#P1hzo
Był to już któryś dzień z kolei. Na ten konkretny dzień była zaplanowana wycieczka rowerowa po zajęciach, więc pojechaliśmy do szkoły rowerami. Niestety, na śniadanie dostałem coś, co chciało szybko opuścić mój organizm, lecz nie górą...
Będąc w szkole, dokładniej na zajęciach z angielskiego, poczułem, że lawina się zbliża. Spytałem się, czy mogę wyjść, ale w szkole, w której byłem lekcja była święta i choćby świat się walił, do kibla nie pójdziesz. No super. Siedziałem cały blady, sranie coraz bardziej mnie cisnęło, powoli z tego wszystkiego robiło mi się słabo, ale po kilkukrotnej prośbie w końcu nauczycielka mnie puściła, razem z Manfredem. Ten zaprowadził mnie do łazienki, lecz trwało to długo, gdyż tylko ściśnięte nogi mnie ratowały i szedłem jak pingwin.
I jest! Drzwi łazienki! W głębi duszy czułem ulgę, że to w końcu ze mnie zejdzie. Lecę na klopa, otwieram drzwi od kabiny, już zacząłem opuszczać spodnie i... zwieracze nie wytrzymały. Zesrałem się. Obsrałem spodnie, gacie, kafelki oraz muszlę. No cóż. O tyle dobrze, że w niemieckich szkołach dbali o to, żeby zawsze był zapas papieru. Wykorzystałem 1,5 rolki, żeby wytrzeć siebie i kibel.
Ze wstydem wyszedłem z łazienki i wyznałem Manfredowi, że pobrudziłem sobie spodnie i muszę je przebrać. Poszedł ze mną do dyrektora, wyjaśnił sytuację i wróciliśmy do domu, gdzie ciuchy od razu wrzuciłem do pralki, a sam siedziałem pół godziny pod prysznicem kilka razy się myjąc. Dyrektor sytuację zrozumiał, matka Manfreda chyba nie i do samego końca wymiany miała ze mnie bekę. Nie dziwię się.
Shit happens, że tak zacytuję Forresta Gumpa.
Dlatego właśnie przetrzymywanie uczniów w klasie, kiedy ci proszą o wyjście do toalety jest zwyczajnie nieludzkie. Ten nauczyciel sam powinien był umyć kibel po Tobie oraz zapewnić Ci przebranie. Ciekawe jak on czulby się na Twoim miejscu
Tak samo zakaz picia w trakcie lekcji. Jak ktoś jest odwodniony czy ma pilną potrzebę udania się do toalety to i tak nie wyniesie wiele z lekcji.
Ludzie przyjeżdzają z NIEMIEC, a w Niemczech mieszkają. Polska język trudna
A Niemcy mówią: "Deutsche Sprache schwere Sprache". Chyba nie uczyli się polskiego :)
Nie z "Niemczech" tylko z Niemiec.
Nasza szkoła miała kiedyś wymianę ze szkołą z Tel Avivu. Gdy oni przyjechali do nas byłem w 4 klasie podstawówki i nawet nie wiedziałem, że mamy jakichś gości, poza tym, że były obowiązkowe koncerty. Rok później dostałem dosłownie rozkaz wyrobienia paszportu, spakowania manatek i lotu z grupką innych do Izraela, bo potrzebują flecisty (nie chwaląc się, wszyscy uważali, że od dłuższego czasu byłem najlepszy w szkole). Nigdzie się nie zgłaszałem i przeżyłem najcieplejszy styczeń i przy okazji najlepszą wycieczkę w życiu :D
Nauczyciel nie ma prawa zatrzymywać ucznia, kiedy musi wyjść. To jest nie dość, że łamanie praw człowieka to jeszcze to upokarza ucznia, przez co prowokować to może konflikty pomiędzy uczniami. Jeśli nauczyciel ma wielki problem w tym, aby uczeń spuścił w wc to co ma tam zrobić to niech nauczyciel da temu uczniowi swój kubek od kawy uczeń niech zrobi do niego a nauczyciel niech to skonsumuje jak mu tak szkoda, aby odpadki przemiany materii wylądowały w ściekach. Ponad to wiem, że ludzie mają różne fetysze, więc może widok jak ktoś bardzo się męczy albo popuści to fetysz nauczycieli, którzy nie wypuszczają uczniów do wc? Jak uczeń popuści z winy nauczyciela to nauczyciel nie dośc, że powinien być dyscyplinarnie zwolniony to jeszcze powinien być zobowiązany do przeproszenia ucznia publicznie, odkupienia pobrudzonego ubrania i zapłacenia odszkodowania.
A teraz w Niemczech cisną bekę z Polaków
Myślałem, że obsrałeś kogoś, kto już tam siedział
Zemsta za zniszczenie Warszawy.
Gówniana sytuacja :D