#L5oG1
Ano to, że jestem lekarzem. Mało tego - uwielbiam kobiety w ciąży! Zawsze jak spotkam jakąś znajomą, która jest w ciąży, pytam jak się czuje, jak dziecko, jak wyniki badań itp. Zachęcam też do karmienia piersią, uspokajam przed porodem, tłumaczę jak wygląda. Dzieci też kocham. Lubię się z nimi bawić, nosić je, patrzeć jak rosną i się rozwijają. A jednak przeraża mnie myśl o ciąży, karmieniu piersią, zmianach zachodzących w organizmie.
Nie wiem skąd mi się to wzięło, bo kiedyś tak nie było (przypuszczam, że zajęcia na ginekologii miały w tym swój udział :)). Nie jest tak, że nie chcę mieć dzieci - chciałabym je mieć i myślę, że byłabym dobrą matką. Ale póki co chyba się trochę z tym wstrzymam. Przynajmniej dopóki nie minie mi faza na brak dzieci :)
Czasami wiedza to przekleństwo. Za dużo wiesz o tym, co się dzieje z ciałem i jest to przerażające. Mam to samo.
Hmm no niby racja, zbyt duża wiedza to może przekleństwo, ale ja np w ciąży wpadłam w panikę, bo bałam się porodu i pomogła mi szkoła rodzenia, właśnie spotkania z położną, która wszystko wyjaśniła mnie uspokoiły, wiedza jak to wyglada, jak przebiega bez mitów i miejskich legend itd. jest bardzo ważna i uspokajająca.
Ja nie chciałam mieć dzieci ze względu na moje ciało. Mam teraz, trójkę. Ciążę były moim najgorszym koszmarem ale patrząc na moje "minionki" jestem dumna z siebie.
Jest z czego, w końcu wyprodukować aż trzy bombelki to niesamowity wyczyn :)
Nothing twoja matka też pewnie była kiedyś dumna, póki nie wyrósł z ciebie taki debil
To trochę niepokojące, że nazywasz dzieci sługusami...
@Etanolansodu no ja wiem, wiem w czym rzecz. Ale przez to, że film tłumaczył ktoś bez podstawowej znajomości angielskiego z istot które w oryginale nazywają się "Minions" (czyli właśnie sługusy) powstały jakieś "minionki". To nie pierwszy raz kiedy widzę że ktoś używa tego pieszczotliwie i za każdym razem mnie skręca, bo "sługuski" wcale słodko nie brzmią.
Minions oznacza też stworki
Nie tylko sluguski tylko po prostu ktos kto za kims podaza, podwladny itp. Nawet mozna to uzyc w podobnym kontekscie jak „barany” ze slepo za kims podazaja. To ma w sumie sens bo dzieci do pewnego wieku podazaja za swoimi rodzicami. A tak poza tym to jestem pewna ze Angel chodzi o urocze minionki z filmu. Juz nie przesadzajmy.
W ciąży hormony zmieniają nie tylko ciało ale i mózg. Powinno być dobrze :)
Te zmiany w mózgu są jeszcze bardziej przerażające.
Nie musisz rodzić, możesz adoptować. Tyle dzieciaków czeka na nowy dom, możesz być szansą dla któregoś
Mnie z kolei strasznie brzydzą ciążowe brzuchy.
Uwielbiam dzieci, chciałabym w przyszłości mieć własne, a nie potrafię powstrzymać obrzydzenia na widok nagiego ciążowego brzucha, czy to na zdjęciach, filmach, czy na żywo. Nie mam pojecia skąd mi się to wzięło, ale nie umiem nad tym zapanować.
Mnie brzydziło karmienie piersią. A potem urodził się mój mały ssak i jakoś tak minęło :)
@boredalice Ale wiesz, na filmach to nie są prawdziwe ciążowe brzuchy? ;-)
Nie trzeba karmić piersią. Wiem, że jest na to nagonka, ale moim zdaniem każda kobieta ma prawo decydować o tym sama. Dla mnie też to jest ohydne i jeśli kiedyś się zdecyduję na dziecko to nie mam zamiaru tego robić.
Ale dla mnie wszystko związane z ciążą jest obrzydliwe, nie umiem patrzeć na kobiety z brzuchami jakoś miło czy inaczej niż z odrazą. Też nie wiem czemu, ale jest to wszystko dla mnie zbyt paskudne.
mnie przeraza mysl o rzyganiu, bolu kregoslupa, porodzie, brrrr, bolacych sutkach i sluchania latami wrzaskow
i ciaglej atencyjnosci dzieciaka tak do 10 roku zycia
jak ten gatunek przetrwal przy takich trudnosciach?
Mnie przeraża myśl o zatwardzeniu, albo o zatruciu pokarmowym.
Mam podobnie. Caly proces ciazy mnie przeraza, potem jeszcze cialo po porodzie. Jestem za slaba psychicznie na takie cos. Choc nie ukrywam pomysl adopcji nie jest zly. Tyle dzieciakow czeka na lepszy dom i biorac po uwage ze mieszkam w kraju gdzie adopcja dzieci z innych krajow jest dosyc czesta to jeszcze bardziej mnie motywuje :)
Mnie też przeraża, że coś mogłoby rosnąć we mnie, po prostu od razu mi słabo. No i poród... Matko!
W ciąży się wszystko zmienia. Dla mnie samą myśl i karmieniu piersią była obrzydliwa. A jak zaszłam w ciążę nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej. Cyc musi być! Dziś jestem na etapie odstawiania i robi mi się przykro, że ta więź między mną a dzieckiem powoli zaniknie...
Jeśli się nie mylę to nazywa się to tokofobia. Spokojnie w wielu przypadkach da się to przepracować z terapeutą. Tobie powinno być tym łatwiej, że znasz prawdopodobną przyczynę swojego lęku