#OcC2Q

Od 17 r.ż. byłam wegetarianką, 2 lata później byłam już weganką. Pewnie byłabym nią do dzisiaj, gdyby nie fakt, że nie mogłam zajść w ciążę.
Ponad rok starałam się o zajście w ciążę, ale niestety nic. Ginekolog, endokrynolog- wszystko w normie.
Koleżanka zaproponowała mi wizytę u dietetyczki klinicznej, która zajmuje się pomocą przy zachodzeniu w ciążę.
Poszłam i... okazało się, że aby zajść w ciążę, muszę zacząć jeść mięso, a zrezygnować z glutenu. To był dla mnie szok. Pół roku minęło, aż wróciłam do niej jeszcze raz i jednak poprosiłam o rozpisanie diety.
Po 4 miesiącach diety na teście ciążowym zobaczyłam dwie kreski.

Co w tym anonimowego?
Mój facet jest weganinem i to on mi odradził taką "fanaberię".
Ja niestety nie miałam już sił płakać za każdym okresem i po kryjomu trzymałam zaleceń od dietetyczki.

On do dzisiaj myśli, że to cud.
A ja? Jestem szczęśliwą matką 2-letniego maluszka i nadal czasami po kryjomu jem mięso i karmię nim dziecko. A mąż? Dalej żyje w niewiedzy.
tramwajowe Odpowiedz

Tajemnice w związkach są niedobre.

oorety

właśnie ten sam temat mnie zaniepokoił - przecież prędzej czy później to wyjdzie na jaw, dziecko w wieku ok. 4-5 lat już na pewno się wygada, a wtedy mąż może poczuć się mocno oszukany (i nic w tym dziwnego). moim zdaniem autorka zrobiła błąd, że nie przyznała mu się do jedzenia mięsa w trakcie ciąży, bo teraz żaden moment nie będzie dobry na przyznanie się. szkoda, że ludzie wolą tworzyć takie związki oparte na kłamstwach i niedomówieniach niż wypracowywać kompromisy. podejrzewam, że gdyby mąż autorki miał podobną tajemnicę dotyczącą ich wspólnego dziecka, to autorka też poczułaby się oszukana

runningupthathill

A mnie zastanawia czy ten pan mąż w ogóle nie zagląda do lodówki, ze nie zauważył w niej mięsa przez taki czas czy aż tak je chowala autorka 🤔

Anonimowy04

Weź spadaj

Corazwiecejpustki

Zalezy jakie.

OneMillionDolar Odpowiedz

Mięso samo w sobie nie jest złe... problemem jest masowa produkcja, pakowanie w zwierzęta antybiotyków i innych świństw, które potem trafiają do naszego organizmu. Nie wspominając o traktowaniu takich zwierząt. Rozumiem i wegetarian i mięsożerców, tylko nie rozumiem kłotni, po co zagląda komuś do talerza i to krytykować?

Alighted

Mnie nie obchodzi co inni jedzą, ale za chiny ludowe nie rozumiem tego wyzywania od "wegezjebów", "wegeterrorystów", itd. Nie jestem wege, ale aż ręce i cycki opadają jak czytam co poniektóre komentarze. Ja tu widze więcej krytykowania ze strony mięsożerców. Wiadomo że spożywanie dużej ilości mięsa jest niezdrowe, a wegetariańska/wegańska może się wiązać z brakami jak się nie stosuje odpowiednich suplementów. Wszystko ma swoje zalety i wady. Niech nikt nie zagląda nikomu w talerz to sobie nerwów oszczędzicie.

DODA

Alighted ludzie wyzywają od wegezjebów i wegeterrorystów osoby, którym ich idea pożarła mózg. Czyli takie, które właśnie chcą wszystkich przekonać, że wege to naturalna dieta człowieka, że mięso tylko szkodzi, że nie ma w nim żadnych ważnych składników odżywczych, że dziecko można zmuszać do niejedzenia mięsa itp. Jasne, takie osoby znajdują się i wśród mięsożerców, jednak nie chce mi się tu rozpisywać i spekulować, czemu tylko ludziom wege wymyślono specjalne "przezwisko". Być może to skutek złych skojarzeń lub tego, że o wege (chyba) dopiero od niedawna się tyle słyszy.

Bandziorek

@Alighted "wegezjeb", "wegeterrorysta" usilnie, namolnie i niezdrowo interesuje się zawartością talerza innych, sam wymaga poszanowania swoich przekonań mając totalnie w poważaniu zdanie innych. Są wegetarianie/weganie i są zjeby i terroryści..

lahierba

OneMillionDollar, "po co zaglądać komuś do talerza i to krytykować?" Sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie - ze względu na traktowanie zwierząt. Osobiście nie jestem "waleczną" weganką, nie odzywam się na ten temat niepytana, ale tylko dlatego, że wiem, że to przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Nie dlatego, że uważam, że "nie wypada komuś zaglądać w talerz". W takiej kwestii to można rozpatrywać decyzje na poziomie marchewka vs. sałata, a nie marchewka vs. ciała zwierząt, za których cierpienie się płaci. "Personal choice doesn't involve a victim." Oto dlaczego niektórzy "zaglądają innym w talerz".

psxh

Pominelas istotną sprawę. Wspieranie obecnej hodowli wiąże się z problemami środowiskowymi. Nasze dzieci czy wnuki mogą mieć problemy ze zdobyciem pożywienia i wody. Jeśli nic się nie zmieni, to i za naszego życia tego doświadczymy. Nikt nie mówi głośno o tym, że ludzie migrują nie tylko przez wojnę, ale też brak pożywienia i warunki klimatyczne. To będzie przybierało na sile. Tak że... Jeśli komukolwiek zależy na tym, żeby ludzki gatunek przetrwał i nie doświadczył takiej katastrofy jak degradacja środowiska naturalnego i brak wody, powinniśmy sobie nawzajem "zaglądać w talerz". Choć nie krytykując, a edukując.

lahierba

Tak, w tej kwestii polecam film Cowspiracy - dobrze pokazuje te powiązania, obalając argument, że "roślinami nie wyżywiłoby się całej ludzkości".

ShadaDeDaDum

Apropo chemii w mięsie. Całe dzieciństwo co niedziele jadłam trochę dużo kurczaka. Jadłam go tak dużo do tego stopnia, że zaczęłam dojrzewanie w wieku 8-9 lat :)

Plamisty

ShadaDeDaDum ale dojrzewanie u kobiet zaczyna się "Średnio" od 9 roku życia, więc nic ci mięsko nie zaszkodziło ;D

Adriana95

Ja już dawno zauważyłam, że kurczaki w sklepie są jakieś dziwne i po prostu nie jem. Ale jest na przykład wieprzowina, która jest całkiem w porządku. Przecież nie chodzi o to, żeby opychać się mięsem, bo ile % tego, co jedzą ludzie, to mięso?
Najgorsze, że ludzie kupują byle gdzie i byle co. Przykładem mogą być chociażby słynne w całym kraju dyskonty, jak nie te żółte, to niebieskie.
A to, że zwierzę cierpi? Drapieżniki zjadają często żywcem swoje ofiary, a te umierają w straszliwych męczarniach. To, że istota czuje służy tylko i wyłącznie do odbierania wrażeń i reagowania na nie. Rośliny też nie chcą być zjadane, a spożywamy je, często jeszcze żywcem. I czemu miałyby wzbudzać mniejszą litość niż zwierzęta? Bo nie czują bólu i nie potrafią uciec? W takim razie są gorsze?

LubieMaslo5 Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem sensu istnienia związków, w których ludzie nie dogadują się w tego typu kwestiach. Może jest coś ze mną nie tak, ale po prostu nie widzę sensu...

KurlaNieWiem Odpowiedz

Twój mąż cię bije, że musisz ukrywać przed nim fakt dawania dziecku mięsa?

Alighted Odpowiedz

Wyznanie nawet nie jest ciekawe, ale na pewno wywoła niezłą gównoburze także gratuluje :)

ThisLove Odpowiedz

Bo weganizm nie dostarcza B12, ale wegetarianizm jest zdrowy, choć jak masz nietolerancje glutenu to faktycznie musisz jesc produkty inne. Ja jem mięso, ale tak 1-2 razy w tygodniu.
Ludziom się wydaje, ze jak jedzą miecho to dostarczają kwas foliowy i żelazo. Bzdura. Warzywa mają tego najwięcej. Wszyscy mi wmawiają anemię.

Aswq Odpowiedz

Brak witamin a nie że nie jadłaś mięsa. Znam weganki które z łatwością zachodzą w ciążę i brak mięsa nie jest totalnie przeszkodą. Wystarczy powiedzieć u lekarza, że jesteś inny niż wszyscy i nagle każdy twierdzi że to przez to. Tak samo jak z psem. Karmię go mięsem BARfem a nie śmieciowymi karmami to jak wet się dowiaduje to wszystkie choroby na to zwala ^^. Niewiedza to zło

ali99 Odpowiedz

A ta rezygnacja z glutenu to była poprzedzona jakimiś badaniami? I jakim cudem samo zaczęcie jedzenia mięsa spowodowało zajście w ciążę?! Mięso nie jest magicznym lekiem na wszystko i nie jest wcale jakieś bardzo zdrowe. To mógł być zwykły przypadek. Albo problem leżał po stronie męża, nie twojej, nic nie piszesz o badaniach u niego.

psxh Odpowiedz

No a ja miałam całkowicie na odwrót. Nabiał i mięso zaburzało moją gospodarkę hormonalną. W mięsie nie ma niczego, czego nie da się zastąpić zdrowszym odpowiednikiem. Tylko trzeba sobie ułożyć dietę, a nie jeść same frytki i pomidory.

Caldas Odpowiedz

To co kto je to jego prywatna sprawa i indoktrynowanie kogoś na temat jedzenia lub nie jedzenia czegoś jest nieetyczne.

lahierba

O fuck XDDD Idź powiedz zażynanym świniom i wycieńczonym krowom, że przekonywanie kogoś do niewspierania tego jest nieetyczne. No nie no, kocham :D

JestemPomarancza

@lahierba tak, bo zdecydowanie każdy jedzący mięso przykłada rękę do "zażynanych świń i wycieńczonych krów" :P można brać mięso z różnych źródeł, nie wszystkie wyglądają w ten sposób ;)

ajaknietotak

@JestemPomarancza serio? KAŻDY, KTO JE MIĘSO PRZYCZYNIA SIĘ DO ZABIJANIA ZWIERZĄT. Nie wiesz, jak działa prawo popytu i podaży? To trzeba wrócić się do szkoły. To, że nie zabijesz osobiście, tego nie zmienia.
A propos sposobu zabijania - będzie dla Ciebie miało znaczenie, czy Cię zabiją w różowym eleganckim pokoiku, czy w rzeźni? Smierć to śmierć.

lahierba

Oczywiście, że każdy jedzący mięso lub nabiał się do tego przyczynia. Proszę mnie nie załamywać, że gdzieś jeszcze przetrwali ludzie, którzy wierzą, że jest inaczej, bo ze zdumienia opluję trawą monitor.
Zresztą nie tylko do tego się takie osoby przyczyniają - bardzo polecam obejrzeć film Cowspiracy, który ładnie pokazuje, jak takie "dobre i ekologiczne" hodowle działają i wpływają na otoczenie (i generalnie opisuje, z czym przemysły mięsny i mleczny się wiążą). A nawet, gdyby uznać, że jest to jakieś sensowne wyjście z sytuacji, to i tak nie będzie to "przemysłowa norma", bo jest to zwyczajnie zbyt mało opłacalne.

JestemPomarancza

Ej serio? XD oczywiście, że każdy jedzący mięso przyczynia się do zabijania zwierząt. Zabijania, nie męczenia i trzymania w niehumanitarnych warunkach - a wydaje mi się, że do tego właśnie odnosił się pierwszy komentarz lahierby :P wiem, jak działa prawo popytu i podaży. Zwierzęta są zabijane, żeby zostały zjedzone, ale, nie oszukujmy się, po to też się urodziły. Bez konsumpcji mięsa nie istniałby cały przemysł z tym związany, a wolno po łączkach biegałby niewielki ułamek zwierząt, które teraz żyją. Rozumiem i popieram walkę o dobre traktowanie zwierząt hodowlanych, nie rozumiem najeżdżania na wszystkich jedzących mięso.

@ajaknietotak, dzięki za uprzejmą poradę życiową, jestem zachwycona poziomem dyskusji, jaki prezentuje :)

Zobacz więcej komentarzy (17)
Dodaj anonimowe wyznanie