#MdR2N
Dziś pożegnałam moją ukochaną babcię. Co skłoniło mnie do dodania tego wyznania? Moje kuzynostwo wylewające krokodyle łzy na pogrzebie.
Odkąd pamiętam odwiedzali babcię 4 razy do roku. W święta i na Dzień Babci. Nie dzwonili ani nawet nie przychodzi na herbatę, mimo tego, że mieszkali w tej samej miejscowości.
Pięknego, mroźnego styczniowego wieczoru babcia bardzo źle się poczuła. Przyjechało pogotowie i zapadła decyzja - zabieramy ją, jest źle. Mama powiadomiła swoje rodzeństwo o sytuacji i OK, tyle. Na SOR-ze zostałam zasypana telefonami, SMS-ami. '"Co z babcią, oddzwoń'", ''Podałaś jej leki?",''Czemu źle się czuje?''. Przez cały tygodniowy pobyt w szpitalu nie odwiedził jej nikt oprócz mojej mamy i siostry. Ale oczywiście pretensje, że nie dałam im znać co z babcią.
Tylko my się nią opiekowałyśmy. Codziennie trzeba było pamiętać o lekach, terminach wizyt u lekarza. Nieraz było tak, że trzeba było opuszczać zajęcia albo brać urlop, żeby iść coś z nią załatwić.
A oni dzisiaj bezczelnie pytają, czy babcia zostawiła jakiś spadek.
W przypadku choroby osoby starszej rodzina dzieli się na trzy główne odłamy. Ci którzy się tą osobą zajmą, Ci co chcą być na bieżąco, a nic nie pomagają oraz Ci którzy mają to wszystko gdzieś. Wiąże się to z wiekiem, wychowaniem i uczuciem do tej osoby.
No jakby nie było spadek im się należy (z prawnego punktu widzenia).
Kwestia czy babcia traktowała wszystkich jednakowo? Ja mojej też nie odwiedzam, bo szkoda mi czasu dla takiej osoby, ale na pogrzeb też nie mam zamiaru iść I odstawić szopki.
Ja rozumiem, że to wygląda, jakby zależało im tylko na spadku; ale tu nie napisano faktycznie, czy robią to notorycznie, nikczemnie i w skrajny sposób. Może pytają, bo po prostu chcą wiedzieć? Spadek to spadek i jest dość istotny, czyż nie? Poza tym, nawet jeśli by robili to w chamski sposób, nie znaczy, że nie mogą płakać na pogrzebie i w ogóle im na babci nie zależało. Nie wiemy, czy nie zajmowali się nią, bo im się nie chciało itd., może nie mogli? Może mieszkali za daleko?
Według autorki mieszkali w tej samej miejscowości.
U mnie w rodzinie raz nie padło pytanie o spadek. I okazało się że odziedziczylismy długi.
Surowe ocenianie. Może akurat taką pracę mają i zwyczajnie nie mogli przyjść (mówię o tych co pisali smsy i dzwonili). Czasem tak bywa
Gdyby to była kwestia tej jednej sytuacji to mialbys/as rację. Jednak jeśli przy okazji odwiedzają babcie, aż 4 razy do roku to ciężko zrzucić to na pracę. Wątpię by wolne mieli raz w miesiącu.
Byłam w podobnej sytuacji, jak mój dziadzius zmarł... tyle że jego jedna córka mieszkała w tym samym domu, tylko na górze. Nawet nie zeszła zapytać czy coś potrzeba...
Punkty widzenia są różne. Nic nie jest czarno-białe.
Nie oceniał ludzi bo nigdy nie wiadomo co się w nich kryje.
Moja babcia od strony mamy to alkoholiczka, jedyne co potrafi robić to awantury itd. Znęcała się psychicznie i fizycznie nad moją matką - co za tym idzie moja matka miała rozne traumy - odbiło się to na mnie.
Nie utrzymuje z nią kontaktu, na pogrzeb bym nie poszła.
Moja druga babcia mnie kocha i ja ja też.
Za dziecka była mi bardzo bliska.
Teraz mi się ciężko z nią rozmawia. Jestem bardzo wrażliwa osoba i jedyne co potrzebuje w życiu to spokoju, szczęścia, pozytywnych ludzi.
Moja babcia do takich osób nie należy.
Obgaduje, jest rasistką, na siłę chce ustawiać innym życie, wtrąca się we wszystko itd.
Za każdym razem jak z nią rozmawiam to czuję się źle, negatywnie, chce mi się płakać.
Nic na to nie poradzę. Rozmowy nie pomagają.
Dlatego często z nią nie rozmawiam, mimo że ja kocham.
Nie zawsze to jest proste, często co osoba to historia. Dużo osób pewnie uważa, że ja olewam ale tak nie jest.
Potrzebuje teraz spokoju bo cierpię bardzo, mam depresje i jeśli nie otaczam się dobrymi ludźmi to mam ochotę skoczyć z mostu.
Babcia ciągle mnie krytykuje, obgaduje - nie potrafię tego obecnie słuchać.
Gdyby coś jej się stało to by mi pękło serce mimo wszystko.
A to niech spadają. Karma wraca, ich na starość być może nikt nie zaprowadzi do lekarza.
Pozdrawiam
Tak jak na ogół się z tobą nie zgadzam, tak tu masz racje. Jaki przykład się daje swoim dzieciom, tak się potem dostanie na starość.
@PoraNaPiwo- nawet nie wiem kiedy się ze mną nie zgadzasz :P
@ Pielgrzym no na ogół ;)
Pielgrzym, chodzi mi o ogół twoich komentarzy.
@PoraNaPiwo- w porządku :D
I co, zostawiła?
Może płakali, bo zrozumieli swój błąd?
Widać dupka cię boli, bo oni bardziej płakali mniej się interesując?