#OlNfa
Samolot miał odlecieć o godzinie 9 rano w niedzielę, więc wstałam o 4, walizka spakowana już dzień wcześniej, zrobiłam się na bóstwo i nawet zakręciłam włosy lokówką. Sprawdziłam 30 razy, czy wszystko mam - telefon, portfel, paszport, bilety - po czym wyruszyłam na lotnisko.
Dotarłam na lotnisko trochę po 6 i dumna jak paw, z gracją toczę moja walizkę przez halę odlotów. Ach, jaka ja dorosła. Spojrzałam na tablicę odlotów i, dziwna sprawa, coś nie widzę mojego samolotu. Sprawdzam raz, drugi - czyżby odwołali? Postanowiłam, że zapytam się w informacji i wyciągam w tym celu mój bilet. Patrzę - a na nim data wczorajsza.
Uczucie? Trochę jakbym była we śnie albo po długim maratonie filmowym. Pierwszy odruch - dzwonię do mamy. Po dłużej chwili odzywa się mocno zaspany głos (przez tę adrenalinę zapomniałam, że jest 6 rano w niedzielę) - opowiedziałam jej całą historię i zaczęłam w trakcie chichotać. Cała sytuacja wydała mi się wtedy tak komiczna i beznadziejna, że nie mogłam się powstrzymać. Miałam w portfelu £40 funtów i kilka drobnych (nie starczy na lot last-minute), nawet karty kredytowej wtedy nie posiadałam i nie miałam żadnych bliższych znajomych w Londynie.
Na szczęście na lotnisku było WiFi, a moja mama jest pomysłowa nawet o 6 rano w niedzielę. Kupiła mi bilet na następny lot tego dnia i wysłała mi e-bilet. Kosztowało to oczywiście straszne pieniądze, ale mamę chyba zżerał wstyd, że zapomniała datę przylotu swojego własnego dziecka i jakoś to przełknęła.
Kryzys zażegnany. Wtedy patrzę na bilet - mama zapomniała mi zarezerwować bagaż główny. Miałam ze sobą walizę jak słoń, no i co tu z nią zrobić? Trzeba jakoś ze sobą zabrać. Idę z sercem w gardle do obsługi lotniska zapytać, ile będzie mnie kosztować dodanie bagażu. Powiedziano mi, że kosztuje to £40 i wskazano gdzie mam iść nadać bagaż. No cóż - pomyślałam - przeżyję bez śniadania, najważniejsze, że walizka doleci.
Nadeszła moja kolej i podałam moją walizkę. Pan był przemiły - zagadał do mnie czemu mówię ze szkockim akcentem, skoro mam polski paszport, okazało się przy okazji, że ma jakieś polskie korzenie i przepada za polskim jedzeniem. Miło nam się gawędziło i szykowałam się już żeby zapłacić te nieszczęsne £40 funtów, ale on wtedy mrugnął do mnie, powiedział "nikomu nie mów" i nadał moją walizkę za darmo.
I tak skończyło się moje "bycie pozbieraną".
Podobna historia ze mną, tylko, że na lotnisko przyjechałem dzień wcześniej... Nie chciałem mówić rodzicom ze "taki głupi jestem" więc spałem na lotnisku.
Ja miałam odebrać siostrę z lotniska i też przyjechałam dzień wcześniej 😂😂
Lepiej za wcześnie niż za późno :D
A ja myślałam, że autorka przyjechała dzień wcześniej😉
Moj tata zawsze ledwo co zdaza/spoznia sie. Z dwojga zlego lepiej w te strone :P
Dobrze, że jesteś zaradna. Ja prawdopodobnie usiadłabym na środku lotniska i rozmyślała, czy starczy mi na pistolet, żeby palnąć nim sobie w łeb:D
Hahah, ja bym sie pewnie rozpłakała, ze zostanę tam na zawsze xD
@Dreamy, czemu tak dramatycznie i niepraktyczne?
Leze i placze ze smiechu po twoim komentarzu ! xd
Cóż, w takim razie to ja Ci udzielę odpowiedzi więc £40 nie starczyło by autorce na żaden pistolet.
W czym jest zaradna?? :D
Ja lecialem z Krakowa do Seattle. Wszystko idzie dobrze. Wysiadam na lotnisku we Frankfurcie i powoli czlapie na lot za ocean. Doczlapalem to bramki z ktorej mial byc lot i siedze. Po jakims czasie zaczalem sie zastanawiac dlaczego na monitorze jest Dallas a nie Seattle ale stwierdzilem ze pewnie to jakis poprzedni lot i sie zmieni. Na jakies 30min przed wpuszczaniem do samolotu spacerowalen kolo innych bramek i bum okazalo sie ze moj lot byl dwie bramki dalej i gdyby nie moje spacerowanie to pewnie bym go przegapil :D
Tak wiec trzeba sprawdzac rozklad odlotow czy bramka sie nie zmienila :S
I tak nieźle jak na 1 lot samolotem. Ja jak bylam 1 raz to ogrom lotniska mnie przytłaczał i w sumie nie wiem czy bym się tak szybko ogarnęła co jak gdzie, gdybym pomyliła loty. Pomijając moje zestresowanie samym lotem :D
Miły pan ;)
Miło ze strony tego pana :D
Dobrze, że nie dostałaś ataku histerii albo coś xd
Czyli śniadanie miałaś. Wiwat pan od walizków xd
Ja w wieku 13 lat polecialam sama do Stanow, wszystko fajnie pomijajac kilka h placzu I fakt ze stewardessa wywalila na mnie jedzenie.
No nieźle :D
. <-- fajne wyznanie o sierotce z lotniska :)