#MqFBz
Jakoś ponad rok od „pierwszego spotkania” na dworcu, przeglądałam zdjęcia z pewnego wydarzenia w szkole mojego kolegi i ujrzałam na nich tego chłopaka. Wtedy w dosłownie 5 minut znalazłam jego Facebooka, ale też: Snapchata (z fejkowego konta widziałam nawet, gdzie mieszka), Instagrama, aska, Pinteresta, Tumblra, Twittera i jeszcze parę innych rzeczy.
W sumie na tym się skończyło, co jakiś czas tylko wchodziłam na jego Instagram i zadawałam anonimowe pytania.
W klasie maturalnej dowiedziałam się, że ma dziewczynę, więc już kompletnie dałam sobie spokój.
Teraz jestem na studiach, w szczęśliwym związku i śmieję się z tego wszystkiego, ale też jestem przerażona, jak łatwo zdobyć o kimś dane, nie wiedząc o danej osobie zupełnie nic.
Nie ma w tym nic dziwnego. Niektórzy przynoszą w pracy zwolnienie lekarskie i w tym czasie jadą na wczasy za granicę. Oczywiście obficie dokumentując wszystkie wydarzenia zdjęciami gdzie tylko się da. Pracodawca głupi nie jest i dadzą się złapać albo ich ZUS namierzy. Ale jak ktoś myśli i jest ostrożny to nie dowiesz się o nim nic.
W moim pokoleniu chyba to nie działa. Ja jestem niefejsbukowa, jednak założyłam konto, żeby poskanować dawnych znajomych. Z podstawówki znalazłam dwie kokeżanki( typowe madki polki), z liceum koleżankę, która zbiera pieniądze dla chorego dziecka i kolegę, który prowadzi bloga podróżniczego. Z uniwerku kilka osób bez żadnych zdjęć i danych. Może się tajniaczą, albo tak jak ja nie widzą w tym nic ciekawego.
On miał tak dużo kont na różnych portalach? Miał czas na inne życie?
Też mam profile na większosci tych portali... inna sprawa, ze na większość z nich weszłam 2 razy
Każdy, komu się wydaje że jest anonimowy w internecie powinien przeczytać sobie to wyznanie.
A mi jest wszystko jedno, czy ktoś mnie znajdzie. Mam konto na jednym serwisie społecznościowym, który uważam za świetną opcję do kontaktu ze znajomymi. To chyba dobrze, że ktoś by mnie znalazł, jeśli szuka.
Śmiem twierdzić, ze większosć osób tak nie sądzi, tylko większości wszystko jedno czy ktoś się dowie, ze oprócz fb ma instagrama, oraz że chodzi do klasy 3A, a w wolnym czasie szydełkuje. To samo można było się dowiedzieć 50 lat temu od sąsiadek :D
Ja jestem przerażony po co komu snapcośtam, pejs, instachłam i jak na to wszystko mieć czas i co tam robić, bo mnie na przykład pejsbuk męczy niezmiernie, a tych innych nie mam i nie będę miał.