#OTsZp
Pewnego dnia wracam autobusem z uczelni. Jestem ubrana w sukienkę, która odsłania moje chude łydki. Stoję sobie spokojnie, gdy nagle słyszę dialog dwóch moherków, siedzących niedaleko:
- Widzi pani jaka to tera ta moda. Chude toto, nogi jak patyki, blade jak ściana, musi studentka to pewnie piniędzy nie ma. Mama przestała obiadki gotować to pewnie nic nie je.
- Eee, wie pani, tera to te studenty jakieś kebaby jedzo od tych chińczyków. Może by jej tak dać na tego kebaba, niech sobie zje?
Słucham, słucham i uszom nie wierzę, myślę sobie: 'To na pewno nie o mnie, niemożliwe', kiedy nagle jedna z babć wyciąga do mnie rękę pieniędzmi i mówi:
- Masz dziewczynko (mam 23 lata) kup sobie tego kebaba, bo wyglądasz jakbyś zaraz miała tu umrzeć.
Z uśmiechem mówię paniom, że dziękuję, mam co jeść, tylko mam taką przemianę materii, że chuda jestem. Panie zawiedzione chowają pieniążki, a ja zbieram się do wyjścia, bo to już mój przystanek. Wysiadając, zdążyłam jeszcze usłyszeć:
- Widzi pani, jaka ta młodzież teraz, nawet się wstydzi piniążki wziąć...
Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać więc popłakałam się ze śmiechu. I poszłam kupić kebaba :)
Ale te babcie nie były złośliwe, sądząc po mowie to szczerze się martwiły o autorkę, zastanawiały się, czy ma co jeść itd :)
Ja mam 168 cm wzrostu i ważę 47 kilogramów. Owszem, jestem szczupła, ale nie wyglądam jak prosty patyk. Mam szersze biodra, wcięcie w talii czy biust. Waga to tylko liczba.
Ps. wyniki też mam dobre, po prostu takie geny. Ludzie są różni.
Czemu nie mam takich genow :( :D
A jaki masz numer buta? Przy okazji możesz podać też PIN do karty.
ja mam 166 i waze 47 a urodzilam 2 dzieci... a jesli o biust chodzi to jest proporcjonalny A, ale za to ladny jedrny i sterczacy. Brawo xs
Może opowiedz nam jeszcze o swoich sutkach. :|
Ja przepraszam, może nie jestem wybitnym znawcą biustów, ale wydaje mi się, że miseczka "A" jest po prostu płaska, a nie jędrna i stercząca... Ale co ja tam wiem o życiu.
A ja tyję od powietrza ;-;
Ja mam 166 i waże 53 kilo a grubasem nie jestem
Ja mam 166 i waże około 54kg i w sumie uważam, że jest idealnie. Ale ludzie mówią, że jestem "chuda". W dobie grubasów każda normalna dziewczyna wygląda na wychudzoną.
Ja mam 163 cm i 47-48 kilo, po porodzie nawet spadło do 43 i baaardzo ciężko było wrócić do dawnej wagi. Średnio raz dziennie słyszę, że jestem chuda. Drobina ze mnie po prostu, kości nie widać, cycek też. Nie mam nawyku wpierdalania bez opamiętania i myślę, że to dlatego tak wyglądam :P
Miseczka A = przepaska na klatce piersiowej.. Żaden hejt, ale to nie może być jędrne, bo tam nie ma co być jedrnego :D
A dupa (nie) rośnie :D też tak chce
170 wzrostu i 45 kilo jesteś bardzo chuda, nie szczupla
Jak dla mnie bardzo pozytywne moherki....oby takich więcej( choć ja osobiście nie spotkałem się jeszcze z niemiłym moherkiem...obym tylko nie wykrakał...)
Ja bym hajs wziął. Darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby.
Czekam na komentarze typu ja też mam 168 cm ważę 50 kg i wcale nie uważam, że jestem jakas chuda czy gruba ...
Też bym po czymś takim poszła na kebeba,
a nie ja jestem gruba xdd
No widzisz, jednak nawet w komunikacji miejskiej człowiek pozostaje człowiekowi człowiekiem i nawet się o niego pomartwi :)
Hyhy. Wreszcie ktoś mnie rozumie. Od lat (obecnie mam 26) non stop ktoś napada na mnie hasłami "czy ty w ogóle cokolwiek jesz?!", "ojezujezu, jaki szok, wiesz co to jedzenie!" - serio, dla kogoś kto nie jest na nic chory, nie ma tasiemca czy problemów z hormonami, je co popadnie i o każdej porze nadal nie tyjąc - to w pewnym momencie zaczyna denerwować. Tak jak ja nie nabijam się z grubych, tak chciałabym by i mi oszczędzano żarcików .___.
Nie, bo chude laski to wredne zołzy co są wiecznie na diecie. I je trzeba tępić, bo szkodzą młodym dziewczynom, które potem mają anoreksje. Natomiast ludzi grubych trzeba głaskać po plecach i podawać im kolejne zestawy McDonalds z colą light, bo na diecie i pocieszać jacy to krytycy nadwagi są głupi i wredni (patrz chude laski). A tak serio. Wkurza mnie szykanowanie i ludzi otyłych i chudych. A co mnie bardziej wkurza to to, że większość ludzi oburza się o śmianie z ludzi otyłych (co powoli przechodzi w jakąś kurczę propagandę pro-tłuszczową, co wcale dobre nie jest, ale ja nie o tym), ale dokuczanie osobom chudym jest w porządku. A powiedzmy sobie szczerze - chudych ludzi, którzy mają taką przemianę materii z natury (czyli takich co wpierniczają za 10, a są chudzi) jest dużo, dużo więcej niż ludzi, którzy są otyli z powodu choroby. Zdecydowana większość ludzi otyłych sama sobie wybrała takie ciało (poprzez nic nie robienie, aby to zmienić). I mówię o ludziach otyłych, a nie z lekką nadwagą, którzy mają znowu metabolizm wolniejszy i mocniejszą budowę ciała .
Proszę, przeczytaj fragment o osobach otyłych raz jeszcze. I jeszcze raz. I znowu.
Tak, doskonale wiem, że są ludzie, którzy mają nadwagę z powodu chorób, leków, genów. Ale... Otyłości nic nie tłumaczy. Mam znajomą, miała chorą tarczycę i lekarz jej powiedział, że nigdy figury modelki mieć nie będzie, bo jej metabolizm jest tak wolny. Ale nie jest grubą, spasła i tłuszcz nie wylewa się skąd tylko może. Ma brzuch, ma na nim fałdki, dość mocno widoczne. Nie jest ona otyła, tylko ma nadwagę. A to jest kolosalna różnica, czy mówimy o nadwadze czy otyłości (inna kwestia, że osoby które mają większą objętość ciała i prawidłową wagę oraz osoby z nadwagą też są nazywane tłustymi świniami i innymi takimi przyjemnymi). Druga znajoma zawsze była, że się tak wyrażę, puszysta, przy kości, ale nie była gruba. Próbowała zrzucić wagę, ale jej się nie udało jakoś dużo. Ale nie jest gruba, otyła, tylko "jest jej więcej" niż typowej kobiety pokazywanej w filmach (co też jest chore). Ludzie otyli sami, szczególnie bardzo otyli, sobie wybierają takie, a nie inne życie. Bo można pozbyć się otyłości (choćby dla zdrowia), ale to jest zadanie trudne i pełne wyrzeczeń. Cukier uzależnia, to jest wiadome. Trzeba sobie zrobić odwyk od pustych cukrów. Osobie uzależnionej od kokainy też być nie poleciła odwyku? Osobiście znam wiele dziewczyn bardzo szczupłych, które jedzą 3 razy tyle co ja (a ja jem w cholerę dużo), a jest ich połowa mniej niż mnie (a budowę mam średnią). CO do tego genetycznego obciążenia - można jeść mało, ale tłusto i kalorycznie, albo jeść dużo, zdrowo i bardzo mało kalorycznie. A jak się dorzuci do drugiej opcji ruch, to tym bardziej można przeskoczyć te "złe geny".