#MgsJu
Mieszkam za granicą, pracuję w firmie, w której pracują też głównie inni młodzi Polacy. Oni przyjeżdżają i od poniedziałku do piątku wynajmują pokój, a na weekend zawsze zjeżdżają do domu. 8 na 10 żonatych mężczyzn nawet się nie kryje z tym, że chodzą na dziwki, ba, jeden przed drugim się przechwala gdzie i z jaką nie był. Ostatnio jeden wyszedł z panią z busa, w którym robili wiadomą czynność, a przy uchu trzymał telefon i rozmawiał z córeczką, która akurat zadzwoniła. Potrafią się w paru umawiać na wieczorne podboje, a za 5 minut rozmawiać o swoich żonach i dzieciach. Sprawdzam na Facebooku jak wyglądają i najczęściej to śliczne młode dziewczyny, nieświadome, co zapewniający jak bardzo tęskni, mężuś wyprawia.
Czy 5 dni to naprawdę tak długo, żeby nie wytrzymać bez kobiety? Wiem, że zaufanie i każda myśli, że jej facet by tego nie zrobił, ale dziewczyny nawet nie wiecie ile z was się myli.
Może to jest taki syndrom „spuszczenia ze smyczy”? Np. u mnie w firmie kobitki 40+ mało się nie posikały na wieść o wyjeździe integracyjnym - bez dzieci, mężów itp., tygodniami planowały która jakie ciuchy bierze i przy którym facecie warto się zakręcić... żenada. Zauważyłam to też wśród studentów pierwszego roku (ja jako osoba wynajmująca mieszkania na pokoje), którzy wyjeżdżają na studia: rodzice nie widzą i nie wiedzą wszystego więc młodzi sobie pozwalają na więcej (nie sprzątanie po sobie, częstsze imprezy itp.). Nie jest to oczywiście reguła; pewnie jest tak, że ci faceci z wyznania autorki to pewna grupa, przez którą obrywa reszta ludzi...
Na pierwszym roku studiów właśnie taką byłam :) a później dorosłam.
Ze studiami w sumie trochę prawda niestety, po pierwszym semestrze zakończyłem dosyć burzliwy związek, a, że raczej mam gadanie i aparycję też mam niezłą, to nie narzekałem na brak zainteresowania. Do końca września miałem już całkiem długą listę, w pewnym momencie nawet zdarzyło się, że rodzice zrobili mi dwa razy niespodzianke bo nie wracałem do domu i dwa razy spotkali mnie w łóżku, za każdym razem z inną dziewczyną. Już więcej nie przyjechali.
Studentów bym nie krytykowała, jednak bycia dorosłym i samodzielności się trzeba jakoś nauczyć. Nie porównywałabym zostawiania bałaganu do zdradzania żony, choć oczywiście jest to upierdliwe, gdy na przykład wynajmujesz mieszkanie z takim "jestem dorosły, więc mama już mi nie może kazać wymyć kubka" chojrakiem. Jednak niektórzy chyba muszą pobyć sobie w takim syfie, zobaczyć, jak się ciężko mieszka w takich warunkach, by zrozumieć, że rodzice nie przez złośliwość zaganiali ich do sprzątania.
@minuSH,
Powtórzę: nie jest to reguła- to po pierwsze. Po drugie, nie chodzi przecież o porównywanie bałaganu i zdrady, chodzi o mechanizm zachowania...
Suszepranie, spokojnie, wcale nie posądzam Cię o uprzedzenia wobec wszystkich studentów na świecie, a faktycznie mechanizm "wyszalenia się" jest trochę podobny jak u tych mężów.
Etanolansodu - i to jest jeden z plusów wynajmowania pokoju. Niby nie mieszkasz u siebie, ale zawsze możesz nawiać w ciągu miesiąca. Ewentualnie poprosić właściciela o nalot i wywalenie delikwenta, bo przecież syfiarz nie wpływa najlepiej na stan mieszkania, wiec właściciel powinien być po Twojej stronie.
W tej sytuacji pozostaje tylko wypowiedzieć umowę najmu i wiać...
Woda sodowa uderzyła do głowy, w domu mogą mieć nawet i miss polski, ale chęć zaimponowania kolegom jest większa.
A mi jest przykro. Przykro, bo mam problemy z zaufaniem i jak czytam takie rzeczy zaczynam się zastanawiać jak przetrawić to, że może mi się to kiedyś zdarzyć, że ktoś mnie zdradzi. Jak ufać inaczej niż mówić sobie i innym, że nasz partner tego nigdy nie zrobi?
Dokładnie, ja tak mam jak słucham opowieści o kolegach z pracy mojego chłopaka. Ufam mu, ale jednak kiedy z nimi wychodzi to kłuje mnie, że wiem jacy są oni a nie wiem co on teraz robi. Pocieszam się tym, że gdyby zachowywał się tak jak oni to raczej by mi nie mówił o ich przebojach (oni okłamują swoje żony) + zawsze mam z nim kontakt i on raczej nie jest takim typem człowieka. Ale nigdy nie wiadomo, byłam kiedyś z facetem, którego też byłam pewna że mnie nie zdradzi, a tu się okazało, że właściwie od początku mnie okłamywał a potem zdradzał. Ostatnie moje pocieszenie jest takie, że skoro ja bym nigdy nie zdradziła, to nie mogę być jedynym wyjątkiem i liczę, że mój chłopak też nim jest :D
Też nie popadajmy w paranoję, ludzie potrafią się kumplować z osobami, od których są diametralnie różni. Szczególnie faceci często z mojej perspektywy wydają się zupełnie nie mieć standardów w przypadku doboru znajomych. Często wystarczy im, że da się z kimś pogadać o grze lub meczu i już można zostać super ziomkami. Niemniej mnie też zmartwiłoby, gdyby mój partner zadawał się z tak podłymi ludźmi - no ja bym miała problem, gdyby moje koleżanki miały być krzywdzącymi innych *#@!$#, no :)
Zwierzeta maja wiecej rozumu!
A gdyby przyłapali swoje żony na zdradzie to od razu by się zwyzywali od najgorszych :')
nagralabym, zdobyla dowody i napisala do ich zon
Świata nie zbawisz
Ale niech chociaż wiedzą co mężulkowie robią.
Ale najlepiej poinformować anonimowo, żeby sobie problemów nie narobić.
Podbijam - szkoda żon, ale o siebie też trzeba dbać. Ofiara zdrady różnie reaguje i jest to zrozumiałe, bo to ogromna trauma. Jednak jak w tym przysłowiu o zabijaniu posłańca niosącego złe wieści - lepiej jednak nie być obiektem, na który zdradzona żona przeleje swoje rozgoryczenie i poinformować anonimowo.
No coż najlepiej... Wykastrować i wysterylizować tych chłopów i te dziwki.
Sterylizacja u dziwek raczej by się nie sprawdziła, bo dalej mogłyby pracować w zawodzie - w dodatku mając pewność, że nie zajdą w ciążę.
Ale czemu prostytutki? To nie one zdradzają swoje żony. Pełnie winy ponoszą ci mężowie.
powiadom żony!
Wiem, że mój komentarz będzie bardzo źle odebrany, szczególnie przes osoby, które są ślepo zapatrzone w swoich partnerów, ale niestety prawda jest taka, że znaczna większość ludzi jest skłonna do zdrady (odpadają osoby aseksualne i kilka innych przypadków, ale to naprawdę mały procent).
Ludzie, którzy nie zdradzają, po prostu nie trafili na "odpowiednią" osobę lub sytuację.
emmm. nie. przez niemalze 20 lat od czasu pierwszego zwiazku trafialam na rozne osoby czy sytuacje, wiele bylo z kategorii ,ze nikt by sie nie dowiedzial. bylam namawiana i wysmiewana za brak zgody na zdrade. i tego nie zrobilam. jakos kilka sekund przyjemnosci vs cale zycie czucia sie szmata to jednak slaby deal.
Ja też nigdy nikogo nie zdradziłam, choć miałam wiele okazji.
Mój komentarz bardziej dotyczy facetów, ale nie chciałam żeby zabrzmiał seksistowsko.
Poznałam wielu, naprawdę wielu facetów, którzy najpierw mówili, że nigdy by nie zdradzili, a potem sami pchali mi się do łóżka. Kobiet, które dałyby sobie rękę uciąć za ich partnerów, a oni w tym czasie bzykali inne, jednocześnie mówiąc, jak bardzo brzydzą się zdradą.
Mój komentarz nie jest "z dupy", tylko poparty wieloletnimi obserwacjami i doświadczeniem.
Ale to by się nadawało na osobne wyznanie, którego i tak nie napiszę, bo ludzie wolą być ślepi, niż zobaczyć niewygodną dla nich prawdę.
Zgadzam się. WIĘKSZOŚĆ, ale nie wszyscy. Ja byłam kiedyś kochanką. Typ mówił mi prosto w oczy, że jest rozwiedziony, przy mnie rozmawiał z dziećmi, dopiero gdy za namową przyjaciółki poprosiłam by pokazał mi papier rozwodowy zmienił zdanie, że jednak rozwodu jeszcze nie ma, ale sprawa w toku, a oni są w separacji. Ale papieru na separacje też nie miał, więc sprawa była oczywista.
Na jakich w ludzi trafiacie, że wam się takie sytuacje do zdrady przytrafiają. Często jestem podrywana, ale to raczej tak na ulicy i nie jest to żadna intymna sytuacja. Nawet jak ktoś otwarcie podbija i jak mówię, że zajęta to dodają sobie spokój.
Niezywa - wiele podróżuję, zwiedziłam praktycznie całą Europę, dużą część Azji, kilka krajów Ameryki Południowej, Stany, Australię i trochę Afryki. Facetów, o których piszę, spotkałam w każdym z tych miejsc, w dużych ilościach i częstotliwościach. Sytuacje były na tyle dziwne i ciekawe, że naprawdę mogłabym napisać o tym całe wyznanie, ale nie zmieściłabym się w limicie znaków. Mogłabym napisać o tym książkę, ale zostałaby znienawidzona przez kobiety, które wciąż wierzą w miłość i wierność.
Najdziwniejsze jest to, że wcale nie jestem szczególnie piękna, nigdy nie zaczynam też flirtu i nikogo nie podrywam.
Ludzie to naiwni jednak są. Sam mam sporo znajomych z różnych kultur i środowisk i widzę że zdrady są bardzo powszechne. No cóż prawda jest brzydka
aceofspades a czemu mówisz jakby tylko faceci zdradzali? Panie wcale ne lepsze. Jednakże, wierzę że na tym świecie są osoby które są wierne i nie przekreślą całego swojego związku dla jednej chwili 'przyjemności'. Pod innym wyznaniem piszesz o generealizacji, a sama to właśnie robisz.
@niezywa.Na początku nie chciała określać płci ale doprecyzowała bo no to prawda :p. Faceci z czysto biologicznych i ewolucyjnych pobudek będą bardziej skorzy do zdrady niż kobiety. My sami średnio jako gatunek jesteśmy stworzeni do monogamii. Brzydkie i niewygodne ale fakty :/
MalinowyCukier ale czasy się zmieniają to że panowie kiedyś mieli wiele partnerek, a panie tylko jednego, nie ma tu nic do rzeczy. Z obserwacji mogę powiedzieć, że obie płcie się zdradzają na potęgę.
Statystyki. Poczytajcie najlepiej z anglojęzycznych źródeł. Mężczyźni częściej zdradzają. A im starsi tym większa jest różnica w ilości zdrad pochodzących od kobiet a od mężczyzn.
Nie jest to seksistowskie a tak jest. I z uwarunkowań społecznych i biologicznych. A ilość zdrad z obu płci jets zatrważająca. Nikt tu nie gloryfikuje kobiet po prostu statystycznie częściej mężczyzna będzie zdradzał.
O. Dobre wyznanie.