To było w czasach liceum, w wakacje. Z okazji urodzin mojej dziewczyny chciałem zrobić jej niespodziankę. Ona uwielbiała romantyczne gesty, więc zaplanowałem coś w tym stylu. Przez cały dzień udawałem, że zapomniałem o jej urodzinach. Wieczorem, gdy już zapadał zmrok, wziąłem gitarę, duży bukiet róż i podkradłem się pod jej dom. W jej oknie zasłonki były zasłonięte, ale było otwarte i świeciło się światło - czyli idealnie. Podszedłem pod okno i zacząłem grać (potrafiłem zagrać tylko kilka prostych rzeczy, więc nie wyobrażajcie sobie nie wiadomo czego). Najpierw cicho, ale gdy nie było reakcji, to coraz głośniej.
Nagle w oknie pojawiła się głowa jej ojca i usłyszałem "Te, Romeo, fajnie brzdąkasz, ale chyba okna pomyliłeś".
Dodaj anonimowe wyznanie
Ludzie litości...przecież to przerobiony stary kawał...
już to gdzieś czytałam
Ekhem ekhem "dawno temu"