Historia ta miała miejsce 10 lat temu. W wieku 16 lat przeprowadziłem się z rodzicami do dużego miasta i, jak można się domyślić, zmieniłem szkołę. Wcześniej mieszkałem w małej mieścinie, więc nie miałem nigdy styczności z dresiarzami. W szkole szybko znalazłem kolegów. Ogólnie wszystko cacy. No... może nie do końca. Pewnego dnia, po kilkudniowej nieobecności, przyszedłem do szkoły ze śliwą pod okiem. Moje wyjaśnienia były bezcenne.
- Ej, co ci się stało?
- No wracałem wieczorem ze sklepu i zobaczyłem, że dwóch gości w dresie biegnie w moją stronę. No to pomyślałem sobie: "W dresie dwóch panów, pewnie pobiegać poszli". Do domu wróciłem bez 3 zębów, z rozwalonym łukiem brwiowym oraz śliwą pod okiem.
Dopiero wtedy dowiedziałem nieco więcej o dresiarzach. Miny kolegów - bezcenne.
Dodaj anonimowe wyznanie
Sobie pobiegać poszli. Oj Ty naiwniaczku, Ty. ;P
No nieźle 😂
No xd
To był taki wpierdogging, rozumisz, inna forma joggingu :D
Poszli pobiegać- żeby znaleźć kogoś komu by można było, mówiąc delikatnie, przywalić xD
To byli źli panowie w dresach :d
Oooooooj źliiii paaanoowieee!!!
A ja myślałam, że ty miałeś kolegów - dresiarzy i jak Cię zobaczyli, to zapytali kto Ci to zrobił i jak im powiedziałeś, że inne dresy, to poszli im wkopać, ale jak przeczytałam końcówkę, to skumałam, że źle zrozumiałam, pozdro :D
Biegli komuś wpier*olić, padło na Ciebie :D Ale spokojnie, ryj nie szklanka :D
Pobiegać... ale chyba za tobą
Ale teraz wiesz kto to dres anonimowy i ten nieanonimowy. XD
Czyli pospolity😁😂
Tez pod każdym wyznaniem o dresach musi być podobny komentarz. Nie dosc, ze prawie wszystkie historie są takie same, to jeszcze komentarze pod nimi.
Prostolinijne myślenie, nie zawsze w cenie z tego co widać :d