#OwOFV

Kiedyś modne były wyznania o tym, żeby nie oceniać dresa po dresie, więc i ja dorzucę historię, która mi się ostatnio przydarzyła.

Mieszkańcy osiedla Wola wiedzą, jak wygląda parking przy Powązkach.
Mianowicie są tak jakby dwa miejsca parkingowe. Haczyk polega na tym, że dzieli je linia ciągła. Przez co kierowcy nie wiedzą, czy mogą parkować na tym drugim miejscu, czy tylko na tym przy jezdni. Doprowadziło to do takich patologii, że żeby zaparkować na tym drugim miejscu albo z niego wyjechać, trzeba jechać po chodniku.

Wielokrotnie miałem z tego powodu utrudnienia, bo szedłem sobie chodnikiem i nagle muszę odskoczyć, bo jedzie na mnie samochód. Kiedyś po prostu odpuszczałem, według zasady, że i tak nie mam na to wpływu. Ale któregoś dnia gdy tego typu kierowca na mnie zatrąbił i zaczął odganiać ręką, żebym zszedł z chodnika, coś we mnie pękło. On będzie mnie traktował jak psa, chociaż to on łamie przepisy? Tak nie będzie.

Stanąłem w miejscu, wyjąłem komórkę, zacząłem nagrywać, zrobiłem zbliżenie na tablicę rejestracyjną i mówię mu, żeby wycofał auto. Zaczęliśmy się kłócić, ja na szczęście powstrzymałem się od wyzwisk, żeby w razie co nie mógł mnie oskarżyć, sam za to miałem nagrane, jak mi ubliża. Spór trwał dobre kilka minut, w tym czasie koleś kilka razy we mnie wjechał (na szczęście nie odniosłem obrażeń). W międzyczasie podbiegły do nas typowe dresy i jeden pyta o co chodzi. Ja już zestresowany, że wezmą jego stronę i jeszcze wpierdziel dostanę. Wytłumaczyłem jak to było.

Wielkie było moje zdziwienie, gdy największy z Sebków poprosił kierowcę, żeby zawrócił, bo nie można jeździć po chodniku. Gdy odmówił, Sebek powiedział do swoich trzech kolegów coś w stylu "niech go któryś wyciągnie" - tak też zrobili. Trochę się szarpali, ale wyciągnęli delikwenta z samochodu, trzech dresów go trzymało, a ten, co kazał go wyciągnąć, wsiadł do samochodu i zawrócił, zostawił auto na jezdni. Wtedy powiedział "Blokujemy wjazd". Więc ja i dresy po prostu zablokowaliśmy delikwentowi możliwość jazdy po chodniku. Strasznie na nas bluzgał, ale po pewnym czasie zorientował się, że nic nie zdziała, więc poszukał innego miejsca parkingowego.

Dresik spytał, czy wszystko dobrze i powiedział, że w razie co to będą zeznawać, że ten facet we mnie wjechał i nabluzgał. Powiedziałem, że dziękuję, ale wszystko się nagrało. Od tego czasu z kolegami dresami czasami się spotykamy, a oni przedstawiają mi swoich znajomych. Dla mnie to świetnie, bo niedawno przeprowadziłem się do Warszawy z małego miasta i nikogo tu nie znałem, a teraz mam więcej znajomych niż w swoim starym mieście. Dresy okazali się normalnymi chłopakami, a nie stereotypowymi Sebkami. Pomyśleć, że wszystko dzięki upośledzonemu kierowcy.

Delikwent oczywiście pozwany o ubliżanie i wjechanie we mnie samochodem.
Sprawa w toku.
Ekoniks Odpowiedz

Próba ocieplenia wizerunku dresów? Mam wrażenie, że za tymi wyznaniami, jak i tymi z dopiskiem "dawno" stoi chyba ostrze. Zawsze to akurat niepozorny dresik musi być bohaterem. Szkoda tylko, że w prawdziwym życiu to akurat taki dresik lub ich całe stado jest w nocy zagrożeniem.

DioBrando

Ach te dresy, bohaterowie, dżentelmeni i jeszcze umięśnieni mistrzowie sportów walki, pokonujący przeciwnika jednym uderzeniem.

ohlala

Tak szczerze mówiąc, chociaż zachowuję przy dresach ostrożność, to jeszcze nigdy żaden mi nie zagroził. Pewnie miałam też sporo szczęścia, ale może też z tymi dresami nie jest tak źle.

Ostrzenozeinozyczki

Ach Ekoniks, specjalnie dla Ciebie zalogowałem się po dłuższym czasie :D
Nie. Ja nie muszę zaśmiecać tej strony troll wyznaniami. Jestem bezpośredni i jadę po równi pochyłej otwarcie w komentarzach.
Do zobaczenia za następnych kilka miesięcy ;)

Ekoniks

A jak stanę przed lustrem w dresie i z browcem w ręku i wypowiem 3 razy Ostrzenozeinozyczki to też się pojawisz? 🤔

bylylektor

Tym razem wymyślone na podstawie "Stop cham". Wersja rosyjska lepsza, bo tam czasami potrafią się nieźle poszarpać kierowcy z blokującymi.

Dodaj anonimowe wyznanie