#O2Jfc

Niedawno przeczytałam wyznanie, w którym ktoś zauważył, że obowiązkiem lekarzy jest walka z koronawirusem i takie "celebrowanie" personelu medycznego nie powinno mieć miejsca, a ludzie najwyraźniej już zapomnieli jakie pielęgniarki potrafią być okropne, jak to lekarzom zależy tylko na tym, by wypchać sobie portfele.
Czytając miałam ochotę zwyczajnie przybić piątkę osobie, która to napisała.

Całkiem niedawno zostałam matką. Pierwsza ciąża, nie wiedziałam właściwie z czym to się wiąże, jakie wizyty są lepsze, nikt mnie nie uświadomił o możliwości wyboru sposobu porodu - za dopłatą czy też nie. Po prostu byłam w tym nowa.
Zdecydowałam się na wizyty na NFZ, pani w recepcji okazała się straszną jędzą, chodzącą do pracy jak za karę. Pamiętam sytuację, kiedy umawiałam się na wizytę, zazwyczaj mówiła między którymi godzinami przyjść. W tym wypadku 9-10, jeszcze zaznaczyła, żebym może wpadła chwilę wcześniej, to szybciej załatwimy KTG (wejdę pierwsza) i zaraz po konsultację z lekarzem. Miałam już dosyć duży brzuszek, siedzenie powyżej pół godziny sprawiało mi ból, a dodatkowo strasznie spuchłam. Tamtego dnia spędziłam w poczekalni w sumie 6 godzin. Pod koniec ledwo powstrzymywałam płacz. Może komuś się to wydać błahostką, ale w tamtym czasie dla mnie nie było, tym bardziej że to nie był pojedynczy przypadek. Denerwowałam się, gdy któraś z pań, przychodząc kawał czasu po mnie, dostawała wcześniejszy numerek, a ja jeszcze po jej wyjściu kwitłam, czekając na swoją kolej.

Poród zaczął się od odejścia wód, nie miałam skurczów, nie było rozwarcia. Rozumiem, że masaż szyjki nie należy do najprzyjemniejszych, jednak różnica między opryskliwą położną a lekarzem, który akurat miał dyżur była kolosalna, dlatego też uważam, że można to było zrobić delikatnie, jeśli ktoś chciał. Problem w tym, że mało która z pracujących wtedy pań chciała. Komentarze, które w ogóle nie powinny mieć miejsca, na temat ślubu, którego nie mamy. W końcu zdecydowano się na cesarskie cięcie i do tej pory zastanawiam się, co by się stało, gdyby go nie zrobiono. Podczas zabiegu usłyszałam: "Jakby rodziła sama, to byśmy go połamali". Zdaję sobie sprawę, że w ciągu doby trzeba wstać, ale zwracanie uwagi, że już powinnam skakać z rękami podniesionymi do góry również nie jest na miejscu, gdy przez ranę nie daję rady wyprostować ciała.

Dlatego też mam nadzieję, że nikt mnie nie zje za te słowa, ale w okresie walki z koronawirusem OBOWIĄZKIEM lekarzy i pielęgniarek jest być dla ludzi. Wybrali taki zawód, więc powinni się go trzymać nie jedynie w momencie, gdy jest dobrze, a ludzie nie chorują.
Nie każdy jest taki jak osoby z mojego wyznania, mam w rodzinie przynajmniej dwie osoby pracujące w służbie zdrowia, jednak przez jedną osobę mijającą się z powołaniem cierpi wizerunek ogółu.
dnoiwodorosty Odpowiedz

A wizerunek kobiet w ciąży? nie ucierpi z powodu jednej przykrej lali? Internetów nie było jak w tę ciążę zachodziłaś i nie mogłaś się niczego dowiedzieć? Nie mogłaś przez te 6 godzin podejść i zapytać dlaczego czekasz skoro zostałąś poinformowana żeby przyjść na tę i na tę godzinę? Roszczeniowość to nie jest cecha z którą należy się dumnie obnosić. Skupiasz się na swojej wyjątkowej sytuacji, a przecież każda z tych osób miała swoje problemy i nie muszą skakać koło ciebie jak wokół jajka. Nie miałaś dla nich empatii, oni nie mieli dla ciebie.

Chcesz żeby lekarze i położne wykonywali swoją pracę obowiązkowo? No to miałaś. Obowiązkiem jest przeprowadzenie masażu szyjki, masaż delikatny to ewentualnie czyjaś dobra wola. Koronawirus uderzył także w ciebie, dla sprawiedliwości.

Nie widzę w tym wyznaniu, by osoba piszącą je za bardzo skupiała się na własnym stanie. Jak mówisz - mogła zwrócić uwagę, czemu tyle czeka, jednak z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że zazwyczaj kończy się to tylko tym, że każą nadal czekać. Najwyraźniej też w danym szpitalu panują dziwne zasady dotyczące numerków. Sama byłam w jednym, gdzie kolejność przychodzenia do poradni decydowała o kolejności przyjęcia w gabinecie, drugi z kolei jaki odwiedziłam podejrzewam, że był podobny. Pani w recepcji umawiając kogoś, mówi 9-10 a w rzeczywistości wpisuje co 10-15 minut nazwiska i to w takiej kolejności te osoby są przyjmowane, więc nie jest ważne to, że przychodzisz o równo o 9 kiedy się okazuje, że w komputerze widniejesz dopiero około 10.
Co do podejścia lekarzy i pielęgniarek. Mam znajomą, która przy pierwszym dziecku podczas porodu musiała znosić docinki w stylu "a jak dzieciaka robiłaś to nie bolało?!", drugiej dziecko urodziło się niedotlenione przez zbyt długie zwlekanie z jakąkolwiek decyzją, jeszcze jedna straciła w siódmymi miesiącu ciąże bliźniaczą, bo lekarz nie raczył obejrzeć dokładnie usg, zdjęcie zwyczajnie wrzucił w papiery, a wystarczyło poświęcić minutkę. W wyznaniu jest trochę niejasności, jednak mimo to nie widzę jakiegokolwiek braku empatii ze strony wyznającej. Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

kmystery

@Oksymoron29 "osoba pisząca" to Ty i nie wierzę, że takie wpadki jeszcze się zdarzają :D
P.S. Mam screeny :)

bazienka2

Oksymoron29

Nick autora wyznania podświetla się na niebiesko, wiesz?

dnoiwodorosty

@bazienka teraz już wie ;)

Daminguska

Uwielbiam jak ci nowi, niedoświadczeni anonimowi myślą, że nie widać kto pisał wyznanie. Można się pośmiać <3

Wredna90

Trochę empatii i zrozumienia. Kobiety w ciąży i matki czy też madki bywają straszne. Jednak lekarz, położna czy pielęgniarka ma zająć się pacjentem bez zbędnych komentarzy i najlepiej jak umie. Nie widzę naprawdę powodu żeby pastwić się czy być nieuprzejmym dla jakiekolwiek pacjenta, no chyba że sam swoim zachowaniem się o to prosi.

Kurina3

@oksymoron w wyznaniu które TY napisałaś jest wiele niejasności? Hahaha... Padłam.
Nieładnie tak oszukiwać i podawać się za kogoś innego.

Hiholatek

@Hvafaen no nie wiem, zwłaszcza ostatnie zdanie ,,nie widzę braku empatii ze strony wyznającej" to trochę śmieszne, przecież mogła już sama odpowiedzieć na komentarz, a nie próbować udawać kogoś innego. Teraz to brzmi jak by wyznanie było ściemą, a autor/autorka po prostu ma jakiś uraz do medyków xD

Malinowykolor

Dajcie już spokój, Wy nigdy nie popełniacie błędów? Chciała się obronić, wyszło średnio, tylko czy naprawdę te pare osób musiało w podobny sposób to skomentować? Raz nie wystarczy? Trochę to podobne do takiego szkolnego gnębienia (które bardzo często pojawia się w wyznaniach).
Co do samego wyznania, rozumiem autorkę, to nie jest takie łatwe- urodzić dziecko. Wielka szkoda, że nie dostała wsparcia, zrozumienia i takiej zwyczajnej ludzkiej dobroci

Kurina3

@malinowykolor pomijając teść wyznania, to krętactwo autorki pozbawiło mnie do niej empatii.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Przypadkowaosoba Odpowiedz

To z czekaniem w kolejce było, jest i będzie. Sama w ciąży czekałam do prywatnego lekarza po dwie godziny, ale co do szpitala to rodziłam dwa razy i były pielęgniarki przemiłe, sympatyczne, delikatne i pocieszające dobrym slowem lecz były również straszne jędzy, które musiały być mądrzejsze a jeśli nie to się darły żeś ty głupia i nie proś później o pomoc i tutaj wcale nie chodzi o jakieś spektakularne pomysły tylko np poproszenie o środek przeciwbólowy lub co można zjeść, gdzie jedna z drugą miały chyba sprzeczna wiedzę, bo której by się nie zapytać to mówiły co innego ( zresztą nie chce mi się tych wszystkich sprzeczek opisywać ale chodziło o głupoty). Największą jednak jazdę miałam z panią anestezjolog, która źle podała mi znieczulenie w kręgosłup, coś tam miałam znieczulone bo czułam ,,tylko" prawa stronę jak zaczęli ciąć. Zaczęłam krzyczeć, wrzeszczeć że boli, to pani wyżej wspomniana zaczęła mnie przekrzykiwać że jestem nienormalna i sobie coś uroilam. Kończąc wypowiedź, podsumuje: nie podali mi narkozy, nie polecam takiego przeżycia, jak ktoś stwierdzi że zmyślam bo coś takiego w tych czasach na pewno nie ma prawa się stać! No cóż...stało sie, minęło 5 lat i nie użalam sie a tylko przytoczyłam moje wspomnienie co do nieczułego, chamskiego, podłego zachowania niektórych osób pracujących w służbie zdrowia. A co do autorki wyznania, myślę podobnie to ich praca i kiedy podjęli decyzję o tym kierunku zawodowym i życiowym musieli liczyć się ze spotkaniem ze wszelką maścią zarazków, bakterii i wirusów.

Solange

Może to nie to samo, ale od razu pomyślałam o moich ósemkach. Nigdy nie zapomnę ich wyrywania. Co prawda wszystkie były do wyrwania, ale tylko jedna co jakiś czas bolała. Pytają mnie, którą wyrwać. Powiedziałam, że prawą górną i jeszcze dotknęłam tej strony dłonią. Nie wiem, jak pan asystent/pielęgniarz usłyszał zamiast tego "obojętnie jaką". I tak oto wyrwano mi lewą (mogłam jeszcze zmienić, ale było już po znieczuleniu i nie chciałam, żeby się zmarnowało). A gdy w końcu miałam mieć wyrwaną tą prawą górną znieczulenie nie zadziałało, a jak zwróciłam uwagę lekarce usłyszałam, że już prawie i nie warto... Bolało. Dolne sobie odpuściłam...

Etrigen Odpowiedz

Nie ma SŁUŻBY zdrowia a OCHRONA zdrowia. Kiedyś to była służba.

Jumalatar

Kiedyś się nazywała służba zdrowia a teraz ochrona, ale nic to nie zmieniło, jesli chodzi o podejście do pacjenta. Wszystko zależy od konkretnego człowieka.

dotkom Odpowiedz

Serio? Uważasz, że ludziom nie należy się uznanie za pracę ponad siły, bez zabezpieczenia, narażonych na potencjalnie śmiertelną chorobę, bo byli dla Ciebie nie mili? Zwłaszcza, że codzienne pracują ponad siły za marne grosze i się muszą użerać z jakimiś roszczeniowymi paniusia mi bez sumienia jak ty

Diamentowa

Marne grosze? Zdajesz sobie sprawę z tego ile zarabiają lekarze i pielęgniarki?

Sordes Odpowiedz

Sama jestem pielęgniarką i jak w ostatnim czasie ktoś się zapędzi i mnie nazwie: "bohaterką" to się krzywię z zażenowania. Nie jestem żadną bohaterką, robię po prostu to, co do mnie należy. Żadnych oklasków nie oczekuję, tylko godziwej zapłaty :)

Bilirubina129 Odpowiedz

Specjalnie założyłam konto, żeby skomentować. Nikt nie każe nikomu celebrować personelu medycznego, takiego przymusu nie ma absolutnie. Owszem. Lekarzom zależy, żeby zarabiać, bo po to się chodzi do pracy. Pani też pracuje, żeby mieć za co żyć i w tym złego nic nie ma. Owszem. W czasie ciąży spotkała Pani niemiły personel i szkoda, że Pani ma przez to gorsze wspomnienia z okresu ciąży jak i porodu, ale to sprawia, że wszyscy lekarze, pielęgniarki i ratownicy są tacy? No nie. I nie. Obowiązkiem lekarzy nie jest praca. Tak jak sprzedawca w sklepie może zrezygnować z pracy, bo boi się koronawirusa, tak lekarz również może rzucić pracę. Różnica jest taka, że panią w sklepie można łatwo zastąpić, a wykwalifikowanego lekarza już ciężej.

Softkitty1 Odpowiedz

Dopóki ciężarne nie będą pisać skarg i pozywać oficjalnie za chamskie odzywki o ślubie, seksie, swoim ciele itp to nic się nie zmieni. Co do kolejek to raczej ogólna bolączką NFZ i baba z recepcji cudów tu nie zrobi.

Aswq Odpowiedz

Jak idą takie aby kasa była tylko i tyle. Ile to ja słyszałam już, że idę na pielęgniarkę bo dobry hajs. No tak ale ile jeszcze tak wytrzymasz jak z uśmiechem do pracy chodzić nie będziesz.. Ktoś kto idzie z powołaniem do pracy też może mieć gorszy dzień , tydzień ale nie cały czas być wredną jędzą.

Ursula Odpowiedz

Zdajesz sobie sprawę że kiedy ty czekałaś na wizytę to ten lekarz raczej nie pil kawy tylko opiekował się kimś kto potrzebuje pilniejszej pomocy? Czekanie jest dobre. To znaczy ze nie jesteś aż tak chora.
Nigdy nie zapomnę jak przez 3 godziny ratowaliśmy pacjentkę. Wykrwawiła się prawie na smierć. Jeden z najgorszych dyżurów,ogromne zaangażowanie. Północ. W końcu się udało pozbieraliśmy ją. I poszłam na izbe przyjęć gdzie zastałam pełną pretensji wielką panią ktora przyszła przyjąć się planowo do szpitala o godzinie 20 (pacjentki dostają info ze maja się zgłaszać w okolicy 16/17) do tego kategorycznie odmawiającą jakichkolwiek transfuzji. Bo ona czeka! Nie nie trafił mnie szlag. Byłam miła. A nie powinnam. Ale się nie dziwię ze niektórzy nie wytrzymują... zrozummy się nawzajem

ZapalenieUcha Odpowiedz

Akurat pracuję w przychodni, wprawdzie w administracji, ale zdarza mi się czasem zastępować rejestratorkę. Ponadto bywam w innych przychodniach, głównie u specjalistów. Jako pracownik systemu ochrony zdrowia i jako pacjent zauważyłam jedną rzecz: personel nigdy nie jest niemiły "za darmo". Opryskliwość jest bardzo często odpowiedzią na chamstwo ze strony pacjentów. Wiem to choćby po sobie. Robotami nie jesteśmy, sorry. A roszczeniowość to dość popularna cecha wśród ludzi. Myślą, że skoro płacą składki, to wykupili sobie pielęgniarkę/lekarza na własność i mogą nim pomiatać.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie