#MgHB0

Jestem z moim chłopakiem 2 lata. Jest przecudownym facetem wychowanym jako dżentelmen w stosunku do kobiet. Nieraz traktował mnie niemal jak księżniczkę (przenosił przez kałuże w przypływach miłości, nosił po schodach czy wiązał buty jak zwichnęłam kolano), a na co dzień traktuje jak damę, otwiera drzwi zarówno od domu, jak i samochodu, oraz zawsze, ale to zawsze za mnie płaci. I o ile jest to miłe, to moim zdaniem trochę nie fair.

Oboje pochodzimy z rodzin średnio zamożnych (mieszkamy w blokach z rodzicami i kredytami na głowie), ale możemy sobie pozwolić na wyjście raz czy dwa w tygodniu na coś do jedzenia. Jednak po około roku mój luby zaczął lepiej zarabiać (pracuje z tatą), a więc zaczął coraz bardziej mnie rozpieszczać. A to zamówił pizzę, kupił mi kwiaty czy jakieś słodycze na gorszy dzień. Nie powiem, żeby mi się to nie podobało, ale jego duma (i pewnie zarobki) nie pozwalała mu, żebym płaciła za siebie nawet gdy tankowałam SWÓJ samochód czy kupowałam SOBIE kosmetyki, a nawet wodę do domu. Kłóciliśmy się o to często i gęsto i nierzadko przy kasie. Uważałam i nadal uważam, że nawet w byciu dżentelmenem są pewne granice.

W końcu jednak, jak to na rynku bywa, razem z ojcem mieli mniej pracy, a co za tym idzie - mniej pieniędzy. Widziałam jak zagląda w portfel i wylicza, czy mu starczy, żeby wyskoczyć ze znajomymi na piwo. Nie chciał po sobie pokazywać, że dziś mi nie może kupić jakiejś bzdury, której nawet nie chciałam. Skończyło się na tym, że zaczął pożyczać pieniądze od znajomych. Jak się o tym dowiedziałam, to byłam wściekła, kazałam mu to jak najszybciej spłacić i się nie wygłupiać, bo mam swoje pieniądze i sama mogę płacić nawet za niego jak zajdzie potrzeba.

Minęło trochę czasu, długi oddał, ale nadal wydawał ostatnie grosze na mnie. I nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale zaczęłam mu po kryjomu oddawać za moje zakupy. Były to kwoty max 10 zł za wodę czy czekoladę czy cokolwiek innego. Nawet nie wiecie, jak był zadowolony, gdy kolejnego dnia zaglądał przy kasie do portfela i mógł za mnie zapłacić. Zawsze "wpychał" się przede mnie z błyskiem w oku i pewnością siebie, dawał mi buziaka w czoło i mówił, że zapłaci.

Nie ma sensu się z nim kłócić, bo nie czułby się męski gdyby tego nie robił (ach, ta męska duma). Tak jest wychowany i nie zamierzam go zmieniać, zamierzam mu tylko trochę pomóc. Pewnie nigdy mu o tym nie powiem, ale małe kłamstewko jest warte jego szczęścia i oszczędza nam obojgu przykrości.
Majkaa92 Odpowiedz

Aż strach pomyśleć co zrobi jak straci prace....

Myśle ze powinnaś z nim szczerze porozmawiac i tlumaczyć tak długo aż zrozumie :)
Powodzenia ! :)

tamtaramtam

Tez jestem takiego zdania :)

kluska123

Jak to co? Pojdzie do banku i weźmie kredyt, skoro już pożyczał od znajomych...

Peonia Odpowiedz

Miałam podobnie, z tym że ja od samego poczatku spotykania się z facetem mówiłam ok chcesz zapłać za kolacje, ale do kina idziemy i ja stawiam bilety. Asertywnie. A tak tylko mówiąc och nie trzeba, ale dając facetowi płacić za wszystko prowadzi do tego jak u Ciebie albo do traktowania kobiet jak materialistke

MrsGinny

Ale ona pisała, że często dochodzilo do kłótni z tego powodu. Była asertywna, ale cóż...

siesi

Jeśli on nalega to raczej nie traktuje jej jako materialistki....

ZidaneTribal Odpowiedz

W związku powinniście się dzielić, a nie kłócić. Pogadaj z nim.

osmo Odpowiedz

Też raczej nie pozwoliłbym kobiecie zapłacić za kolację czy kino. No chyba, że chwilowo kasy nie mam, ale wtedy też nie będę pożyczał od nikogo tylko wymyślę jakieś inne rozrywki na które mnie stać. Ale np. tak jak w wyznaniu za jej kosmetyki czy paliwo do swojego auta niech sobie płaci sama. Dżentelmeństwo dżentelmeństwem, ale są jednak jakieś granice. Chcę mieć kobietę a nie utrzymankę.

anonimek94

I najzabawniejsze w tyum wszystkim jest to, że większość kobiet się z tym zgadza. Jasne, są jakieś wyjątki ale to właśnie bardzo często mężczyźni upierają się, że chcą za kobietę płacić a w skrajnych przypadkach nawet wyzywają je. Przykre w sumie, bo to właśnie na kobietach ta opinia najbardziej się odbija.

gtagirl

A jak kobieta kupuje za swoje tylko jedzenie to przestaje być kobietą? A jak para zawsze płaci po połowie za jakieś mniejsze wspólne wydatki, a za pieniądze kobiety kupiono jakieś droższe rzeczy do domu, zrobiono remont, to znaczy, że co? Że mężczyzna to niekompletny utrzymanek? Każdy sam odpowiada za swoje czyny, za to, że umówił się ze swoją połówką, że w taki a nie inny sposób będą płacić za różne rzeczy. To, że ktoś żyje inaczej od kogoś, to nie oznacza, że trzeba pogardzać taką osobą.

Venti

Kiedyś kolega, z którym poszłam do kina zapłacił za mój bilet. Pierwszy raz mnie taka sytuacja spotkała. Niby fajnie, ale wolałbym sama za siebie zapłacić. Głupio się czuję, kiedy ktoś mi coś daje w prezencie. Szczególnie kiedy sama na te pieniądze zapracowałam i wpisałam już sobie w wydatki. Zdecydowanie bardziej lubię komuś coś kupić, niż kiedy ktoś kupuje coś mi. Koledze próbowałam wcisnąć pieniądze wielokrotnie, ale nie chciał wziąć.
Tak samo nie wyobrażam sobie, żeby miał za mnie chłopak płacić na kolacji czy jakimś innym wypadzie. Jak się już daję zaprosić, to mam wyliczoną kwotę i płacę, jak mnie w danej chwili nie stać, to odmawiam i czekam na dogodniejszy moment.

anonimek94 Odpowiedz

Autorko, porozmawiaj z nim! Jesteście razem tylko dwa lata i nawet nie mieszkacie razem a już są takie problemy! Jak z nim poważnie nie porozmawiasz to naprawdę może się z czasem porobić jeszcze gorzej. Nie zmieniaj go, ale w tym momencie on zmienia Ciebie. To kłamstewko wydaje Ci się małe ale po pierwsze,myślisz jak się on poczuje kiedy się o nim dowie (a chyba nie masz zamiaru dokońca życia go okłamywac czy trzymać to w tajemnicy nawet jak już przestaniesz, kiedyś Ci się wymsknie) i co jeżeli dzięki temu Jego ego urośnie jeszcze bardziej, albo na przykłąd będzie Ci wypominał, czemu Ty nie masz pieniędzy skoro on wydaje na wszystko?

Już pomijając to, że może się zdarzyć przy okazji np. będziesz chciała iśc do pracy a on stwierdzi, że nie masz potrzeby więc siedź w domu, albo jeszcze inne scenariusze. Naprawdę, kłamstwo nigdy nie popłaca a zdecydowanie nie powinno się na nim budować związku. Jeśli planujecie wszystko na poważnie to z czasem problemy i priorytety się zmienią. Nagle się może okazać że już Twój plan nie działa i wszystko się rozsypie na drobny mak. Chyba lepiej teraz to rozwiązać niż później płakać nad rozlanym mlekiem? Może już być za późno aby naprawić.

Ujek

Ten komentarz przypomniał mi Freda Flinstona, który stracił pracę w kamieniołomie i bał się powiedzieć Wilmie, więc siedział na ławce w parku cały dzień.

KawasakiNinja Odpowiedz

Może nie związane z tematem, ale przypomniała mi się taka sytuacja. Zacznę od tego, że lubię płacić za dziewczynę w kawiarni lub w kinie, ale uważam to za miły gest, a nie obowiązek faceta. Ostatnio napisała do mnie znajoma, której nie widziałem kilka lat. Chciała się spotkać, ponieważ nie radziła sobie z projektem zaliczeniowym, a temat był związany z moją pracą i wykształceniem. Umowiliśmy się w kawiarni w jej mieście (50km od mojego domu) ponieważ ona nie posiadała samochodu. Praca nad projektem zajęła nam ponad 2 godziny, w których ona zamówiła sobie kawę, ciasto, lody i koktail owocowy. Gdy skończyliśmy pracę, ona wstała i powiedziała, że musi iść do domu, bo już późno, a ja mam zapłacić za wszystko, bo jestem facetem. Szczękę musiałem zbierać z podłogi :) bilans zyskow i strat: 8zł za swoją kawę, 100 km przejechane, 4 godziny stracone i jeszcze usłyszałem, że jestem egoistą i sknerą :) gdybym tę dziewczynę zaprosił na randkę to bym pierwszy zaproponował, że za nią zapłacę, jednak w tej sytuacji wymaganie tego ode mnie to lekka przesada.

Nigtfall Odpowiedz

Mój chłopak powiedział mi, że zle sie czuje kiedy idziemy razem na zakupy i ja płacę. To też przed podejsciem do kasy podaję mu połowę gotówki on placi i jest zadowolony xD

anonimek94

ALe oboje jesteście świadomi i podjęliście taką a nie inną decyzję pod względem dzielenia się wydatkami. Duża różnica niż to co jest w historii, chociaż też może się coś zepsuć. Ale żadna sytuacja nie jest idealna i nie można przewidzieć czy coś będzie zawsze działać czy kiedyś przestanie, a więc aż tak bardzo wszystkim się przerjmować nie można. Jednak w ogóle zaczynanie z takim kłamstwem jest już przesadą, bo zwiększa ryzyko, że coś pójdzie nie tak.

gitarzystka Odpowiedz

Twój facet nie jest dżentelmenem, tylko nieodpowiedzialnym gościem. Nie mając pieniędzy wydaje je na głupoty. To nie jest ważne, czy dla siebie czy dla Ciebie.

Co więcej, on nie szanuje Twojego zdania w tej sprawie. Za mnie mój facet też chciał wszędzie płacić, ale nie zgodziłam się, pogadaliśmy i jest OK. A Twój facet ma w dupie Twoje zdanie- to chyba nie jest oznaką bycia dżentelmenem...

Jak dla mnie to Twój facet ma poważny problem i powinnaś coś z tym zrobić, bo takie "gospodarowanie" pieniędzmi może się dla Was tragicznie skończyć.

BardzoLubieMilke

Miałem bardzo podobne myśli czytając to wyznanie. Z jednej strony go rozumiem, sam jestem facetem, który chce za wszystko płacić, ale znam swoje limity. Zresztą ja raczej szukałem dodatkowych źródeł dochodu, żeby móc pozwolić sobie na większe rozpieszczanie mojej kobiety. Pożyczanie od kogo popadnie, tylko po to by coś udowodnić jest lamerskie i dziecinne. Jeżeli rysujesz jakiś obraz mężczyzny, którym chcesz być, to bądź nim, a nie udawaj.
PS. Mam zasadę, że moja kobieta NIGDY nie zapłaci za kino. Nie i już.

Rowena

Nie przesadzaj, że ma poważny problem.

Lelel

a znam dziewczynę, której chłopak płaci chyba za wszystko(on pracuje, ona się uczy i nie pracuje), kupuje jej ubrania, buty, prawie wszystko co jej się spodoba, a nie ma wystarczająco pieniędzy, żeby to kupić, jej to oczywiście odpowiada... ja nie mogłabym tak żyć na chłopaka 'utrzymianiu' w pewnym sensie i żeby kupował mi wszystkie zachcianki

NiepoprawnyRealista Odpowiedz

Tak, męska duma. Czasem mocno niezdrowa:-)
Trochę jednak powinnaś wpłynąć na nią, bo jak już tu ktoś wspomniał, co on zrobi jakby stracił pracę?
Żaden wstyd sobie wzajemnie pomagać.

Ujek Odpowiedz

Wydaje się, że fajnie, ale okazuje się, że jednak nie. Na dłuższą metę tak nie może być. Udaje koguta i płaci z twoich pieniędzy, bo nie ma wystarczających jaj, żeby przyznać, że nie ma tyle pieniędzy, ile chciałby mieć. Nie na tym polega męskość. Musi przyznać, że nie ma i jeżeli nie potrafi żyć na niższym poziomie to znaleźć sobie dodatkowe zajęcie, przekwalifikować się lub tymczasowo skończyć z większymi wydatkami i zacząć tworzyć plan na przyszłość. Ja osobiście nienawidzę, jak ludzie się zadłużają! Na szczęście nikt w mojej rodzinie tego nie robi.

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie