#NYRxQ
Mam 20 lat. Wrażliwa na ludzkie cierpienie ja, poznałam bezdomnego chłopaka. Od pierwszej chwili gdy go zobaczyłam, pomyślałam: "co taki chłopak jak on robi na ulicy! To bardzo niesprawiedliwe. Pewnie został odrzucony przez rodzinę i nie wie jak sobie poradzić. Muszę mu pomóc!". Od pierwszej chwili zrobił na mnie dobre wrażenie - charyzmatyczny, inteligentny, niebrzydki, z poczuciem humoru. Tym bardziej nie chciałam by zmarnował się sypiając w jakichś pustostanach, popijając wódkę. Było mi go tak bardzo żal, bo przedstawił siebie jako osobę okrutnie pokrzywdzoną przez los, płakał i wzdychał jak źle mu było, bo ojciec go bił. Rozmowy były piękne, dużo żartowaliśmy na początku, ale poruszaliśmy też bardzo ważne tematy. Chciałam pokazać mu, że zasługuje na lepszy los. Mimo że często samej brakowało mi pieniędzy - wolałam oddać mu coś do jedzenia niż zjeść sama - bo ten biedak już się wycierpiał - tak myślałam. Zakochałam się jak nigdy. On dość szybko mówił, że również mnie kocha, że jest mi bardzo wdzięczny, że traktuję go z takim szacunkiem, że go nie skreśliłam jak inni ludzie.
Wpuściłam go do domu, mógł zjeść, umyć się, nawet popracował chwilę to tu, to tam! I tak nam upłynęło pół roku. "Kocham cię skarbie" pisane - z jak się okazało - kradzionego telefonu padało w prawie każdej wiadomości. Traktował mnie jak swojego zbawcę. Do czasu. Gdy okazało się, że w tym samym momencie zaczął umawiać się z innymi kobietami, na "seks bez zobowiązań" i pisać z dziewczynami (nie wiem co to było, ale on ma w sobie coś, co przyciąga do niego atrakcyjne, dobre kobiety). Jednocześnie twierdził, że bardzo mnie kocha.
Kazałam mu wynosić się z domu. W efekcie zaczął mnie nękać, grozić samobójstwem i stalkować. Na chwilę obecną mogę odetchnąć z ulgą, wezwałam policję (i nie żałuję). Zgarnęli go - akurat był poszukiwany (kradzieże, podrabianie podpisów, narkotyki). W międzyczasie okradł piwnice moich sąsiadów i wyrządził wiele zła.
Życzę dziewczynom z dobrym serduszkiem wiele ostrożności i dystansu, bo jak się okazuje, nie zawsze łatwo jest rozpoznać socjopatę. Szczególnie gdy jest się zaślepionym tak jak ja byłam. Mój był doskonałym aktorem. Jest mi przykro, bo dałam mu wiele autentycznej miłości, a w zamian zostałam oszukana, wykorzystana i zdradzona.
Jak sie ma miękkie serce to trzeba miec twarda du... ;)
Nie ma miękkiego serca a dobre, a to jest różnica :/
Jak ktoś nie potrafi docenić dobroci serca to oznacza, że jest się 'miękkim'? Nie,to druga osoba jest miękką fają a nie ta, która obdarza dobrocią. Gościu źle postąpił, i to jest jego wina a nie autorki.
Poza tym, jak ktoś jest bezdomny już długi czas to jest to podejrzane. Tym bardziej, że to przystojny i inteligentny chłopak.
Zabrać bezdomnego do domu, niech weźmie prysznic. A potem jak gdyby nigdy nic, jakby nie spędził czasu w warunkach zerowej higieny, myk wyznanie i pewnie seks. Nie bałaś się chorób?
Ja bym się bała rękę mu podać XD
A Ty nie boisz się być skończonym chamem?
choroby chorobami, ale ze ci cos ukradnie?
ja w pierwszej chwili pomyslalam ze to narkoman, cholera wie jaka baze wirusow w sobie nosi, ale tez- za cos musi zyc? balabym sie, ze chwyci portfel czy cenna rzecz i tyle go obacze
To, że ktoś nie jest bezdomny, czy ma pracę nie czyni go porządnym człowiekiem. Jak się poznaje faceta, to prędzej czy później przychodzi moment, że zapraszamy go do siebie. Czy zawsze dacie sobie rękę uciąć za przeszłość i zamiary tej osoby? Autorka też nie napisała po jakim dokładnie czasie wpuściła go do domu.
Dlatego nigdy nie wiem, czy komuś pomóc czy nie. Ktoś prosi o pieniądze, dam, to może się okazać, że pijak i oszust, nie dam, to zastanawiam się do końca dnia, czy faktycznie ich nie potrzebował. Kupię coś do jedzenia, kto wie, może cwaniak wyrzucił do kosza i czeka, aż ktoś inny da pieniądze. Nie kupię, znów się zastanawiam, że może ten ktoś naprawdę był głodny.
Zawsze czuję się albo jak ostatnia naiwniaczka, albo jak sknera bez sumienia i empatii. Do tej pory nie wiem, czy lepiej dać/kupić i mieć czyste sumienie, bo może akurat naprawdę komuś pomogłam, bo może w tym dawaniu znalazło się kilka osób naprawdę głodnych, czy lepiej omijać każdego z daleka i nie ryzykować, że wydaję swoje pieniądze na czyjś alkohol lub na jedzenie w śmietniku.
No niestety, wielu oszustów a charyzmę, która pociąga innych ludzi. Dlatego nie ma jednego schematu na takich naciągaczy, a by się przydała. Ewentualnie dla zasady można nikomu nie pomagać i nic nie dawać.
O matko, oby moja córka nie wpadła na tak głupi pomysł.
@pacynkazeszmatek dlatego jezeli corka nie jest juz dorosla najlepiej bedzie porozmawiac na taki temat :)
Przypomnij sobie jak to było, gdy miałeś / miałaś naście lat, rodzice mówi tłumaczyli a i tak robiło się swoje. Tego się boję, że pomono moich starań córka ulegnie pokusom bądź trafi w źle towarzystwo w którym się zatraci.
@pacynkazeszmatek
Jeśli rodzice objaśniają świat id początku i tłumaczą różne rzeczy od początku, stosownie do wieku, to bunt nastolatka przechodzi łagodniej. Bo nie ma to, jak rodzice nagle się budzą i tego nie wolno, tamtego nie wolno, tak nie rób. A najlepsze kiedy argumentem jest po prostu "nie, bo nie"
To nie dobroduszność a najzwyklejsza głupota. Kobieto ogarnij się.
Głupotą by było, jakby z nim nadal była wiedząc, że ona go nie obchodzi.
bardzo latwo rozpoznac socjopate- urzeka cie od samegopoczatku i doskonale toba manipuluje dla wlasnych korzysci
Socjopata potrafi szczerze się w kimś zakochać. Psychopata wchodzi w związki tylko dla zysku. Mała różnica.
Miałam podobnie. Toksyczny związek. Chciałam pomóc bo w trakcie też wylądował na ulicy ale okazało się ze jest kłamcą i nierobem. Nawet własnym synem się nie zajmował. Ledwo z tego wyszłam. Byłam wyczerpana psychicznie ale się udało.
Może jeszcze pieniądze mu pozyczyłaś? Nie jesteś dziewczyną z "dobrym serduszkiem"... Naiwna, środkowy palec dla naciągaczy.. głowa do góry i do przodu:-)
Łobuz kocha najbardziej...