#N0qFW
Wczoraj od jednej z przyjaciółek, przy luźnej wymianie zdań i miłej rozmowie, usłyszałam, że jestem życiowym przegrywem. Bo nie mam dzieci. Jako jedyna z nich. Tak mnie to zaszokowało, że siedziałam z otwartą buzią jak idiotka. Za chwilę przyjaciółka dodała, że mogę tę sytuację zmienić, tylko muszę znaleźć sobie jakiegoś "dawcę genów".
Nikt się nie odezwał. Cisza aż brzęczała. Te dwa zdania z ust przyjaciółki były przerywnikiem w zwykłej konwersacji o niezbyt istotnych rzeczach dnia codziennego. Poczułam się, jakbym dostała w twarz. Dwa razy. Wstałam i wyszłam.
Morału nie ma.
Mentalność typowej madki, jak nie masz dzieci to jesteś nikim.
Bezdzietna lambadziara :D
A na poważnie, moim zdaniem taki tekst może rzucić tylko ktoś zazdrosny o swobodę i niezależność. W głowie mi się nie mieści, że taka madka mogłaby tak rzeczywiście pomyśleć.
One nie dosyć że nie myślę, to mówią pewne rzeczy na głos. Dluuugo byłam taka bezdzietna lamabdziara, teraz czekam na poród. Mam nadzieję że hormony aż tam mi na łeb nie padną by takie i podobne herezje glosic
To super przyjaciółka. Naprawdę.
Liczę, że kiedyś dożyję momentu, gdzie skończą się głupie komentarze na temat posiadania dzieci, partnera, orientacji, religii i poglądów politycznych.
U mnie w pracy też czasem się doczepiają do mnie, bo chyba jako jedyna nie mam faceta, o dzieciach nie wspominając. I słyszę tylko "co ty robisz w wolnym czasie? Ja bym się nudziła". Na co odpowiadam, że żyję. Najlepsze jak te same radosne matki potem jęczą, jakie one są zmęczone i w ogóle co ja wiem o życiu. Raz nie wytrzymałam i odszczekałam szefowej, że nikt jej do posiadania dzieci nie zmuszał, więc ma, co chciała. Ja nie chcę i jestem zadowolona z mojego życia.
Przynajmniej masz czas dla siebie nie mając bombelkow.
Chyba była przyjaciółka? Bo po czymś takim to ciężko chyba komuś zaufać i dalej się przyjaźnić...
Jakiś czas temu też uslyszalam że nie mam dzieci więc na starość zostanę sama.... Od znajomej, która pracuje zagranicą I widzi się że swoim dzieckiem co kilka tygodni....
Bardzo nieuprzejme i dziwaczne zachowanie z ich strony. Do tego stopnia, że nie potrafię sobie wyobrazić, że ta sytuacja jest prawdziwa... Dawca genów? Przepraszam, jeśli się mylę, ale to wyznanie wygląda tak, jakby ktoś chciał jeszcze przez chwilę nacieszyć się atmosferą przekonania, że ludzie bez dzieci są właśnie lepsi od tych co dzieci mają (bo mem o głupich madkach i bombelkach, o zgrozo, prawie wszystkim już się przejadł) i zmyślił taką historię licząc na przyjazne i pochwalne komentarze, których się doczekał.
Jeśli jednak wyznanie jest prawdziwe, to współczuję niekomfortowej sytuacji.
Nie rozumiem tego kompletnie. Tak jak nie rozumiem lekceważenia rodzicielstwa, tak nie rozumiem lekceważenia ludzi, którzy wybrali inną drogę niż posiadanie dzieci.
To znaczy - ok, rozumiem że osoby, które skupiły się na wychowaniu dzieci żyją zupełnie inaczej (nie gorzej czy lepiej, po prostu inaczej) niż te, które rozwijają swoją karierę zawodową i mają trochę większą "wolność". Rozumiem też, że są to często dwa różne światy i dwie inne "bajki" i pewnie każdy żyje w swojej bańce. Ale nie rozumiem, że każdy chce uznać swój wybór za lepszy. Przecież jedni i drudzy są potrzebni - gdyby wszyscy ludzie zajmowali się tylko dziećmi i rodziną, to pewnie świat byłby pozbawiony wielu wynalazków, dzieł sztuki i nowoczesnych rozwiązań. Z kolei gdyby wszyscy zajmowali się tylko pracą i rozwojem, to pewnie części z nas by nie było, a nawet jeżeli, to wyroślibyśmy na jakichś aspołecznych zwyroli.
Jestem osobą bezdzietną i z dziewczyną nie planujemy dzieci, ale drażni mnie wieczne narzekanie na ludzi z dziećmi jak na trędowatych. W porządku, kiedy dziecko robi bajzel, należy je wraz z rodzicem wyprosić np. z restauracji. Tylko że wiecie, dla tych rodziców to wyjście być może jest pierwszym od miesięcy, kiedy znaleźli czas. To nie ich wina, że nie pasują do idealnego obrazka, jak z Huxley'a. Drażni mnie tak samo to ględzenie, że jak nie masz dzieci, a do tego beznadziejnej roboty z mobbingiem od szefa, to życia nie znasz i w ogóle to jesteś przegrywem.
Ludzie, po prostu zacznijmy się lepiej rozumieć. A jeżeli tego nie potrafimy, to chociaż szanować.
dzieki za glos rozsadku! podpisuje sie pod twoja opinia! trzeba miec baaardzo mocno wygorowane poczcie wlasnej wartosci, by w ogole probowac oceniac czyjes zyciowe wybory czy stawiane sobie zyciowe priorytety - znajac kogos (nawet po wspolnch studiach i kilkunastu latach "przyjazni") wlasciwie bardzo powierzchownie... mowienie o tych wyborach w kategorii lepszy - gorszy.... to po prostu - i jedynie - inny wybor, kazdy z nich ma swoje zady i walety :-)
śmieszy mnie kiedy kobieta uważa się za lepsza tylko dlatego ze pozwoliła się zapłodnić a potem rozerwało jej pochwę. To jest coś niesamowitego. I za każdym razem tak odpowiadam kiedy ktoś wali mi podobne teksty o dzieciach. Od razu zamykają się gęby. Niektórzy maja pomysł na siebie a dzieci w tym mogą przeszkodzić. Wiec z nich rezygnują. Czy to tak ciężko ogarnąć mózgiem? Ja np chce zwiedzić cały świat. Mam już 30lat i mało czasu. Jak urodzę dziecko to stracę kolejne lata. Poza tym nie ciągnie mnie do tego wiec po co mam rodzic?! Czego te krowy nie potrafią zrozumieć..
Etanolansodu dokładnie. Wiele teraz osób narzeka, że kobiety z dziećmi czują się lepsze od innych (z czym, notabene, nigdy się nie spotkałam na żywo tzn poza "autentycznymi" screenshotami i historyjkami z internetu) a same wydają się myśleć, że ich brak posiadania dzieci czyni je lepszymi od tych "dzieciatych lambadziar", i że tylko one potrafią zrobić jakąś karierę i coś osiągnąć bo z dzieckiem to absolutnie niemożliwe. Ciekawe, że praktycznie wszyscy w komentarzach założyli, że koleżanki autorki nic w życiu nie osiągnęły.
Dziewczyno, do trzydziestki to już niektórzy odwiedzili pół świata :-)
Na zupkach chińskich, najtańszych biletach lotniczych i kolejowych, z plecakiem i namiotem. Co robiłaś ostatnie 10 lat?
Co więcej, ludzie ze środowiska podróżników też zakładają rodziny (i mają dzieci) nie rezygnując ze swojej pasji (np. dziennikarka Anna Olej) lub modyfikując rodzaj podróży, aby zażywać nieco więcej komfortu.
Także tego... Jedno nie wyklucza drugiego :-)
Dobre, ja jajo bezdzietna lamabdziara jakoś wiele świata nie zwiedziła, zwrotnej kariery godnej Nobla też nie mam. A po porodzie stanę się jedna z MADEK , bo wg niektórych nie ma już matek tylko same MADKI :)
Ty lambadziaro.....:):):)