Gdy byłem mały, nie ogarniałem zasady działania windy. Pierwszy raz, gdy miałem z nią styczność był dla mnie traumatycznym przeżyciem. Wracaliśmy do domu z odwiedzin u cioci u wujka. Gdy wsiedliśmy do windy, drzwi się zamknęły, a ja obserwowałem przez okienko (pamiętacie ten stary typ wind z szybą i kratami) jak ciocia i wujek, którzy nas odprowadzili są powoli miażdżeni... Zabiłem ciocię i wujka! A przynajmniej tak to widział mały ja. Wszyscy krewni mieli niezły ubaw z mojej fobii odnośnie korzystania z windy i na siłę mnie do niej wciskali. A największym szokiem było spotkanie się z nimi na jakiejś imprezie. Nikomu nigdy się nie przyznałem.
Dodaj anonimowe wyznanie
nikomu się nie przyznałeś, ale "wszyscy krewni mieli niezły ubaw"?
A jak widzisz przerażone dziecko, to zmuszasz je do tego czego się boi i jeszcze wyśmiewasz 🤷