#OPvRj
Przez ponad połowę mojej szkolnej kariery za granicą, miałam jeden z przedmiotów z tą samą nauczycielką.
Profesorka po prostu mnie nie lubiła. Często kwestionowała moje wybory np. dalszego kierunku nauki czy zawodu.
Głównym argumentem była moja (według niej) zbyt słaba znajomość języka.
Skrótem: miałam nie dać sobie rady i zostać szwaczką albo pracować na taśmach przy produkcji.
Ostatnio do spedycji, w której pracuję, zgłosiła się klientka z prośbą o organizację transportu zestawu mebli z Anglii.
Z reguły takie zlecenia wykonujemy telefonicznie/mailowo. Klientka uparła się na kontakt fizyczny z doradcą.
Przyszła tydzień temu. Moja profesorka... I nie mogła się nachwalić, jak to daleko zaszłam. Ona zawsze wiedziała, że jestem zdolna! Własne biuro i 6 ludzi pode mną, no coś takiego!
I tak oto z wycieraczki do butów stałam się trofeum do chwalenia przed kolegami z pracy...
A to oczywiście wszystko dzięki jej nauczaniu! ^^
I jej wsparciu 👏
Pewnie teraz pęka z dumy 😄
Może to dlatego, że w nia wierzyła i wiedziała, że jak tak bedzie twierdzic to autorka zdeterminowana dalej zajdzie?
Gdyby świat był piekny, pewnie miałabym racje...
Moja nauczycielka z LO jest mną zawiedziona - stypendium Premiera co roku, etc. A pracuję na oborze. I zarabiam miesięcznie tyle co ona za 2. Ale widocznie jednak pewna praca hańbi. A ja swoją lubię i wolę od "biurkowej"
Ehh..niektórzy ludzie są tacy..puści.
Wiesz gdyby nie ona to by cię tam nie bylo... Denerwują mnie tacy ludzie, ich fałsz po prostu