszystkim ode mnie strasznie.
SMS-a o treści "wyjdź, ja w auto sapie" (miało być, że chcę spać w aucie) wysłałem do swojej kuzynki, co mieszka w Niemczech - ona zaalarmowała moją siostrę, moja siostra kumpla i tak mnie znaleźli jakieś 2 godziny później. Karetkę wezwał ochroniarz, co mnie wyprowadzał z klubu.
Historia skończyła się pomyślnie, oprócz prawie 2,5 promili i incydentów opisanych wyżej.
To był ostatni raz w klubie. Nikt o tym zdarzeniu nie wie oprócz mnie i osób, które były na parkingu, nawet moja rodzina - pocisnąłem jakiś kit o bójce. Znajomy pozwolił mi się u siebie umyć i pożyczył ciuchy - reszta poszła w śmietnik.
Policzki palą do dziś.
Jak się bawić to się bawić!
Też nie lubię chodzić zmęczona na imprezy, ale takiej sytuacji to jeszcze nie miałam. :3 I nie będę mieć.
Wszystko jest możliwe :D
Ja czuję, że mam fazę i stopuje:) chociaż i tak zdarzało mi się za dużo wypić. Człowiek był głupi xd
Na przypale albo wcale 😂😂
I tak skonczysz w kryminale! 😎
Ktoś, kto na siłę ciągnąłby mnie do klubu i miał gdzieś moje sprzeciwy, nie byłby już moim kumplem. A że cię nie przypilnował, widząc twój stan... prawdziwy przyjaciel.
Trochę mi się nie podoba fakt, że kumple zostawili Cię samego w takim stanie. Jasne małym dzieckiem nie byłeś, ale moim zdaniem jeśli z kims siępije to bierze się za niego odpowiedzialność :)
Zmęczenie jest najgorsze przy piciu alkoholu. Jeszcze w czasie studiów, po całym dniu stosunkowo ciezkiej pracy i tygodniu zajęć, po całym dniu niejedzenia, wypiłam dosłownie 2 kieliszki wina na imprezie i tak mnie scielo, że nie pamiętam, jak wróciłam do domu. Rzygalam jak kot i nie wstałam następnego dnia do pracy (cała noc spędziłam w toalecie...). Na szczęście szef uwierzył w zatrucie pokarmowe.
Kac morderca nie ma serca
Do tej pory zastanawiam się, czy to możliwe, że tak sie upilam, czy po prostu faktycznie czymś się zatrulam;)
Mój brat usnął w kinowym kiblu.... nie poleca.
Giganci melanżu
Jak się bawić, tak się bawić
brew rozjebać, klocka stawić. Xd
Poniósł Cię melanż 😂
@BandTheRolla propsy za nick 😻
Będzie co wnukom opowiadać 😀
Albo może lepiej nie 😂