#LqRP5
1) Na drzwiach jest ogromny napis "ciągnąć". Średnio co druga- trzecia osoba pcha.
2) Klientka zachowywała się dziwnie. Rozbiegany wzrok, patrzyła, czy nikt nie idzie itp. - typowe oznaki złodzieja amatora. W pewnym momencie widzę na kamerach, jak wsadza palec do nosa, wyciąga ogromną kozę i... zjada.
3) "Dzień dobry, czy można u państwa kupić piankę do uszczelnienia okien?"
4) Klientka wychodząc z drogerii bierze gazetkę i wychodzi przeglądając z zaciekawieniem. Po kilku sekundach wraca, odkłada tę gazetkę miejsce i mówi:
- Przecież ja nie umiem czytać.
5) Dziecko uśmiecha się do mnie, ja do niego - taka sympatyczna chwila, po czym podchodzi jego mama i mówi:
- Nie śmiej się z pana. Nie jego wina, że mu nie wyszło...
Zacząłem prowadzić zeszyt z takimi smaczkami i mam wrażenie, że za kilka miesięcy wypełnię cały.
Co do pierwszego punktu, to ktoś w internetach trafnie to podsumował: ludzie włączyli sobie mentalne adblocki na wszelkie otaczające nas w nadmiarze reklamy i ignoruje wszystkie napisy, w tym ogłoszenia, informacje itd. Ja też kolorowe tabliczki ignoruję i nie dlatego, że chcę, tylko dlatego, że taki nawyk już mi się wyrobił. Za dużo reklam i innych bezwartościowych informacji nas otacza.
Ej, to ma sens!
Nigdy o tym tak nie myślałem, ale racja!
Jedynie kiedy zwracam uwagę na takie karteczki czy informację, to jak pojawi się coś nowego w miejscu które znam wtedy tylko to czytam w inym wypadku całkowicie nie zwracam na to uwagi.
Kurka! Dzięki! A a ja, od roku podziwiłam ludzi zbiegających po schodach na metro, które ma odjazd za 5 min! (Przed schodami jest ekran, wyświetlający czas najbliższego odjazdu)
"Przecież ja nie umiem czytać" co xD
1. To jak o mnie 😅 raczej nie zwracam uwagi co pisze na drzwiach.
2. Przynajmniej pani chciała uniknąć tego ze komuś będzie po tym nie dobrze 😂
*jest napisane
sorka, musiałam xd
Nie musiałaś. :)
@ObamaBarack Może Ci nie przeszkadza.. Ale tym, co "wielbią" ortografię tak ♥
@fajnemamskarpety dziękuję
Oj też mam od cholery takich historii. Ostatnio pracowałam w ochronie w pasażu dużego centrum. Jak to tam z psami bywa mogą wchodzić ale tylko jak właściciel trzyma je na rękach (tyczy się to małych psów dla wiekszych były specjalne boksy przed centrum). Idę sobie spokojnie rozgladam się a tam kobitka na oko 50 lat dość niska a w rękach jak gdyby nigdy nic niesie wielkiego owczarka niemieckiego. Później tłumaczyła że bała się go samego zostawić :p.
To jak będziesz miał więcej to pisz chętnie poczytam :D
Ja też! ;)
Przyłączam się☺
Chętnie pośmiała bym się jeszcze
Lepiej nie bo ludzie znowu będą narzekać, że "To nie jest anonimowe! To tylko anegdoty którymi możesz się każdemu pochwalić! Mam taki ból dupska, że zaraz mi rozsadzi jelita!111!!"
To są bardzo anonimowe historie tylko opisane przez ochroniarza a nie bohaterów:)
Też bym poczytała :)
Ostatnio gdy byłam w drogerii i już miałam płacić, jakaś pani wepchnęła się przede mnie i poprosiła o chleb :D
Przypomniałaś mi coś :D mianowicie...
Nad rzeczką opodal krzaczka
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać sie rzeczki
Robiła piesze wycieczki
Raz poszła więc do fryzjera:
„Poproszę o kilo sera!”
Tuż obok był apteka:
„Poproszę mleka pięć deka”. :D
Tynsa, aż sobie to zaśpiewałam :D
,,Przecież ja nie umiem czytać''- prawie jak w asdf movie :D
Też mi to przyszło na myśl
Jak ja to znam! :) Kiedy ja pracowałam w sklepie, zauważyłam ze klientka otwiera drzwi od magazynu ( zwykle drzwi nie zabezpieczane ) i usiłuje tam wejść. Na pytanie gdzie idzie wielce zdziwiona odpowiedziała, ze do domu. No cóż... Wejście do sklepu bylo po drugiej stronie lokalu.
Jestem w stanie wyobrazić sobie, że naprawdę nie wiedziała, gdzie jest wyjście. Wy, pracownicy, znacie pewnie sklep tak, że moglibyście go przejść z zamkniętymi oczami. Ale ktoś, kto może pierwszy raz w nim jest? Albo nawet i nie, wystarczy przecież zwykłe "zaćmienie mózgu".
Ja mam dużo takich zabawnych historii, ale z gastronomii :D
Np.
- kanapka z sosem łagodnym czy pikantnym?
- a czym się różnią?
- kanapka z łososiem czy z tuńczykiem?
- tak
Albo podchodzą do lady, wskazują palcem na rybę (mamy tylko ryby, i nazwa restauracji na to wskazuje) i padają pytania:
- po ile ta zapiekanka?
- a z czym te kanapeczki?
- a macie państwo pierogi?
- poproszę tego schabowego
Ostatnio jakaś babka podeszła do lady i rzuciła do koleżanki "wie pani co... ale tu trochę śmierdzi rybami"
Przyszedł też mężczyzna i wywiązał się taki dialog:
koleżanka: polecam panu XYZ...
on: raka
kol: co? Nie mamy raka
on: ja mam raka
kol: ...jak to się ma do tego, co panu polecam?
on: mam raka płuc, nie mogę palić
i odszedł :)
Była też kobieta z magicznym wahadełkiem... I babka, która zapłaciła za obcego faceta... Jak i wiele innych ;) Dodałabym wyznanie, ale pewnie nie akceptują :D
Dawaj wyznanie. Ten koles od raka mnie rozwalił :D
1. To ja to ja
Ja byłem ochroniarzem w markecie przez około rok i trafiłem tylko na sytuację jak siostra zakonna próbowała ukraść wodę po goleniu... Też ciekawie :v