Zostałam porwana, gdy miałam pięć lat. Zawsze byłam ufnym dzieciakiem, dlatego nie wzbudziło we mnie żadnych obaw, kiedy pewnego dnia podeszła do mnie kobieta i powiedziała, że mama czeka w samochodzie i jedziemy do lekarza. Właściwie, nadal nie podejrzewałam niczego złego, gdy okazało się, że mamy w aucie nie ma. Całą drogę bawiłam się Roną, moją lalką. Kobieta powiedziała, że jest moją ciocią i jedziemy w fajne miejsce. Zapytałam o mamę, ale dowiedziałam się, że moja mamusia wyjechała. Po jakimś czasie zaczęłam się nudzić i gdzieś w środku kiełkowało we mnie przerażenie, że nigdy więcej nie zobaczę mojej rodziny. Nie chciałam nic mówić, żeby nie robić cioci przykrości, przecież była dla mnie bardzo miła. Dojechałyśmy na miejsce i kobieta zapytała mnie czy mam ochotę coś zjeść. Jako wieczny łasuch poprosiłam o czekoladę. Weszłyśmy do sklepu i pobiegłam wybrać sobie słodycze. Naprawdę nie wiem jaka opatrzność nade mną czuwała, ale usłyszałam za sobą znajomy głos:
- Asiu? Co ty tu robisz? - to była moja ciocia! Moja prawdziwa ciocia. Kuzynka mojej mamy spotykała się z pewnym mężczyzną, który mieszkał w tej miejscowości, do której wywiozła mnie ta baba. Ciocia Wanda była bardzo zaskoczona na mój widok.
- Moja nowa ciocia mnie tu przywiozła, bo mamusia wyjechała - odpowiedziałam, a ciotka zbladła. Pamiętam, że kucnęła z wyciągniętymi rękami i krzyknęła:
- Asieńko, chodź szybciutko do mnie! - wróciłam do domu jeszcze tego samego dnia. Mama bardzo płakała, kiedy dowiedziała się o mojej podróży. Ciotka Wanda opowiadała, że pani, z którą przyszłam do sklepu, uciekła, kiedy tylko zobaczyła, że rozmawiam ze swoją ciocią.
Wszyscy byli bardzo zdziwieni, kiedy oznajmiłam im, że chcę wrócić do mojej nowej cioci. Mamie było bardzo przykro, myślała chyba, że była gorszą mama niż moja porywaczka, ale mnie chodziło tylko o jedno... W samochodzie tej kobiety została moja Rona :(
Dodaj anonimowe wyznanie
I pomyśleć że ciocia wtedy by cię nie spotkała...
Miałaś na prawdę wielkie szczęście 🍀
Naprawdę*
No tak już poprawiam :)
Tu autorka. Specjalnie założyłam inne konto, by pozostać w pełni anonimowa. Chciałam dodać, że ostatni akapit jest pisany w formie żartu. Wszyscy doskonale wiedzieli, że tęsknię za ukochaną lalką, a nie za "ciocią". Mama kupiła mi nową lalkę, którą bawiłam się dosyć krótko, bo kilka tygodni po tym wydarzeniu dostałam jeszcze lepsza zabawkę, Madziulkę - moją młodszą siostrę 😀
Ale... W tym wyznaniu nie ma akapitów....
Ale on ma rację, żadnego akapitu tu nie ma.
trochę to bez sensu, anonimowe są anonimowe z zasady, nikt tu sie z nazwiska nie przedstawia, więc po co zakładać jedno anonimowe konto żeby ukryć drugie anonimowe konto?
Robiłam akapity pisząc to wyznanie, nawet nie zauważyłam, że po dodaniu treści, one zniknęły. Mimo wszystko mam nadzieję, drogi @0by, że zrozumiałeś, o którą część tekstu mi chodziło 😉 co do konta, to @Orelk ma rację... Myślę, że spora część was kojarzy mój nick.
Dlatego zawsze gdy jestem z młodszym kuzynostwem gdzieś poza domem staram się nie spuszczać ich z oczu nawet na minutę :).
Dobrze, że tak się skończyła ta sprawa, a co d ludzi którzy porywają dzieci brak słów :/
Pozdrawiam :)
Dobrze, że spotkałaś prawdziwą ciocie
Jest napisane, ze uciekła jak tylko zobaczyla, ze z kims rozmawia, wiec raczej niesty nie 😕
Tu autorka. Niestety, kobiety nie udało się znaleźć. W tamtych czasach nie było monitoringu w sklepach, a jeśli były to na pewno nie na takiej pipidówie... Mama bardzo się bała, że ta kobieta znowu wróci, wiec krótko po urodzeniu Madzi wyprowadziliśmy się do innej miejscowości. Nigdy więcej jej nie zobaczyłam, ale do teraz mam taką jazdę, że każde porwanie dzieci dogłębnie analizuje. Czytam artykuły, ogladam wywiady... Zawsze modlę się o ich bezpieczny powrót do domu. Szkoda, że jest tak mały odsetek dzieci znalezionych 😢
Strach pomyśleć co było gdybyś nie spotkała swojej prawdziwej cioci...
Cholera, zasób szczęścia wykorzystany chyba na całe życie :D
Miałaś ogromne szczęście, że akurat Twoja prawdziwa ciocia była w sklepie. A ta baba? Szkoda słów...
I pomyśleć że ciocia wtedy by cię nie spotkała...
Miałaś naprawdę wielkie szczęście 🍀
Pierwsze zdanie mnie zamrozilo, juz mialam lzy w oczach i przypomnailam sobie wszystkie te okropnosci co sie robi porywanym dzieciom, jak dobrze ze wszystko sie dobrze skonczylo :')
Przerażające