#MrbaN

O tym jak mój świat zawalił się dzięki 800+...

Mam 17 lat i jestem przeciętną uczennicą (średnia koło 4.0). Mam 5 rodzeństwa, 6 w drodze. Moja matka nie pracuje: teoretycznie zajmuje się domem, praktycznie obowiązek opieki nad młodszym rodzeństwem spada na mnie i na moją 2 lata młodszą siostrę. Mój ojciec pracuje na czarno. Sytuację w domu dotąd określiłabym jako normalną. Brak patologii, przeciętna duża rodzina. Jeśli chodzi o pieniądze, to nigdy nam się nie przelewało, ubrania zwykle dostawałam z drugiej ręki (od rodziny lub znajomych matki), nowe były od święta (w ramach prezentu od dziadków) - ot, norma w biedniejszych rodzinach. Nie narzekałam.

Miałam marzenia. Nie jestem zdolna, ale braku determinacji nikt nie może mi zarzucić. Chciałam iść na studia, wybrałam nawet jakie (nie elitarne, więc matury nie musiałabym pisać za wysoko). Chciałam, aby moje przyszłe życie wyglądało lepiej niż to teraz. Abym nie była uzależniona od programów społecznych. Chciałam móc pozwolić sobie na przyjemności, na wakacje, choćby te w Polsce. Nie wiedziałam, jak powiedzieć o tym rodzicom, bo bałam się, że nie będę mogła z powodu sytuacji materialnej naszej rodziny, no i przecież kolejne rodzeństwo w drodze... Ale wolałam uprzedzić już teraz, aby zrobić jakiś plan który pozwoliłby mi uzbierać jakąś kwotę do czasu ukończenia liceum. Ostatnio wspomniałam o tym matce.

Najpierw była awantura, że jak to, że nie mogę iść na studia. Że ktoś musi w domu jej przy dzieciach pomóc, że moi bracia są za mali, a moja siostra chodzić będzie wtedy jeszcze do szkoły! Że powinnam znaleźć faceta (nie męża, pierwszego lepszego faceta!!) i rodzić dzieci, bo przecież niedługo 800+ na pierwsze dziecko, to bardziej się opłaca niż pójście do pracy. Po co tracić czas na naukę, lepiej dzieci robić!!

Coś we mnie wtedy pękło. Całe życie godziłam się na warunki jakie są, pomimo że mogło być lepiej - wystarczyłoby, żeby matka poszła do pracy, ale po co, skoro można na dzieciach oszczędzać. Ja musiałam chodzić w ubraniach po kimś, ale ona kosmetyczek czy nowych ciuchów sobie nie odmawiała. Wygarnęłam jej co uważam o naszej sytuacji, zapytałam co zrobi, jak jej dzieci staną się pełnoletnie i skończy się 800+.

Spoliczkowała mnie. Zaśmiała się w twarz i powiedziała, że jest coś takiego jak alimenty i że chyba nie myślałam, że utrzymuje nas (dzieci) z dobroci serca. Na końcu zaśmiała się i powiedziała, żebym poszła sobie na te studia, przynajmniej jak znajdę dobrą pracę, to alimenty będą wyższe.

Jestem zrozpaczona. W jednej chwili mój świat się rozpadł. Nigdy nie miałam super stosunków z rodzicami, ale żeby aż tak?! Jak ona mogła powiedzieć mi, swojej córce, że utrzymuje mnie dla przyszłych alimentów?!

Nie wiem co robić. Czuję, jakby moje życie się skończyło, zanim jeszcze się zaczęło...
Diddl Odpowiedz

Zbieraj dowody przeciwko matce (w sumie przeciwko obojgu rodziców, bo ojciec też mógłby iść do normalnej pracy), że zrzucała na ciebie i twoją siostrę obowiązek opieki nad młodszym rodzeństwem, że odmawiała ci nowych ubrań, a sama kupowała sobie nowe i chodziła do kosmetyczki. Byłoby też dobrze, gdyby udało ci się nagrać jak matka mówi, że zamierza wyciągać od was alimenty. Napisałabym ci, że masz prawo do alimentów od rodziców, dopóki nie jesteś w stanie samodzielnie się utrzymać, ale obawiam się, że jeśli rodzice będą mieli zasądzone alimenty na ciebie, to w przyszłości może to być potraktowane jako argument za tym, żebyś to ty płaciła im alimenty, więc raczej bym tego nie ryzykowała. Pamiętaj też, że to twoja matka będzie musiała udowodnić stan niedostatku że nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić swoich usprawiedliwionych, podstawowych potrzeb. Lenistwo raczej nie zostanie potraktowane jako takie usprawiedliwienie. Współczuję ci patologicznej rodziny, bo wbrew pozorom z tego co opisujesz patologia była tam jeszcze przed 800+. Ubrania po kimś w biedniejszych rodzinach jest normą, ale nie jest normą, że matka w takiej rodzinie nie pracuje, ojciec pracuje tylko na czarno i robią sobie kolejne dzieci. To już jest patologia.

worm

do tego odcięcie się jak najszybsze i to tak, żeby nie dać do siebie kontaktu i adresu - tak, żeby nie mogli wysyłać nawet kartki z życzeniami na święta/sms'a. Taki brak kontaktu też jest wliczany jako argument o wygaśnięciu więzi rodzinnych i odmowę alimentów.

Diddl

To oczywiście też

Myszcz Odpowiedz

Może mi ktoś wyjaśnić chociaż ułamek logiki, jak 800+ się bardziej opłaca niż praca? Pytam serio - nawet jak masz wszystkie ubrania, sprzety po rodzinie, to same rachunki, chleb i mleko, pieluchy a potem zeszyty do szkoły już to wykorzystują. Skąd jeszcze kasa na kosmetyczkę czy hybrydy jak jedna wizyta kosztuje min. 100 zł a wiekszych miastach z 2 razy tyle?

Dragomir

5x800 daje 4000 zł (wg opowiadania na pierwsze dziecko jeszcze wtedy nie było, ale kolejne już w drodze więc policzyłem już okrągłe 5). Plus ojciec na czarno, a jako że oficjalnie bezrobotni to jakieś dodatki, ulgi, mopsy, sropsy i razem się uzbiera dobre 8 tysięcy. A jak się nie pracuje a ma się darmowa opiekę dla dzieci, to jest czas na głupoty jak kosmetyczna czy pazury bo czym innym się tu interesować?

karlitoska

Nie opłaca się. Problem utrzymywania się ludzi z dodatków socjalnych w Polsce to fikcja i temat pod gownoburze dla nieuków, którzy dają się nakręcać zamiast samemu zapoznać się choć trochę z faktami. Polska ma obecnie jeden z najniższych wskaźników osób żyjących w gospodarstwach domowych o bardzo niskiej intensywności pracy w całej Europie.

szarymysz

"Może mi ktoś wyjaśnić chociaż ułamek logiki, jak 800+ się bardziej opłaca niż praca? "

Może się opłacać w przypadku osób, które z powodu niskich kwalifikacji pracowały za nędzną pensję i na kawałek etatu. Kiedy lata temu wprowadzali 500+ wiele takich kobiet zrezygnowało z pracy, ku rozpaczy wykorzystujących je januszy biznesu.

Praca generuje pewne stałe koszty: dojazd, kanapki do pracy, lepszy (lub chociaż trochę lepszy) strój, bo po domu i na bazarek możesz iść w domowych dresach, a do pracy już nie bardzo. Dlatego wiele osób, zwłaszcza tych, których żony czy mężowie pracowali, pomyślało "zrezygnuję z zarobku np. 1000 miesięcznie, a dostanę 500, (lub iks razy 500, jeżeli dzieci jest więcej) i odpadną mi koszty dojazdów i żarcia do pracy". Nawet jeżeli to wyjdzie na 0, to jest też plus niematerialny: odpada stres codziennego biegania do pracy.

Myślę, że teraz, po iluś latach regularnego wzrostu płacy minimalnej taka rezygnacja już nie byłaby bardzo opłacalna.

Myszcz

Niby tak, ale w domu też musisz jeść, a do pracy można wziąć ugotowane wcześniej, więc wychodzi na jedno. A zamiast stresu biegania w pracy, masz stres biegania za dzieciakiem :D

karlitoska

szarymysz tak rzeczywiście 500+ na początku mogło wykosić taką szarą strefę pracy na czarno poniżej minimum. Jak dla mnie to akurat jeden z atutów tego programu.

szarymysz

"zamiast stresu biegania w pracy, masz stres biegania za dzieciakiem"
Chyba że do tego biegania zaprzęgniesz starsze dziecko czy dzieci, jak u autorki wpisu. :(

Dragomir Odpowiedz

Wyczuwam bajta pod gownoburzę.

karlitoska

Też mam takie wrażenie i jeszcze to ,, bo przecież niedługo 800+ na pierwsze dziecko„ , przecież 800+ było od początku od pierwszego dziecka, to 500+ na początku chyba było od drugiego dopiero.

szarymysz Odpowiedz

"Moja matka nie pracuje: teoretycznie zajmuje się domem, praktycznie obowiązek opieki nad młodszym rodzeństwem spada na mnie i na moją 2 lata młodszą siostrę. Mój ojciec pracuje na czarno. Sytuację w domu dotąd określiłabym jako normalną. Brak patologii"

Opisana przez Ciebie sytuacja wg mnie NIE jest normalna. Zresztą później sama się chyba o tym przekonałaś.

vylarr Odpowiedz

Mam nadzieję, że jakiś rząd będzie mieć "jaja" i zlikwiduje 800+. Są lepsze opcje pomocy rodzinom - np. system ulg i zwolnień z podatków.

karlitoska

Czyli popierasz większe ulgi dla bogatszych? Bo przy 2 dzieci żeby mieć ulgę na kwotę 2 x 800 zł na UOP musisz zarabia min. 18 200 zł. To są zarobki sporo powyżej przeciętnego polskiego wynagrodzenia i takie poglądy jakie reprezentujesz zwykle są nieprzemyślane. Frazesy rzucony w eter bez znajomości tematu. No chyba, że popierasz systemowe ryzyk ubóstwa przez wielodzietność - czyli jeden z problemów, które udało się w Polsce zlikwidować dzięki programowi 800+.

linukspanuf Odpowiedz

Musić opuścić tę patologię. to nie obraza dla ciebie, ale jak się pukali bez zabzepzieczeń ty nie musisz odpowiedać za nich. Znajdź sobie chłopaka, z którym wyjedziesz do innego miasta, pójdziesz na studia, lub do pracy, czasem oba, a toksyczną rodzinkę miej w tyłku. Oni są chorzy psychicznie. A za ciebie trzymam kciuki. Uwierz mi ta rodzina jest warta oplucia. Musisz pewnego dnia wymknać się z domu z walizką do jakiegoś chłopaka i nigdy nie wrócić, nawet gdyby skończyli na ulicy.

Myszcz

Spoko, ale czemu do chłopaka :D może też zacząć samodzielne życie sama, na początku to będzie trudne oczywiście, ale chyba lepsze niż na siłę szukać faceta z kasą, bo różnie można trafić.

Dodaj anonimowe wyznanie