#OPuL8

Czytam anonimowych niemal od samego początku i od tego czasu wiedziałam też, że w końcu nadejdzie dzień, że wyrzucę z siebie coś, o czym nie opowiedziałam absolutnie nikomu. I choć jestem już szczęśliwą mężatką i zbliżam się do 30., to co jakiś czas powraca do mnie obrazek mojego pierwszego obrzydliwego, najgorszego razu w życiu.

Miałam wtedy lat 15, byłam grzeczną, wzorową uczennicą, dość dojrzałą jak na swój wiek, kiedy spotkałam swoją wielką pierwszą miłość, starszą ode mnie o 4 lata. Nasi rodzice skądś się znali z widzenia i szanowali, a Adama od pierwszego spotkania traktowali praktycznie jak syna i ufali mu, tak po prostu. Więc kiedy chcieliśmy wyjść gdzieś razem i ewidentnie było widać, że mamy się ku sobie, rodzice nie oponowali

Adam był typem kulturalnego, zabawnego imprezowicza, co bardzo mi imponowało. A jeszcze bardziej zaimponowało mi to, że raczył się zainteresować taką szarą myszką jak ja. Nie owijając dłużej w bawełnę, po ok. dwóch miesiącach (szybko, wiem) znaleźliśmy się sami w jego pokoju pod pretekstem oglądania filmu.
Okno jego pokoju było skierowane na zachód, i do tej pory pamiętam pomarańczowe refleksy zachodzącego słońca padającego na jego twarz, gdy to się stało. To miała być taka niewinna zabawa, jakieś tam mizianie się na łóżku podczas filmu, a skończyło się przywiązaniem mnie "dla zabawy" do łóżka i cholernie bolesnym i nieakceptowanym przeze mnie seksem, po którym zwymiotowałam. Oczywiście prosiłam, żeby przestał, że to za szybko, że nie jestem gotowa, ale nie posłuchał.
Po wszystkim mój "ukochany" nazwał mnie wyjątkowo łatwą dupą i wyrzucił mnie z domu. Dosłownie.

Do tej pory nie potrafię nazwać tego gwałtem. Chyba podświadomie się tego wyparłam. Nie chciałam do końca życia myśleć o sobie jako "zgwałcona".
Nie wiem jak to się stało, ale po tamtym razie nigdy nie spotkałam Adama (był starszy o 4 lata, więc się mijaliśmy, nie mieliśmy wspólnej szkoły ani znajomych). Rodzice się nie połapali, że coś jest nie tak, bo udawałam, że nic się nie stało, że to tylko taka szczenięca miłość była. Tak bardzo się wstydziłam komukolwiek o tym powiedzieć. Jakoś później dowiedziałam się, że Adam wyjechał na studia i słuch o nim zaginął. Ja sama zaczęłam liceum i powoli próbowałam wrócić do siebie.
Ale nie zliczę przepłakanych nocy, czułam się tak bardzo upokorzona. Przez wiele lat nie zbliżyłam się do żadnego mężczyzny, i choć polubiłam seks, to boję się go, choć po tylu latach już nic nie boli.

Piszę tę historię, ponieważ dzisiaj spotkałam go na zakupach z rodziną (z żoną i trójką dzieciaków). Pewnie był w odwiedzinach u rodziców.
Wyglądał na szczęśliwego i bardzo zapatrzonego w tę kobietę. Taki idealny mąż i ojciec. I znów cały ten dramat tamtego dnia powrócił. Gdybyś wiedział, człowieku, jak bardzo cię nienawidzę!
Roksiaczek Odpowiedz

To smutne, że jedna osoba potrafi tak zniszczyć nam życie... Teraz masz męża, skup się na Was. Staraj się nie rozpamiętywac i trzymaj się tam! ❤

BylamTam Odpowiedz

Rozumiem Cie autorko tez zostalam zgwalcona przez owczesnego swojego chlopaka jak mialam 16 lat. Wyparlam to z siebie jednak w wieku 18 lat wrocilo wspomnienie skonczylo sie proba samobojcza i psychologiem. Na szczescie stanelam na nogi

Anamara Odpowiedz

Zniszczyłabym typa, serio (to znaczy teraz tak mówię, jako osoba, która tego nie przeszła, wiadomo). Policja, lekarz, obdukcja. Przez to, że ludzie nie zgłaszają takich wypadków, jest na to milczące przyzwolenie - "I tak nikomu nie powie".

Vzorniczka Odpowiedz

Smutne że przez takiego ch... Mamy zniszczone życie

kociara16

czyzby zona Adama?

Vzorniczka

Kociara16 no super żart Xd

KochamZiemniaki Odpowiedz

Szkoda ,że wtedy nie podeszłaś i nie powiedziałaś do niego "Co ona tez była łatwą dupą"

Romario

A on by odpowiedział: "Nie, ja byłem łatwym celem dla jej cudownych oczu" i by ją przytulił, a autorka wyszłaby na zazdrosną ex. Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr, dla autorki to już niemiłe wspomnienie.

lonelydg

@Romario jestem pod wrazeniem tego tekstu, tak juz cakowicie pomijajac okolicznosci i tp, wyrwane z kontekstu brzmi bardzo ladnie

Tolla Odpowiedz

To straszne, że tacy ludzie chodzą po tej ziemi!

netka Odpowiedz

Jak to mówi moja koleżanka ch*j zaje*any...

Bobbob Odpowiedz

Sam mam córki i uczę je, że nie mogą dawać się krzywdzić. Że trzeba walczyć o siebie. Właśnie wiedząc, że ludzie to czasem (brzydkie słowo).

Walcz o siebie. To jest jedyna rzecz o którą warto walczyć. Ty i bliscy Ci ludzie.

mariposa Odpowiedz

Szczerze, wygarnęłąbym mu przy całej rodzinie

NiepoprawnyRealista Odpowiedz

Ja zadam takie pytanie, ilu jest między nami osób które w przeszłości kogoś skrzywdzily i są teraz porządnym obywatelami?
Ilu z nich zdaje sobie sprawy z popełnionego "czynu" a ilu wyparło z pamięci takie zdarzenie? I tu nawet nie chodzi o akty cielesne, ale też psychiczne znęcanie lub kolokwialnie mówiąc ktoś kiedyś kogoś w ##uja zrobił (zdradził, oszukał)
Człowiek nie chce nikomu źle życzyć no ale.. Brakuje słów..

Lagata

Niestety sporo jest takich osób. Potem pod podobnymi wyznaniami czy artykułami o gwałcie piszą, że ofiary to łatwe dziewczyny, które swoim ubiorem/zachowaniem/czymkolwiek sprowokowały do gwałtu. Podobnie rzecz się ma z przemocą w szkole. Spytaj byłych oprawców dlaczego się znęcali nad swoją ofiarą w szkole. Usłyszysz najprawdopodobniej, że ofiara sobie na to zasłużyła, bo miała wnerwiający charakter/była kujonem/nie pasowała do reszty/cokolwiek albo że to były tyko niewinne żarty. Niektórzy są nawet stawiani na piedestale. Np. Orbitowski. Lubiłam jego opowiadania i książki do momentu, kiedy w jednym z wywiadów powiedział, że nie potępia przemocy wobec słabszych, bo ofiara zazwyczaj jest sama sobie winna.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie