#Nu6Sh
Konferencja była zorganizowana przez pewnego księdza, nazwijmy go X. W roli uczestników-słuchaczy zostali zaproszeni kapłani z parafii znajdujących się na terenie diecezji.
Na początku wypowiadał się specjalista od spraw uzależnień, przedstawiając problem od naukowej strony, po czym przyszła kolej na mnie, jako osobę, która to przeżyła.
Więc zacząłem opowiadać o meandrach swojego życia oraz o wychodzeniu na prostą. Po wszystkim ksiądz X podziękował mi za to, że zgodziłem się wziąć udział.
Kilka miesięcy później ze względu na zmianę grafika godzin w pracy zostałem zmuszony do tego, by zacząć chodzić na inne mityngi niż te, na których bywałem.
Przychodzę więc na mityng w czwartek, otwieram drzwi, i wśród uczestników jeden przykuł moją uwagę. Zacząłem się zastanawiać, czy ja go już gdzieś czasem nie widziałem. Po wymianie spojrzeń już wiedziałem - to ksiądz X. Starałem się nieco zamaskować swoje zaskoczenie. Jak się okazało, on też borykał się z tym samym uzależnieniem. Podszedł do mnie po mityngu i podziękował mi za tamtą konferencję. Przytuliłem go, omal się nie rozklejając. Wspominam to do dziś jako jedną z najlepszych chwil mojego życia.
Póki co, X radzi sobie świetnie, pracuje nad sobą, ma już kilkumiesięczną abstynencję, i jego zaangażowanie dobrze rokuje na przyszłość.
Powodzenia w dalszej walce
Mityng? Przypadkiem nie meeting?
Według SJP obie formy są poprawne
@SzaK4l Tak sie mówi w branży. Spotkałem się z tą pisownią w książce z 1992r, nie jest to nowość.
W każdej książce polskiej znajdziemy słowo miting zamiast meeting.
Jesteś w polsce mów po polsku
mityng.... a nie lepiej spotkanie? drażni mnie bardzo, jak również wszechobecny event, takie wciskanie anglicyzmów wszędzie. Ale wyznanie fajne, powodzenia Wam życzę
W terminologii AA używano tego zwrotu na długo zanim zaczęto wciskać angielskie zwroty do języka polskiego.
Co prawda nie jestem bezpośrednio zaangażowana, ale wnioskuję z lektur rozmaitych dawno temu.