Jakieś osiem lat temu, w podstawówce wszystkie dzieci malowały 'podwodny obraz' na wielkim płótnie. Później te wszystkie algi i upośledzone ośmiornice ktoś powiesił na korytarzu, gdzie dzieci biegały i jadły kanapki. Tak się zdarzyło, że w jednej z nich był plaster ogórka, który na którejś z przerw poleciał na obraz i się do niego przykleił. Przez tydzień wszyscy obecni przy tym incydencie śledzili losy ogórka. Później przypominał nam się co kilka miesięcy.
Skończyliśmy szkołę i teraz pojawiamy się tam tylko w czasie wyborów. Wysuszony plaster ogórka wpisał się już w kompozycję.
Dodaj anonimowe wyznanie
Upośledzone ośmiornice mnie bardzo rozsmieszyly :D
Mnie wlaśnie też. xD
Dokłądnie :D ^^
Za 10 lat ogórek wystąpi o sądowne przyznanie nieruchomości przez zasiedzenie.
Śmiechłam :'D
Wysuszony plaster ogórka pewnie jest zapisany w kronice szkolnej :))
Sztuka współczesna bywa zaskakująca :)
ważne że coś po was zostało :D
U mnie w szkole jest bardzo podobnie, odkąd pamiętam boazeria w pewnym miejscu jest upaćkana dżemem. Od co najmniej 8 lat.
U mnie w szkole też mieliśmy zrobić podwodny obraz. Taki największy przygłup w klasie zrobił żużel pod wodą i dostał 5. XD
U mnie w podstawówce jeden cymbał rzucił rzucił skórką z banana. Ciekawostka - tłusty ślad udało się zamalować dopiero za którymś razem - ciągle przebijał przez farbe...
Ja bodajże w 3 kl jechałem na rowerze do szkoły i nie wyhamowałem przed wejściem do szkoły. Tak się wbiłem w parapet, że wgniotło go na dobre 10 cm, a ślad po tym incydencie jest do dziś; taki mały ślad zostawiłem, oczywiście nikt z nauczycieli się o tym nie dowiedział :D
U mnie w technikum już od dobrych 3 lat na stołówce jest masło przyklejone do sufitu :D