#OUdJG
Po około pół roku od śmierci babci opowiedziałam o tych snach dziadkowi. On na to odparł, że babcia zawsze do niego mówiła, że ma takie marzenie, żeby dożyć mojego ślubu (jestem ich jedyną wnuczką). Wzruszyłam się. Ale co ciekawe... Od tego momentu babcia przestała do mnie przychodzić w snach. Przez kolejne 2 lata pojawiła się może ze dwa razy. Ale ja już nie miałam na sobie sukienki w tych snach. Tak jakby... Dziadek pomógł jej przekazać wiadomość, której ja nie rozumiałam. Była już spokojna, wiedziała, że ja wiem to, co ona chciała mi przekazać.
Minęło trochę czasu, niedawno wyszłam za mąż (na szczęście babcia zdążyła poznać wybranka mojego serca).
Tydzień przed ślubem byłam u babci na grobie, wraz z narzeczonym. Poprosiliśmy, aby czuwała nad nami tego dnia.
Dzień przed ślubem, nad ranem, miałam piękny sen. Śnił mi się nasz ślub i goście, którzy składają nam życzenia. A wśród gości... Ona. Babcia. Podeszła do mnie i zaczęła mówić. Rzeczy, które są dla mnie ważne. O których nikt nie wiedział. Rady, które daje kobieta kobiecie, która wchodzi w nowy etap życia. Odniosła swe słowa także do pewnych sytuacji, które aktualnie miały miejsce w moim życiu. Jakby nadal w nim uczestniczyła. Gdy skończyła mówić, przytuliłam ją. Schyliłam się tak, jak zawsze, bo była dużo niższa ode mnie. Poczułam jej zapach. Poczułam szorstkość jej włosów na policzku. Poczułam jej gabaryty, dokładnie takie same, jak za jej życia. Ciepło jej dłoni na moich przedramionach. I nagle... Rozpłynęła mi się w objęciach, a ja... Obudziłam się. Z uczuciem niesamowitego szczęścia. I z pewnością, że przed chwilą naprawdę się z nią widziałam.
Płakałam kilka godzin. To był najpiękniejszy prezent ślubny. Wiem, że naprawdę do mnie przyszła. To nie było moje wyobrażenie, zbyt wiele zmysłów było aktywnych w tym śnie.
Można powiedzieć, że była z nami w tym dniu. A ja wiem, że specjalnie przyszła w przeddzień naszego ślubu. Znała mnie tak dobrze, że wiedziała, że się rozpłaczę. Nie chciała, żebym miała zapuchniętą twarz w tak ważnym dniu ;)
W marcu zostałaby prababcią. Ale póki co wiem, że z góry opiekuje się naszym, nienarodzonym jeszcze, synem.
Przepiękne wyznanie, wzruszyłam się :)
Ja tez
ale z was naiwni debile
Azorr paszol do budy kundlu, bo łańcuch będzie.
Odczuwam wieczny dylemat czy uświadamiać jednak takie osoby, czy pozostawić je w objęciach błogiej ignorancji.
Najciężej jest na spotkaniach rodzinnych przy niektórych tematach, ale daję radę.
Też się powstrzymuje. Marzyciele już Ci dali minusy, bo wolą wierzyć we wróżki niż znać fakty.
Kije i kamienie mogą łamać mi kości, ale minusy mnie zranić nie mogą nigdy. :p
Zastanawiam się, kto tu jest ignorantem. Czy ci, którzy wierzą, czy ci, którzy nie wierzą.
Ja wychodzę z założenia, że o takich sprawach się nie rozmawia, a nawet jeśli to rozmowa powinna być wolna od oceniania. Uważam, że jak ktoś wierzy w Boga albo właśnie takie rzeczy i w jakiś sposób mu to pomaga to niech sobie wierzy. Nawet trochę zazdroszczę, bo wydaje mi się, że tacy ludzie łatwiej sobie radzą z problemami, bo wychodzą z założenia, że ktoś nad nimi czuwa.
Strona A uważa, że strona B jest w błędzie bo wierzy, a dla strony B myli się strona A, gdyż nie wierzy.
Szanujmy siebie i swoje poglądy. Tak naprawdę zarówno strona A jak i B mogą mieć rację, ale się tego nie dowiemy. Więc może nie wciskajmy swoich racji innym, hm?
ale po co "uświadamiać" innych, w jakim celu? myślicie, że oni nie słyszeli już tysiące razy od ateistów, że boga i życia po śmierci nie ma? sama w nic nie wierzę, ale jak czytam takie wyznania, czy rozmawiam z ludźmi wierzącymi to naprawdę mam w dupie to, że sobie w coś tam wierzą i nie rozumiem tych waszych dylematów. na pewno wy nie lubicie, gdy ktoś was na siłę stara się przekonać do nawrócenia się (ja nienawidzę), więc po co chcecie być dokładnie tacy sami jak oni? jak ja bym chciała, żeby wszyscy ludzie po prostu sobie żyli w zgodzie i mieli w dupie, czy inni wierzą w boga czy nie, z kim inni sypiają i jak często, a także czy ktoś je mięso czy nie. choć staram się z całych sił, to nigdy nie zrozumiem co kieruje ludźmi, którzy mają problem z tym, jak żyją inni, szczególnie obcy nam ludzie.
Też zazdroszczę.
I nie uważam, że to są tematy, o których nie powinno się rozmawiać. Kto tak powiedział?
Nikogo nie zmuszam do dyskusji, wstęp wolny. Jednocześnie jeśli ktoś ucina temat lub szybko się denerwuje po tym jak sam zaczął dyskusję, to oznacza dla mnie, że nie jest pewny swojego lub brak mu argumentów.
Ale i to akceptuję, jak już wspomniałam, wiele osób, z którymi nie mogę porozmawiać o tym swobodnie, choćbym chciała, bo zaraz wszyscy są zniesmaczeni.
A ja bym chciała podyskutować o tym z moją rodziną, konstruktywnie, ja obalam ich argumenty, oni moje.
(Wg. Biblii od momentu śmierci do momentu życia po śmierci człowiek jest nieświadomy, jak w czasie snu. Jeśli ktoś jest już w niebie, to jednocześnie wszyscy inni ludzie też już są w niebie, bo wszyscy tam 'są' od samego momentu, bo po śmierci nie ma pojęcia czasu, w czasie snu nie ma pojęcia czasu. Jeśli zakładamy, że ktoś teraz jest w niebie, to my też już teraz tam jesteśmy, jednocześnie cały czas będąc tu - czas jako wymiar, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość wszystkie istnieją w jednym momencie, to tylko kwestia naszej natury, że rozumiemy czas linearnie. Po co więc X miałby się kontaktować z Y, jeśli X jest już poza czasem i wszystko dzieje się w tym samym momencie, i wszystko co się miało komuś wydarzyć - wydarzyło się, i X wie już o wszystkim, i Y też tam jest? Po co X miałby kontaktować się z Y, jeśli Y jest w tym samym 'miejscu'?)
I swoją drogą nie mam nic przeciwko wierze, że ktoś zmarły się nam przyśnił i faktycznie tam był, tylko argumenty o "rzeczach, których nikt nie powinien wiedzieć" i "za dużo zmysłów miało w tym udział" jest dla mnie na przekór nauce, temu co już zostało wytłumaczone. Czy to dziwne, że w Twojej głowie - tej samej głowie, która składuje wszystkie Twoje emocje, najskrytsze myśli, o których nikt nie wie - osoba, która objawiła się w śnie też o nich wie? Jakby nie patrzeć, umysł jest w tej sytuacji (zakładając wersję o prawdziwości objawienia) swoistym przekaźnikiem.
A co do zmysłów? Synapsy i połączenia nerwowe się w czasie snu nie odłączają, po prostu spychamy je na dalszy plan. I one po prostu w czasie snu reagują, tylko nie przekazują bodźców do np. rąk. Dalej ruszasz rękami, ale tylko w obrębie swojej głowy.
Najlepszym przykładem na to jest fakt, że ludzie widzą rzeczy w czasie snu bez udziału oczu (śpisz - są zamknięte), słyszysz bez udziału uszu, zmysł równowagi jest aktywny (poczucie spadania, braku grawitacji), itd., itp..
Ja osobiście odczuwam w takich sytuacjach spore zakłopotanie. Nie lubię takich wyznań (na anonimowych to jeszcze, po prostu przescrolluje dalej, ale na żywo...), bo nie wiem jak na nie reagować. Zwykle mruczę coś w rodzaju "łaaał" i staram się szybko zmienić temat. Ostatnio znajoma zastrzeliła mnie hasłem, że jak coś zgubi, to zawsze modli się do św. Antoniego i to naprawdę działa. I co jej wtedy odpowiedzieć ma ateista? Wykrzesałam z siebie tylko "yhy", ale było to niezręczne i dla mnie i dla niej.
Sprawy religii, wiary w duchy i tym podobne, to rzeczy bardzo indywidualne i dość intymne. Nie powinno opowiadać się o nich osobom, których nie znamy najlepiej. Niestety, Polacy nie są mistrzami w takich krótkich pogaduszkach z uprzejmości i zwykle łapią się naprawdę ciężkich tematów, jak polityka czy religia.
Życie każdego z nas będzie łatwiejsze, jeśli opowieści o odwiedzających nas babciach zachowamy na pogaduchy przy obiedzie w rodzinnym gronie, a wśród obcych zostaniemy przy rozmowie o pogodzie i opóźnieniach komunikacji miejskiej ;)
Jestem ateistką w Boga nie wierzę, ale w duszę ludzką owszem. To że człowiek umiera nie oznacza że znika całkiem, rozpływa się. Polecam wszystkim niedowiarkom książkę " Edd i Lorraine Warren, Demonolodzy ". Byty niematerialne wcale nie mają nic wspólnego z Bogiem i niebem ;)
Piękne wyznanie, popłakałam się. Cudowne wspomnienia związane z Twoją Babcią. Musiała być niesamowitą kobietą.
Wzruszające i w ogóle, ale niestety babcia wcale do Ciebie nie przyszła. Twój mózg to znacznie potężniejsze narzędzie niż możesz sobie wyobrazić. Stworzenie perfekcyjnej scenerii i rozmowy z babcią we śnie nie stanowu dla niego większego problemu. Połącz to z bardzo silną (niekoniecznie świadomą) chęcią rozmowy z babcią i masz efekt w postaci hiper-realistycznego snu.
Wmówiłaś sobie to... Ja naprzykład też w śnie czuję ciepło, szorstkość, smak i zapach kebaba :D Ba! Potrafię nawet przeczytać z jakiej firmy jest... to znaczy że nawiedzia mnie duch kebaba? (to tylko taki najprostrzy przykład z tym kebabem, autorka po prostu świadomie i podświadomie chciała zobaczeć babcię na ślubie, poczuć te uczucia, tak sama jak przykładowy ja miałem chęć na kebaba). :D Miłych snów ludzie.
A mi się śnił mój pies z dwa razy po śmierci. To napewno znak <3 :v
A w tej bajce były smoki?
Przeczytałam tylko do połowy, płacze....
Ze śmiechu.
piękne :')
Wzruszylam sie...rycze jak bobr😭😭😭. Tez bylam bardzo zzyta z babcia bo mnie wychowywala czasami przychodzi do mnie w snach...chociaz wtedy jestem szczesliwa ze ją widze a potem sie budze i rycze ze jej ze mna nie ma choc powinna jeszcze byc...😢😢