#OeEFA
Sądziłem, że przynajmniej jeśli chodzi o kwestie zawodowe, to będzie on ze mną szczery.
Jednego dnia (z 9 mies. temu) technolog mówi, że musimy zostać w nocy w robocie i uwarzyć jedną warkę (kilkaset litrów dodatkowo poza wiedzą szefostwa). Pytam dlaczego, a on mi na to, że brakuje mu pół tanka piwa. Myślę sobie – spoko, tak musi być, to podobno jest normalne na browarach (tak mi mówił), nadrobimy tę produkcję.
Ostatnio wydała się na browarze przykra rzecz odnośnie stanów piwa w tankach (zbiornikach. Wiedziałem wcześniej, że kolega ma braki w piwie, ale gdy to sprawdziłem dokładniej, to okazało się, że nie jest to pół zbiornika, ale kurna 3 na 10 zbiorników, gdzie wszystkie powinny być pełne, gdzie wartość jednego zbiornika przekracza 60 000 zł.
Pytam go, ile nie piwa brakuje. On mówi, że no może 1,5 zbiornika, a ja na to, że kłamie, że przecież sprawdziłem. On mówi, że może i faktycznie 3 brakuje...
Szefostwo dalej nie wie, że teoretycznie nie mają piwa na blisko 200 000 zł.
Nie chcę być oskarżony o coś, czego nie zrobiłem, w zasadzie jedyny problem w tym, że ja wiem o całym problemie.
Nie chcę wydać kolegi i być jak ten Judasz, ale boję się konsekwencji, że zatajam tak ważną informację
Pytanie moje jak żyć.
Z kolegą nie ma co gadać, mówi jedno, a robi później co innego.
Lepiej być Judaszem czy bezrobotnym przestępca?
Fakt, oba określenia na wyrost, ale zastanów się, czy to serio Twój kumpel, skoro tak się zachowuje. Gnojem byś był, jakbyś z nim wypił lub sprzedaj te trzy zbiorniki i go wkopał, się nie jak on to robi na lewo sam
I właśnie z tego powodu biorą się różne afery i skandale - z dziwnego poczucia lojalności wobec kolegów/rodziny i tuszowania przestępstw. W tym kraju lepiej przymknąć oko na przestępstwo, albo pomóc to ukryć, czy wręcz być współudziałowcem, niż być donosicielem. I to dotyczy bardzo wielu sfer życia - od krycia księży- pedofilów przez biskupów, po przyzwalanie na jazdę pod wpływem alkoholu. Gorzej - jak ktoś dopuści się przestępstwa i dzięki "pomocy" innych osób takie przestępstwo nie zostanie wykryte, to jest to traktowane jako dowód zaradności życiowej i cwaniactwa, a donosicielstwo jest traktowane jak jedna z najgorszych zbrodni. To mentalna pozostałość po zaborach/okupacji/komunie - gdzie władza była czymś obcym, narzuconym, a organy ścigania były jednoczesnie narzędziami represji.
A skąd biorą się te braki? Wypijacie? Sprzedajecie na lewo?
No właśnie - autor wyznania mógł by to podać - kilka tysięcy litrów piwa nie mogło tak po prostu zniknąć.
Za współudział też posadzą. A jak złapią razem jak będziecie dorabiać to nikt nie uwierzy, że można być tak głupim i kryć kogoś kto ukradł 200 tysięcy.
Znam podobna sytuację: w pracy koleżanki koleś podkradał kasę. Ona się dowiedziała przez przypadek i też nie chciała być, jak to piszesz, Judaszem no i obiecal, ze to rylko raz (co okazalo sie klsmstwem). Koleś i tak wpadł. Zrobiła się afera. Dobrze, że koleżanka szeroki przyznała się, że qiedziala o jedn przypadku, ale obiecał, że oodda i przeprosiła szefa za to.
Bo koleś dwa dni później bez skrupułów w czasie kłótni z szefem (został zwolniony) powiedział, że przecież ona o tym wiedziała
No i całe szczęście, że szef mógł odpowiedzieć, że wie o tym i że sama mu to powiedziała. Jeszcze szuja jedna próbował jej zaszkodzić. Ona miała pelne zaufanie szefa i potem pracowała jeszcze dwa lata tam i na niej spoczywała odpowiedzialność za wszystko.
Uważaj, bo taka osoba będzie chciała podzielić się winą. I będziesz za współudział. Niestety takie rzeczy zgłasza się szefowi.
Nowy telefon i błędy: nie ,,szeroki" a ,,szefowi" oraz ,wiedziala" a nie ,,giedziala". Za literowki też przepraszam.
Nawet kraść trzeba umieć. Co innego fizycznie podebrać pieniądze, a co innego zrobić to tak, że te pieniądze oficjalnie nigdy nie istniały i nawet po sprawdzeniu dokumentów nikt się nie połapie. I jeżeli ktoś nie zostanie przyłapany na gorącym uczynku, to lepiej dla niego udawać, że nie wie o co chodzi.
Jak będzie afera, to kolega będzie miał Cię w dupie i jeszcze zrzuci na Ciebie. Maszeruj do szefa. Opisz mu dokładnie problem, tak, jak opisałeś to tu.
Kwestia tak naprawdę też, czemu są te braki. Czy coś nie poszlo, czy ktoś to sprzedał na lewo.
Powyżej właśnie przytoczyłam historię z życia, jak to współpracownik próbował obarczyc też winą za kradzież koleżankę.
nie ma co kryc zlodzieja, jak sie wyda, to polecisz za wspoludzial, w koncu warzyles to piwo dla niego
Mam nadzieję, że nie szczacie do tego zbiornika.
To Andrzej Nejman trzepał do zbiornika z jogurtem. Jak go zwolnili szef pozwolił mu wziąć ostatnią serię ( skąd masz tyle jogurtów )
"Pieczę nad mną"! Próbowałam to nawet powiedzieć. Proszę, nie bój się: nade mną.
W firmie produkującej alkohol coś takiego jest możliwe? Niech się wypowiedzą inni bo brzmi to dziwnie.Raczej to wygląda jakby ktoś dostał sraczki od zepsutego piwa i teraz chciał sprowokować kontrole w browarach.
A jaki to kolega? Sam piszesz że szuja. Nie wiem jaki masz dylemat o.O