#OWVuS
Dwa lata temu zrobili nam właśnie taki "atak" i z tym mam niezbyt przyjemną historię.
9 klasa, koniec września. Nowa szkoła, nowy budynek, inni ludzie, ja najmłodszy rocznik nadal nie rozumiem jak działa tutaj system licealny, bo nie miałam starszego rodzeństwa ani nic. Lekcja historii. Nie ma naszego nauczyciela, a na zastępstwo przyjechała młoda dziewczyna z dystryktu (coś jak powiat). Przed takim "atakiem" (wiem, że można to w lepszy sposób nazwać, no ale na potrzeby wyznania będę tak na to mówiła) nauczyciele dostają wiadomość od szkoły, że taka próba będzie wykonana, a uczniowie oczywiście nic nie wiedzą.
Niestety, dziewczyna, która zastępowała nauczyciela, takiej wiadomości nie otrzymała.
Dziewczyna weszła do klasy, dała nam jakieś karteczki, a większość czasu spędzała na swoim telefonie, nawet na nas nie patrząc. Nagle słyszymy powiadomienie "Jest niebezpieczny atak/zamknięcie (hard lockdown), to nie jest próba, powtarzam: to nie jest próba!". Oczywiście z tym "to nie jest próba" to każdy wie, że to nieprawda. W prawdziwej sytuacji mówi się "kod czerwony". No ale nasza tymczasowa nauczycielka o tym nie wiedziała. Wpadła w panikę, kazała nam przesunąć tablicę pod drzwi, każdy uzbroił się w podręczniki (a uwierzcie mi, to cholerstwo ma z 900 stron A4), do tego ona zaczyna wydzwaniać do swojego chłopaka/męża krzycząc, że go kocha. Ogólnie szaleństwo.
Na początku myśleliśmy, że to tylko próba, no ale jak ta dziewczyna zaczęła wariować, to w końcu my też w to uwierzyliśmy! Bierzemy segregatory i plecaki i robimy barykadę, biurka na podłogę, chowamy głowę. Ostatecznie jedna dziewczyna nie wytrzymała i otworzyła okno, chcąc wyskoczyć (2 piętro), zatrzymała ją tylko siatka. Dwaj najwięksi twardziele z gaśnicą w ręku stoją na czatach.
A teraz wyobraźcie sobie, że jesteście dyrektorem i kontrolujecie klasy jak gdyby nigdy nic, gdy nagle wchodzicie do klasy, gdzie panuje taki chaos. Drzwi uchylił tylko odrobinę, bo były zastawione. :D
Finał był taki, że dziewczyna została zwolniona z dystryktu, ponieważ została zawiadomiona o "ataku" przez maila, no ale oczywiście nie przyszło jej do głowy to sprawdzić. Nasi rodzice zostali przeproszeni, a legenda o tej lekcji nadal żyje :)
Może to nie na miejscu, ale śmiechłam :D
Ja też!
Jak to nie na miejscu?
Nie na miejscu dlatego, że dziewczynę wywalili, a ja jeszcze się z tego śmieję
Świetny pomysł, powiadamiać o pilnych rzeczach przez maila. Rozumiem, że jednak trzeba go sprawdzać, ale gdyby dziewczyna poza tym jednym była okej, wyrzucenie kogoś bo nie sprawdził skrzynki danego wieczoru...
Chyba jednak nie była ok, skoro siedziała na telefonie podczas lekcji i nie zwracała uwagi na uczniów.
Potterhead, nie chciałabym być niemiła, ale przeczytaj komentarz jeszcze raz, tylko ze zrozumieniem...
Serwatka31 jejku przepraszam za to. Za szybko przeczytałam i mi się pomyliło :D
Jasne, spoko:)
Najpierw jest napisane, że dziewczyna ,,takiej wiadomości nie otrzymała", a później, że ,,została zawiadomiona przez maila"
Jasne, ale podejrzewam, że głównym powodem zwolnienia był jednak fakt, że nie potrafiła zachować się w sytuacji kryzysowej.
"Ameryka: Niestety nie da się powstrzymać takich sytuacji. "
Powiedział jedyny kraj z takimi sytuacjami na świecie.
"UK: Ta? Potrzymaj mi piwo.
>Ostatnia strzelanina szkolna w UK miała miejsce 20 lat temu. Od tego czasu broń w UK jest nielegalna<"
Wow, niespodziewanie mądry komentarz :D
Moje komentarze zawsze są mądre ale przeważnie są kontrowersyjne
Spodziewałem się, że dyrektor/inna osoba zarobi gaśnicą po głowie.
Moja córka chodzi do przedszkola, które ma sale w szkole podstawowej. W zeszłym roku szkolnym zrobili w podstawówce próbny alarm pozarowy. Ostatniego dnia przed końcem roku, bo przecież normalnych lekcji marnować na to nie będą. Właśnie w tym czasie w przedszkolu była akademia na koniec roku i w połowie występu musieliśmy się ewakuować z dziećmi, młodszym rodzeństwem z 3 piętra przed budynek. A potem znów do góry i reszta występu. Ktoś naprawdę nie pomyślał.
Pożar nie będzie wybierał ;)
Dyrektor CHODZIŁ I SPRAWDZAŁ KLASY podczas ataku szkolnego? Przecież ja bym się chyba na śmierć wystraszyła, jakby kotś wtedy wszedł do pomieszczenia
Uczniowie wiedzieli, że to symulacja - jak autorka napisała, gdyby wszystko działo się naprawdę, padł by komunikat „kod czerwony”. Panikę wywołała praktykantka.
Nie rozumiem zaskoczenia dyrektora w tej sytuacji. Skoro mysleliscie ze atak jest prawdziwy (i mieliście tak myśleć) no to chyba zachowanie jak trzeba barykady itp.
No właśnie nie, gdyż, jak napisała autorka, początkowo uczniowie byli pewni, iż jest to symulacja. W sytuacji prawdziwego zagrożenia podawano komunikat „kod czerwony”, który wtedy nie padł. Panikę i strach przed prawdziwym atakiem wywołała praktykantka.
Podczas alarmu stosuje się określone procedury, niekoniecznie zarzuca drzwi ławkami i sieje ferment.