#OPvRj

Kiedy miałam 15 lat, moi rodzice postanowili, że wprowadzamy się do Niemiec.

Przez ponad połowę mojej szkolnej kariery za granicą, miałam jeden z przedmiotów z tą samą nauczycielką.
Profesorka po prostu mnie nie lubiła. Często kwestionowała moje wybory np. dalszego kierunku nauki czy zawodu.

Głównym argumentem była moja (według niej) zbyt słaba znajomość języka.

Skrótem: miałam nie dać sobie rady i zostać szwaczką albo pracować na taśmach przy produkcji.

Ostatnio do spedycji, w której pracuję, zgłosiła się klientka z prośbą o organizację transportu zestawu mebli z Anglii.

Z reguły takie zlecenia wykonujemy telefonicznie/mailowo. Klientka uparła się na kontakt fizyczny z doradcą.

Przyszła tydzień temu. Moja profesorka... I nie mogła się nachwalić, jak to daleko zaszłam. Ona zawsze wiedziała, że jestem zdolna! Własne biuro i 6 ludzi pode mną, no coś takiego!

I tak oto z wycieraczki do butów stałam się trofeum do chwalenia przed kolegami z pracy...
Arbuz1234 Odpowiedz

A to oczywiście wszystko dzięki jej nauczaniu! ^^

NiecejescZartowalam

I jej wsparciu 👏

AnonimowyA

Pewnie teraz pęka z dumy 😄

Obito

Może to dlatego, że w nia wierzyła i wiedziała, że jak tak bedzie twierdzic to autorka zdeterminowana dalej zajdzie?
Gdyby świat był piekny, pewnie miałabym racje...

lendis Odpowiedz

Moja nauczycielka z LO jest mną zawiedziona - stypendium Premiera co roku, etc. A pracuję na oborze. I zarabiam miesięcznie tyle co ona za 2. Ale widocznie jednak pewna praca hańbi. A ja swoją lubię i wolę od "biurkowej"

KreatywnyNick Odpowiedz

Ehh..niektórzy ludzie są tacy..puści.

tyskie Odpowiedz

Wiesz gdyby nie ona to by cię tam nie bylo... Denerwują mnie tacy ludzie, ich fałsz po prostu

Dodaj anonimowe wyznanie