#O0jqH
W pewnym momencie ktoś zanucił jakiś utwór z repertuaru chóru, a my jako że lubiliśmy śpiewać łatwo podłapaliśmy. Śpiewanie szło nam coraz lepiej i przyjemniej niż na próbach, więc wszyscy obecni w mieszkaniu się włączyli. Śpiewaliśmy tak dobre pół godziny zanim nie usłyszeliśmy pukania do drzwi.
My na chwilę ucichliśmy, a świeżo upieczona właścicielka mieszkania poszła otworzyć. A tam policja - "dostaliśmy zgłoszenie, że z tego mieszkania dochodzi głośna muzyka" i już zabierają się do wypisywania jakiejś notatki (mandatu?). Właścicielka mieszkania zdębiała. Jak stała, tak nie mogła wydusić z siebie ani słowa, ale na szczęście sytuację uratował trzeźwo myślący kolega: "jak to słychać głośną muzykę? przecież tu nie ma prądu!" jednocześnie klikając na udowodnienie włącznik.
Zdezorientowani policjanci dali za wygraną i poszli szukać źródła hałasów u sąsiadów.
Szkoda że nie dostaliście mandatu. Nienawidzę takich wyjców. Dra mordy i myślą, że wszyscy mają radość ze słuchania tego.
Mogę się zesrać na ciebie pajacu.
Skoro chórzyści to pewnie ładnie śpiewali.
Nieważne że ładnie. Mieszkanie w bloku nie jest od robienia koncertów. Jeśli ktoś chce słuchać koncertu to idzie do sali koncertowej, na występ itp. W prawie każdej wspólnocie mieszkaniowej są regulaminy które zabraniają nadmiernego hałasu. Jeśli chcesz hałasować to niestety lepszy jest dom.
Jeśli śpiewaliście w czasie ciszy nocnej, to jestem w stanie zrozumieć, czemu sąsiedzi mieli dość. Ostatnio miałam sytuację, że panowie z piętra wyżej, darli mordy od 22 do 3 w nocy. Położyłam się spać o 20 bo o 5 musiałam wstać do pracy. Nie zmrużyłam oka tej nocy.