#OF74n
Miałam wtedy naprawdę dobrego kumpla, mieliśmy może po 10/11 lat, budowaliśmy akurat domek na drzewie. Był budowany na wypasie, ściany ocieplone ww. styropianem, podłoga z desek, okna i dach, który był umocniony podebranymi gwoździami ze skrzynki ojca kumpla.
Byliśmy dziećmi, które potrafiły bawić się same, więc rzadko kiedy bawił się z nami ktokolwiek inny.
Tego feralnego dnia skończyliśmy budować. Fantazja poniosła nas na tyle, że zrobiliśmy nawet fosę wokół drzewa, wiecie - patyki, błoto, woda i te sprawy. Podczas gdy ja udałam się na obiad, kolega został w bazie. Pamiętam, że po obiedzie musiałam jeszcze w czymś pomóc w domu, więc do bazy zajrzałam wieczorem, przy okazji wychodząc z psem.
Kolega leżał nieruchomo pod drzewem, twarzą w wodzie. Prawdopodobnie spadł i uderzył głową w kamień, nieprzytomny utopił się w kałuży, która była fosą. Uciekłam, nikomu nie powiedziałam, miałam tylko 10 lat, a jego znaleźli rodzice kilka godzin później.
Aż mi się zachciało płakać....
Straszne...
Dziwne, że nikt z rodziców nie poszedł zerknąć na dzieci, które budują domek na drzewie. No cóż, współczuję rodzicom chłopca
Jak ja byłam dzieckiem, to spędzaliśmy całe dnie poza domem i nikt nigdy nie interesował się gdzie jesteśmy, ani co robimy. Takie były czasy po prostu, do tego mała wieś, każdy każdego znał, ufało się ludziom, a dzieciaki raczej potrafiły zająć się sobą. Jestem w stanie uwierzyć, że taka sytuacja miała miejsce.
Wiaderny - nie jestem jeszcze stara a za mojej "młodości" zdarzało nam się samodzielnie palić ogniska.
PrzezsamoH ja też różne rzeczy robiłem. Zastanawia mnie tylko, że wiedząc, że dzieci robią domek na drzewie nikt nie wpadł nawet na chwilę zerknąć... Chyba, że nie wiedząc. Po tylu latach opieki i pracy z dziećmi może jestem skrzywiona. Pamiętam jak raz jednemu dziecku wyjść na podwórko z kolegami, gdy ja przygotowywałam obiad w domu z drugim dzieckiem, myślałam, że umrę ze strachu, latałam od okna do okna mieszając zupę, a jak tylko nie mogłam go zobaczyć z okna to dostawałam zawału, chociaż dzieci świetnie wychowywane, grzeczne i posłuszne, o wszystkim informowały.
Mam 22 lata i te 10 lat temu budowałem domki gdzie popadnie a do domu wracałem pierw po picie a jak robiliśmy ognisko to po kiełbe i ziemniaki mama mi ufała i wiedziała gdzie mniej więcej jestem.
latalam po podworku i trzepakach od rana do wieczora od tak mniej wiecej 5 roku zycia, jak byla szkola, to od przyjscia ze szkoly i odrobienia lekcji do wieczorynki
z przerwa na obiad i kontrolny look z balkonu czy okna czy dziecko zyje
nikt nie wnikal, co robimy, mielismy wrocic na czas do domu i tyle
KrwawyBaton Tutaj nie chodzi o zaufanie przecież. Dziecku może się coś stać i to nie z jego winy. Zreszta według prawa nie można zostawiać dziecka bez opieki dorosłego i tyle. Jasne nie raz się uda i nic się nie stanie, a czasami dziecko umrze jak w wyznaniu wyżej.
nie twoja wina, moze umarl juz jak spadl i uderzyl o cos glowa?
wspolczuje mocno :(
Jakie to ma znaczenie, przepraszam
Aha, rozumiem ze mogl jeszcze zyc... Ja zrozumialam na poczatku, ze byla pewna ze juz nie zyl jak go znalazla.
@Gaazr30 bo nie żył, utopił się. Wystarczyło, że nieprzytomny miał głowę w kałuży. Wciągnął wodę i po nim...
no tak, ale roznie dobrze moglo go zabic samo uderzenie a obecnosc wody w fosie mogla nie miec nic do rzeczy
I co było dalej?
@NaN No umarł
Współczuję.
"Miałam tylko 10 lat" nie jest żadnym argumentem.
Masz rację, co to za dziecko które boi się zwłok i ucieka. Każdy 3latek wie co robić w takich sytuacjach i z zimnym opanowaniem pomaga policji zabezpieczyć ciało.
Jaki 3latek? Autorka miała 10 - 11lat :P A 10latka to nie jest małe dzidzi.
@NOTHING000 dla sądu to jest argument. nawet jesli by go zamordowala to by poszla na max 5 lat siedziec bo ma tylko 10 lat
Raczej jednak nie miała miejsca. Jeśli nie rodzice to dzieciaki wiedzą kto się z kim koleguje i spędza czas. Na pewno byś został przesluchany , oczywiście w obecności rodziców i psychologa. I sprawa by była głośna bo.sytuacja wskazywała na możliwość udziału osób trzecich. No chyba że działo się to zaraz po wojnie ale osoby w tym wieku raczej tu nie pisują.
Skad wiadomo, ze nie byla przesluchana? Moze byla, nic o tym nie wspomina.
Nie zastanawiałaś się na tym, że mógł jeszcze żyć kiedy to zauważyłaś?
Jaki jest cel tego komentarza? Chcesz wywołać u niej wyrzuty sumienia, bo jako dziecko spanikowała w tak dramatycznej sytuacji?