#LBBdn
W ciągu dnia aby oderwać się od złych myśli znajduję sobie jakiekolwiek zajęcia, byle tylko nie mieć natłoku myśli, albo spędzam dzień z chłopakiem. Gdy jest ze mną mój brat albo chłopak, to czuję się dobrze i jestem spokojna. Ale gdy tylko zostanę sama, dostaję jakiejś paniki. Od razu wybucham niekontrolowanym płaczem i nie umiem odgonić się od myśli. Wieczorami czuję się cholernie zmęczona i jedyne czego chcę to sen, ale nigdy nie mogę spokojnie zasnąć, przez co za dnia jestem jak zombie. W nocy zasypiam na chwilę, zaraz się budzę i czuję jak okropnie szybko bije mi serce, a czasem ciężko mi się oddycha.
Potrzebuję cały czas mieć obok siebie kogoś, aby nie zwariować. Ale nie mogę trzymać bliskich osób tylko przy sobie. W końcu mają też swoje życie. Bardzo chcę wrócić do normalności i zacząć znów cieszyć się życiem jak jeszcze niedawno. Nie rozumiem tego, co się ze mną dzieje. Jestem świadoma tego, że mam w życiu to co jest mi najbardziej potrzebne i chcę się z tego cieszyć, by moi rodzice wiedzieli, że dali mi wszystko i jestem szczęśliwa. Nie chcę, żeby moi bliscy widzieli we mnie smutek. Tutaj łatwiej jest to wszystko wylać z siebie.
Czy ktoś z was miał (bądź może ma) podobnie? Macie może pomysł jak to zmienić?
Są tu oznaki depresji, ale ja nie jestem lekarzem.
Nie bagatelizuj problemu, udaj się na badania.
Na początek lekarz rodzinny, żeby mógł cię poprowadzić w konkrety.
Nikt Cię przez internet nie zdiagnozuje, choć z opisu wynika to na jaką nerwicę lękową z atakami paniki. Udaj sie do psychiatry, najszybciej prywatnie niestety. Mogę Ci tylko ogólną radę dać, która mi pomogła - polub siebie. Wiem, że to banał, ale gdy dobrze do tego podejdziesz, rozpoznasz swoje mocne i słabe strony i zaakceptujesz to, to będziesz cieszyła się na chwile samotności, bo będziesz spędzać je ze swoim ulubionym człowiekiem - sobą.
Pierwsze co bym zrobiła, to podstawowe badania. Może brakuje jakichś witamin albo minerałów. Może kwestia hormonów. Przyjrzałabym się diecie i ilości snu.
Jeśli wszystko będzie w porządku, to pewnie trzeba by się zastanowić, czy to nie są pierwsze objawy depresji.