#MzaJv
Ja na te imprezy nie przychodzę, a nawet jak zdarzy mi się spotkać z przyjaciółmi, a oni chcą pić i chcą bym też zamówiła alko, to odmawiam. Na ogół przyjeżdżam autem, by mieć wymówkę, dlaczego się nie napiję. Innym razem mówię, że jestem chora i zażywam leki. Wiele osób to denerwuje, czasem nawet bliskie mi osoby. Niektórzy myślą, że robię z siebie świętoszkę. Prawda jednak jest zupełnie inna.
Nie piję, bo boję się, że się uzależnię. Tak. Rodzice mojego dziadka byli alkoholikami. Ktoś mógłby powiedzieć, żebym się nie wygłupiała. Jednak ja sama wiem, że łatwo się uzależniam. Jestem uzależniona od słodyczy, telefonu. Do tego jestem osobą bardzo nieśmiałą, skrytą w sobie. Boję się poznawać nowe osoby, a tłum ludzi powoduje u mnie panikę i chęć płaczu, dlatego też wolę przebywać w miejscach o wiele mniej zatłoczonych, w mało popularnych. Ludzie mówią: napij się to się rozluźnisz! Co jednak jeśli uzależnię się od tego "rozluźnienia"? Nigdy nie chciałabym stać się alkoholikiem. Więc jeśli wy też macie przyjaciół, którzy nie chcą pić, to uszanujcie to, a nie namawiajcie mimo wszystko.
Ja to odbieram tak, że w mamy taką mentalność, że nie potrafimy bawić się bez alkoholu (pisząc my, mam na myśli Polaków, mam poczucie, że alkoholizm to nasza choroba narodowa- choćby na tej stronie jest mnóstwo wyznań o rodzicach alkoholikach, uzależnieniach w młodym wieku itd.). I jak ktoś nie pije to jest uważany za sztywniaka, świętoszka itp. Ba! Gdy byłam w ciąży to przez całe te kilka miesięcy na spotkaniach rodzinnych podtykano mi lampkę wina bo to przecież nie zaszkodzi... także mam wrażenie, że rodzaj wymówki nie ma znaczenia. W sumie to smutne, nie picie budzi takie emocje- jedni nie lubią alkoholu a inni białego sera albo kotów.
Mamy kulturę picia.
Dzieci od małego są przyzwyczajane do kieliszka, bo piccolo musi być.
A w między czasie widzą rodziców z flaszką "zakazanego owocu", co działa jak magnes, żeby w końcu też spróbować.
Nie piję bo po pierwsze nie widzę sensu (nie lubię imprez a "dla przyjemności" mam słodycze), po drugie od dziecka nie czuję się bezpiecznie przy alkoholu bo gdy miałam pięć lat sąsiad który mieszkał pod nami był alkoholikiem, zasnął z papierosem w ustach, wywołał pożar i zginął.
Nie chwalę się tym że nigdy nie piłam i nie zamierzam bo po co, ale jak już wyjdzie w rozmowie to ludzie mówią że mnie podziwiają że tak wytrzymuję. A to jest już naprawdę niepokojące.
To nie mentalność, to wstyd, że można się nie upijać/nie pić w ogóle. :)
Ja również nie piję od zawsze, a za każdym razem wywołuje to zdziwienie i pytania "dlaczego". A przecież to właśnie ci, którzy piją, są sztywni, bo muszą używać wspomagaczy, żeby dobrze się bawić :)
Boje się, że będę uzależniona jak rodzina.
Mój ojciec miał znajomego, który na imprezach, spotkaniach, sylwestrach itd. nigdy nie pił alkoholu, tylko mleko ;) Chociaż namawiali go chyba setki razy, nie uległ. Szanuje go za tą asertywność :)
Moi znajomi ciągle namawiają mnie do picia, a ja nie chcę. Mam w rodzinie alkoholika i tak bardzo zaraził mnie do alkoholu że nawet nie chce spróbować. Boję się ludzi i według wszystkich znajomych jestem nudną sztywniarą i jak to nawet nie chce spróbować? To mega denerwujące i irytujące że w naszym społeczeństwie nie mozna pobawić się bez wspomagaczy
Ja na tej samej zasadzie zawsze odmawiałam palenia na imprezach. Bałam się że się uzależnię. I wiem że się szybko uzależnię jak spróbuję. W końcu w grze w wyzwania spróbowałam. I się serio uzależniłam. Teraz palę codziennie. Tak samo alkohol. Też nie piłam żeby umieć się bawić na imprezach bez alkoholu. W końcu spróbowałam i teraz na imprezach jestem główną pijącą.
Mam 17 lat...
Jak czujesz że się szybko uzależniasz to nie zaczynaj. Proszę
Po co iść na imprezę, kiedy wiesz że wszyscy piją? Spotkaj się z nimi w innych okolicznościach. Iść na melanż i nie pić to jak pojechać na wakacje i siedzieć cały czas w hotelu
„JESTEM NIEŚMIAŁA I SKRYTA”
co Wy macie z tymi „osobami takimi a takimi”? Każde wyznanie, które ostatnio czytam: jest osobą szaloną, jestem osobą zajebistą. Nie potraficie użyć bezpośredniej formy, czy to jest jakaś moda? Jak rozmawiacie ze znajomymi, też informujecie wszyskich, że jesteście osobami głodnymi albo osobami spóźnionymi, czy po prostu musicie zaakcentować to że nie utożsamiacie się z np. drzewem?
Ps A ja jestem na 2 roku studiów inżynierskich gdyby kogoś to jakimś cudem interesowało. Niby starczyłoby napisać „studiuje” jeśli nie ma to związku z tematem, ale nigdy nie wiadomo jak widać
Jak dla mnie to brzmi jak Fobia alkoholowa (nw czy taka wgl istnieje) ale tak to brzmi, i jak serio tak sie boisz to lepiej żebyś wgl nie podchodziła do tego tematu bo jak sie napijesz to zaczniesz jeszcze bardziej panikować i nie będziesz racjonalnie myśleć o niczym.
Niemniej jednak wszystko jest dla ludzi, a lęk jaki kolwiek w tym stopniu co u ciebie powinien być leczony niemożna sie tak panicznie bać bo to tylko szkodzi zdrowiu
Rodzice twojego dziadka byli alkoholikami i przez to się boisz? Jaaaa, przecież prawdopodobnie nawet ich nie poznałaś albo znałaś w głębokim dzieciństwie. A kuzyn brata wujka matki od strony ojca nie był? :)
Nie zrozum mnie źle - nie chcesz, nie pij. Ale jeśli ta sytuacja tak cię stresuje, to może idź do jakiegoś psychologa czy coś?
Jestem DDA, mój ojciec jest alkoholikiem, ale schizy na punkcie alkoholu nie mam. Co prawda piję rozważnie i raczej tylko wino, ale nie mam obsesji na punkcie picia innych osób.