Kilka lat temu zauważyłam, że ogromną radość sprawia mi możliwość zwinięcia wypadniętych włosów w taką włosową kulkę. Doszło nawet do tego, że przez dwa lata dokładałam wszelkich starań by "ulepić" jak największą włosową kulkę, którą trzymałam w szufladzie łóżka. Czasem nawet dobra znajoma podrzucała mi porcję swoich włosów w słoiczku, które zbierała dla mnie przez jakiś czas. Ot, takie moje dziwactwo. ;)
Dodaj anonimowe wyznanie
Dobrze, że formujesz tę kulkę w rękach, a nie w żołądku, jak co niektórzy ;)
Był taki odcinek śmierci na 1000 sposobów
Sory, może i głupie pytanie..
Ale że jak w żołądku?
@Hurricane96 - laski mamlały swoje włosy, zawsze coś tam połknęły i to zapychało żołądek
@Hurricane96 - to tak zwane bezoary (kule włosowe, choć nie tylko, bo są to po prostu nagromadzone, niestrawione substancje, a włosy średnio się trawią) - są przypadki osób z różnymi zaburzeniami psychiatrycznymi, które włosy jadły i w ten sposób tworzyły te złogi.
2 lata? To jaka duża jest teraz?
Jak tak dalej pójdzie, możesz stworzyć nowy, samodzielnie myślący byt. :D
Ja kilka lat temu robiłam tak z gilami z nosa. Lepiłam kulkę i co jakiś czas dolepialam do niej kolejne fragmenty gilow (na szczęście tylko swoich). W pewnym momencie kulka miała ok. 3 cm średnicy. Na szczęście w końcu się opamietalam i przestałam, bo jakby nie patrzeć, było to obrzydliwe.
Zawsze po czesaniu ze szczotki zbieram takiego szanownego Pana Puszka. Jeśli chcesz Autorko, to mogę Ci regularnie podrzucać :D
Tzw. pająki, moja dziewczyna mnie nimi straszy
U mnie przy trzech osobach z dlugimi wlosami + 2 dlugiwlose koty to mam dziennie z dywanu i kanap taka kule ze nie miesci mi sie w rekach. Ale rozumiem uzaleznienie. Ja zobacze jeden wlos i od razu zaczynam toczyc :)
Kula miłości
Mam włosy do kolan. Może pomóc?
Taka znajoma to skarb :)