#L4tAE
Zacznę od początku.
Po maturze wyjechałam z narzeczonym za granicę, znaleźliśmy pracę, wynajęliśmy mieszkanie i ogarnialiśmy sprawy związane z weselem w Polsce. Wszystko spoko, fajnie funkcjonowaliśmy, zwiedzaliśmy, układało nam się dobrze. Zaczęliśmy być parą w młodym wieku, miałam 15 lat, on 18. Braliśmy ślub po 7 latach. Po ślubie postaraliśmy się o dziecko i w ciąży on się bardzo o mnie starał. Czułam się jak taka rozkwitająca księżniczka, byłam szczęśliwa. Później poród i tak odkąd urodziła się nam córka czar prysł... Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej.
On jest dobrym tatą, ale jako mąż stał się okropny. Pracuje na budowie od 6 do 18, czasem nawet dłużej go nie ma. Ja wróciłam do pracy na 1/2, gdy mała miała 8 miesięcy i poszła do żłobka. Sama wszystko ogarniam – dziecko, pracę, dom, obiad, zakupy. On przychodzi i o wszystko się czepia. Pracuje z samymi takimi gburami, co źle traktują swoje żony i robi się do nich podobny, wszystko mu nie pasuje i o wszystko obwinia mnie.
Kiedyś porozmawialiśmy szczerze i zdecydowaliśmy się na drugie dziecko z myślą, że może to uratuje nasz związek. I co? Jestem w 6 miesiącu ciąży i czuję się jak skończone zero. Ciągle przez niego płaczę. Ciągle ja jestem taka strasznie zła, dziś mi powiedział, że "kto inny by mnie dawno w dupę kopnął". Nie chcę z nim rozmawiać, bo nie chcę, żeby mnie ciągle obrażał. A gdy zwracam mu uwagę, to mi mówi "zamknij się".
Nie wiem co mam robić, mam 2-letnią córkę i jestem w ciąży w obcym kraju, bez żadnego wsparcia.
A najgorsze jest to, że on tylko w domu jest taki, a np. na wakacjach w Polsce zgrywa wspaniałego i kochanego... Mam dość takiego życia.
Nie rozumiem takiego podejścia - źle się układa w małżeństwie, macie wyraźny kyzys i robicie sobie kolejne dziecko, myśląc że to rozwiąże wszystkie problemy - to tak nie działa.
Dokładnie. Dziecko może co najwyżej dołożyć dodatkowych problemów, wydatków i nieprzespanych nocy....
Chyba właśnie do niej to dotarło.
Świetna ta rada, taka nieprzydatna
"zdecydowaliśmy się na 2 dziecko z myślą że może to uratuje nasz związek"
Napisz, że jesteście głupi nie pisząc, że jesteście głupi.
Trochę nie rozumiem tej historii. Zachowanie partnera jest jakoś... psychologicznie nieuzasadnione. Byliście razem wiele lat, wszystko się układało i był dobrym partnerem. W ciąży bardzo się troszczył, było super. A nagle po porodzie drastyczna zmiana, jest okropny, jest gburem i potworem? To dziwne. Nie komentuje już drugiego.dziecka jako próby ratowania związku, nie mówię też, że wina jest po twojej stronie, ale może warto zastanowić się, co się zmieniło? Może nie radzi sobie z nowymi obowiązkami, może nie dostrzegasz jego potrzeb bo skupiłaś się na dziecku? Może robisz awantury o to, że go nie ma a czujesz się przeciążona obowiązkami? Warto wybrać się na terapię i zrozumieć, co leży u podłoża tej zmiany, bo wieloletni dobry partner rzadko nagle i bez powodu staje się okropnym partnerem. Warto to razem przepracować.
Dokładnie. A wieczne przemęczenie powoduje, że każdego zaczynają wkurzać nawet drobiazgi. Na takim etapie warto iść na jakąś terapię dla par (online jest tego mnóstwo), tylko że to będzie wymagało zmian i pracy nad sobą. Samo się niestety nie poprawi.
Wbijcie sobie to raz na zawsze do głowy, że dziecko NIGDY nie ratuje związku, a potem jeszcze to dziecko bardziej cierpi przez kłótnie i rozwody rodziców.
dziecko nigdy nie ratuje zwiazku, tylko go komplikuje
nie rozumiem tego pokutujacego mitu
Decydowanie się na dziecko, żeby uratowało związek, jest takim samym skurwysyństwem jak urodzenie młodszego po to, żeby opiekowało się starszym, które jest chore.
Uwielbiam kretynów, którzy ratują związek dzieckiem. Skąd w ogóle wziął się tak idiotyczny pomysł i czemu ludzie ciągle go powielają?
Za wcześnie wzięliście ślub i zrobiliście sobie dzieci.
Facet pracuje po 12 godzin na To byś miała za co żyć, a ty masz czelność narzekać? W domu rób obiad, gałę zrób i morda w kubeł.
Czyżby księżniczka się spadła, a jedyną formą podziękowania jaką mąż otrzymywał był całus i czasem rzucone słowo "dzięki".
Facet jest prosty w obsłudze. Zasuwa po sklepach by zdobyć idealne jedzenie, gotuje obiad byś ty odpoczęła. Daj mu za to nagrodę - to go wyszkoli, a jemu da pełną satysfakcję.
Nie nagrodzisz tego to podświadomie przestanie się starać.
Chłop pracuje ponad 12 godzina na dobę i dziwisz się, że nie można się z nim dogadać???