#MuzUi
Ostatnio pytał mnie o randki. Chciał wiedzieć wszystko: jakie miejsce bym wybrała, jaki dzień, jaką godzinę, czego bym oczekiwała, i tak dalej. Tak więc w rozmowie padło: sobota, 19:00, moja ulubiona restauracja. Bajecznie! Kupiłam nową bieliznę, tak na wszelki wypadek, żeby się dobrze czuć, wiadomo, włożyłam nową sukienkę, wymalowałam się, podkręciłam oko, włosy, założyłam pończochy itd.
Przychodzę na miejsce i dociera do mnie, co zaszło. On się mnie pytał o te wszystkie rzeczy i powiedział mi te wszystkie rzeczy, a ja sobie tylko głupio dopowiedziałam, że tu chodzi o mnie... Żeby to do mnie dotarło, musiałam zobaczyć go, jak wchodzi tam z inną dziewczyną. Minutę później ludzie krzyczeli do mnie "Co pani tu robi! Proszę stąd wyjść!" a ja, nie patrząc nawet na nich i się nie zatrzymując "no normalnie, wychodzę przez kuchnię, nie mogę wyjść drzwiami".
No ja jakbym zaproszenia nie dostała, to bym nigdzie nie poszła, a tu cóż niektórym niewiele do szczęścia potrzeba :D
Autorka jest lekko mówiąc glupia :)
Nie zaprosił cię, a ty po prostu założyłaś, że to ma być randka, wystroiłaś się i tam polazłaś nawet się z nim nie kontaktując?
Nie wiem nawet jak to skomentować.
To teraz jak będzie cię pytał o seks, to powiedz że kręcą cię faceci z przeciągiem w ustach, gra wstępna jest przereklamowana, a najlepszą metodą antykoncepcyjną jest miłość grecka.
Niby czemu? Z zemsty na facecie, który nie zaprosił ją na randkę?
Uuuu to musiało boleć. Z drugiej strony wyszłaś z sytuacji najlepiej jak się dało. Gdybyście na siebie wpadli to by była niezręczna sytuacja wielkości Saturna :D
Kurczę, przykro mi, ale niestety rozbawiłaś mnie 😉
Kurcze przykro mi ale końcówka jest najlepsza xD
Incele całego świata, choć raz to nie my jesteśmy na tym miejscu. Radujmy się.
Inteligencją nie grzeszysz, prawda?
Ale tak na serio, to oczywiście że nie raz. Ale ratio jest pewnie podobne do ratia samobójstw kobieta/mężczyzna.
A już tak zupełnie przy okazji, to chcę mi się śmiać z wyznania, i serio poprawiło mi humor, że nie zawsze to my, incele jesteśmy w tej sytuacji.
O matko, ty naprawdę nie rozumiesz, że to takie uproszczenie? Dla żartów to napisałem. To oczywiste, że kobiety nie zapłacą alimentów, w 97% przypadków nie stracą dzieci itd itd.
Incelem jestem tylko w kategorii seksu. A tak naprawdę to redpillerem.
Ps: ja też źle zrozumiałem twój komentarz. O 180 stopni.
Sąd przyznał opiekę nade mną ojcu i matka płaci mi alimenty do teraz (student). Mama nie jest alkoholiczką, narkomanką ani hazardzistką, nigdy nie była karana, pracuje i zarabia więcej niż ojciec i mam z nią dobry kontakt, a sąd przyznał opiekę ojcu, bo to matka odeszła od niego a jemu pozostał dom w którym mieszkaliśmy.
Tak, istniejemy. Znam też jedną rodzinę, w której córka została z ojcem z dokładnie tego samego powodu, więc aż takie żadkie to raczej nie jest.
Druga sprawa - skoro ogromna większość sprawców przemocy w małżeństwie to mężczyźni (a czemu tak jest trudno się dziwić - jest się silniejszym, to jest czym zastraszyć), to czy sądy powinny przyznawać dzieci owemu sprawcy? No nie sądzę.
Piszę trzeci raz, ale ch*j z tym - wy zdajecie sobie sprawę, że oskarżanie kobiet o to, jak zostaliście wychowani, jest absurdalnym wręcz unikaniem odpowiedzialności za swoje życie? Śmiejecie się z feministek, które zwalają winę za swoje niepowodzenia na mężczyzn, a sami robicie dokładnie to samo. Czuję się w pełni uprawniony do uważania was za patologicznie niezaradny życiowo plankton, któremu nie powierzyłbym odpowiedzialności za psa, a wy uważacie, że dominacja nad kobietami wam się NALEŻY. Żałosne.
Nawet mi się nie chce dyskutować z kimś, kto używa tak żałosnych sposobów, na poparcie swojej tezy, i znalezienie poklasku.
Nie zapomnij tylko swojej peleryny, mości rycerzu.
Przynajmniej mam jakieś argumenty poza bezmyślnym pierdzeniem o rycerzach i pelerynach :)
Kurczę, niefajna sytuacja, ale wierz mi, lepiej dla Ciebie, że tak się stało. Przynajmniej masz już jasność sytuacji i wiesz, że pora sobie go odpuścić, nie ma co się katować zakochaniem i robić sobie nadziei.
Z jednej strony to śmieszne, że tak się stało, bo skoro wprost nie powiedział, że zaprasza, to sobie wymyśliłaś z drugiej co za głupi typek, że założył że skoro dla ciebie to fajna randka to i jego luba ją za taką uzna. Ogólnie kretyn, wiele nie straciłaś.
Ojej, Kochanie, tak mi Cię żal. Miłość rozum odbiera, stara prawda. A przebudzenie bardzo boli. Ale nie każdy robi z siebie aż taką idiotkę. Współczuję, naprawdę...