#Lf1CI
Od dzieciństwa pamiętam jak z niecierpliwością czekałam w swoim pokoju, żeby dowiedzieć się w jakim stanie wróci z pracy mój ojczym. Bałam się, czy będzie pijany i będzie wszczynać awantury. Potrafiłam nie spać aż do rana, aż do momentu jak on wejdzie do domu. Nigdy nie przyznawałam się do tego nikomu, starałam się być silna, gdyż jestem najstarsza z z rodzeństwa. Nie chciałam martwić młodszych braci.
Nie pamiętam żeby kiedykolwiek przyznał on, że jest z nas dumny. Pomimo naszych dobrych wyników w nauce, a teraz sukcesów w pierwszej pracy. Ciągle się tylko czegoś czepia. Nigdy mu nic nie pasuje. Praktycznie co weekend znajdzie sobie powód do narzekań.
Moi przyjaciele nic o tym nie wiedzą, a nawet nie przypuszczają jak wygląda moje życie. Widzą tylko obrazek pięknej rodziny, która dobrze się dogaduje. Czasami chciałabym im uzmysłowić jak jest naprawdę, ale boję się ich oceny i jak będą mnie traktować w przyszłości. Nie jestem tak zwariowaną i spokojną dziewczyną na jaką wyglądam...
Mam taką samą sytuację. Różnica jest taka że nigdy nie kryłam się ze swoim życiem przed innymi-ot jedni wylosowali fajne rodzinki, inni nie. Nigdy nie spotkałam się ze złym traktowaniem z tego powodu. Polecam więcej otwartości, ludzi obchodzi jaką Ty jesteś osobą, a nie jakie masz zaplecze. I każdy czasem płacze a czasem potrzebuje uwagi - po to miedzy innymi właśnie budujemy więzi z innymi osobami
Dokładnie. Moi przyjaciele nigdy nie dali mi odczuć że traktują mnie gorzej. A czasem pomogli choćby tylko słuchając.
A potem zdarzy sie nieszczęście i komentarze: to była taka wesoła pogodna dziewczyna, nikt nie podejrzewał że ma kłopoty.
Albo jesteś szczera, albo to nie przyjaciele.
Mnie zawsze zastanawia inna rzecz...czemu kobiety na siłę szukają sobie faceta? A potem są w beznadziejnym związku z obleśnym typem, który pije, awanturuje się, nie grzeszy inteligencją i do tego jeszcze wiecznie narzeka...Takiego wieprza bym z domu wywaliła...Po co? Po co z takim żyć? Chyba, że dla kasy, ale ja wolałabym być sama i mieć spokój, niż jeszcze obsługiwać takiego jaśnie pana....Takie kobiety krzywdzą siebie, dzieci i tak naprawdę ten mąż nic dobrego do domu nie wnosi....
Myślę, że Twoi przyjaciele powinni wiedzieć. Miałabyś w nich wsparcie, oparcie...
Cóż za pracę miał twój ojczym, że wracał z niej pijany?
Mój tata jest elektrykiem, w czasach jak jeszcze mieszkaliśmy na wsi to bywało że wracał z pracy pijany, bo np. były imieniny kolegi i przyniósł wódkę. Wcale nawet nie było to tak rzadko, zdarzało się im to nawet bez okazji.
Bo przeciez codziennie ktos ma imieniny :)
Wszyscy ludzie mi zawsze zazdrościli, jakiego super mam tatę- zabawny, pomocny, dobrze zarabia, dumny z dzieci. Było całkowicie odwrotnie. Ciągła manipulacja, kłamstwa, czepianie się, narzekanie, nastawianie przeciwko mamie. Nigdy mu nic nie pasowało. Uważał, że tylko jego zdanie jest słuszne. Wszyscy ludzie na świecie to debile, idioci, kur... Podejście "jeśli będziecie robić to, co wam każę to będziecie sobie dobrze żyli, jeśli nie to skończycie na marginesie". Masakra. Nigdy nie spotkałam bardziej toksycznego człowieka. A kłamstwa to miał we krwi. W jednej chwili mówi, że cie kocha, jest z ciebie dumny, zawsze pomoże, a za plecami, do reszty członków rodziny, że ma debila za syna, który sobie w życiu nie poradzi i nic nie osiągnie. Do tego wyzywanie dzieci i ich partnerów, przekupywanie oraz ciągłe kłótnie. Dom idealny. Na szczęście moi znajomi wiedzą, reszta osób związanych z rodziną również. Wszyscy się od niego odwrócili... I wiecie co? On nadal uważa, że to ich wina. Spokój nadejdzie chyba wtedy, kiedy umrze.
Dobrze rozumiem że masz pracę i tkeisz w patologicznym domu? Jeśli tak to widać że to lubisz
Poczytaj o DDA i DDD. Sama pochodzę z podobnej rodziny z podobnymi problemami. Myślę, że jak poczytasz o DDA i DDD będzie ci łatwiej. Może tak jak ja zdecydujesz się w przyszłości na terapie. Powodzenia.