#M3UyR
No dobra, może jeden ślad, bo nie było też mojego wózka dla lalek. Przerażona wybiegła na podwórko, a jej córcia... szła powolutku środkiem drogi z wózkiem, a kilka samochodów jechało powoli tuż za nią, bo przecież nie będą straszyć małego dziecka trąbieniem. Mama teraz wnuków znacznie lepiej pilnuje. :)
I uprzedzając pytania: nic mi się nie stało, mam się dobrze.
Ja będąc mała wybrałam się sama do szkoły. Wzięłam plecak starszej siostry, (zazdrościłam jej, że ona chodzi do szkoły, a ja siedzę w domu) spakowałam więc do niego swoje zabawki, kredki i w drogę! Na szczęście mama mnie zatrzymała parę metrów od domu. Dopiero rok - dwa później zrozumiałam jaki chciałam popełnić błąd. :/
Przeżyłam to samo XD
Rzeczywistość potrafi być brutalna ;)
Też zawsze zazdrościam rodzeństwu zadań domowych i szkoły. Denerwowało mnie również że nie mają czasu się ze mną bawić bo muszą się uczyć
A wiecie co? Zazdroszczę wam bycia młodszymi ;) ja jestem pierworodną i nie ma lekko. Mogę sie założyć ze przyzwyczaję rodziców do buntu (próbuje ich przekonać ze glany to nie takie złe buty... Jak na razie bez skutku) i moja siostra bedzie miała lżej, niestety.
A za kilka lat, jak pójdziesz do pracy, to znowu zrozumiesz jaki popelniłaś błąd psiocząc na szkole. Szkoła to luzik, spokój, obowiązków ledwo co, nie to co praca :)
Cieszcie się szkołą póki możecie, potem to co teraz was tak denerwuje, bedzie miłym wspomnieniem za ktorym z utęsknieniem spoglądacie.
@Shido
Jesteś pewien? Jestem w 1 klasie gimnazjum i nie mam lekko. Zwykle ludzie pracujący po 8 godzinach wracają do domu i cieszą się życiem (chociaż co kilka dni gotują i sprzątają, ale przecież ,,młodzi'' też mają podobne obowiązki) A ja po średnio 6 godzinach lekcyjnych wracam do domu i siadam do lekcji, nauki, mam zajęcia dodatkowe. Poza tym, potrzebuję 2 godziny więcej snu. Aż nie potrafię sobie wyobrazić, co to będzie w liceum! A klasa maturalna wymaga o wiele więcej stresu i wysiłku niż wymarzony zawód, którym się człowiek interesował od małego.
@Ja2446
Gimnazjum to akurat jest lajtowe bynajmniej dla mnie było, coś się pościągało (mistrzostwo wyrobione), ale potem to się lekko odbija w szkole średniej. W technikum jakoś większych problemów nie było prócz fizyki, ale to za sprawą Króla Kosmosu, który średnio tłumaczył. Wszyscy dookoła bardziej przejmowali się maturą ode mnie (teraz już jest ta nowa, nie wiem co się pozmieniało, ale tragedii nie ma), np. do takiej chemii (zamiast nieszczęsnej fizyki) uczyłem się 3 dni przed maturą, praktycznie przygotowywałem się najbardziej do ustnych. Przez to całe poganianie i wielkie gadanie o maturze tylko zacząłem łysieć :/ Matury nie pisałem rozszerzonej, bo wszyscy straszyli, że taka trudna, a dałbym rade napisać. Ale na polibude się dostałem, więc nie narzekam. Na studiach wydawało mi się, że też będzie spoko, jakoś to będzie... 2 tygodnie do sesji i już mi się odechciewa, ale to dlatego, że nigdy nie byłem systematyczny. Powodzenia w swojej karierze :)
po co ja to pisze, miałem się przecież uczyć...
ForeverYoung też jestem tą starszą:) Na całe szczęście moja mama sama w młodości marzyła o takich butach. Wtedy w Polsce albo nie było glanów, albo były trudno dostępne, ale ona myślała o czymś w podobnym stylu, więc glany, gdy tylko o nich zamarzyłam- dostałam:)
@magdalena zazdroszczę! Mojej nie pasuje wszystko, mój ukochany zespół wyzywa od ćpunów i szatanistów :'( (co do ćpunów się w sumie zgodzę xD)
Też jestem Magdalena :)
Mała podróżniczka :)
Ja kiedyś jechałam rowerem środkiem drogi a za mną kilka samochodów. Na nieszczęście z naprzeciwka jechała policja która zatrzymała mnie i najbliższy samochód za mną, gdyż reszta skręciła w boczna uliczkę. Biedny pan dostał mandat przez mnie za utrudnianie ruchu.:d
Ale to nie ty czasem utrudnialas ruch?
Nie no, o mandacie nie mowie, ale jesli dziecko utrudnia ruch to dlaczego niewinny kierowca dostal mandat?
@alias @kalbi dostał mandat za to ze nie zwrocil mi uwagi chociazby tym ze nie trąbnał ani nie krzyknął . aa ja jako dziecko dostałam pouczenie i zakaz jechania rowerem az do domu. :D
@Lipstickinhand dzięki za wyjaśnienie ;)
W końcu ważna osobistość, nie!?
Ja zgubiłam się pod blokiem, dosłownie dwa kroki dalej. Brak orientacji w terenie pozostał do dziś ;P
Ja poszłam szukać mamy, bo poszła beze mnie na imieniny do znajomej (jak śmiała?!) Nikogo nie zainteresowało małe dziecko chodzące samopas - nie wiedziałam gdzie owa Pani mieszka :) dopiero dziadek mnie spotkał, gdy wracał z pracy, tak mnie pilnowali - może do dziś bym się pałętała :D
Ja, gdy byłam mała (miałam może z 4 latka), chciałam się pobawić z mamą w chowanego. Tez gotowała obiad, wiec żeby trochę mnie zbyć, powiedziała żebym się schowała, a ona mnie będzie szukać. Zrobiłam tak, jak kazała, jednak gdy po 20 minutach nie odzywalam się, mama się zmartwila. Przeszukala (prawie) cały dom, sprawdziła drzwi wejściowe i balkon czy są zamknięte... owszem były. Możecie sobie wyobrazić jej minę gdy wreszcie mnie znalazła.... skuloną w pralce...
Chciałabym to zobaczyć: malutka ty powolutku sobie idziesz środkiem drogi a za tobą kilka aut ??
Kiedy miałam 2-3 lata pogniewałam się na mamę i powiedziałam (tak, powiedziała, szybko zaczęłam mówić, około 1 roku), że uciekam z domu i wyszłam, mama znalazła mnie kilkadziesiąt metrów dalej, nawet sama przeszłam przez ulicę :)
Ja mając 3 lata uciekałam przed kurczakiem bo mnie dziobał :D
A co to ma wspólnego z wyznaniem? :D
Nic. I co z tego? ?
@Vlogi11 Tak jakoś mi się skojarzyło :)