Z moim mężem poznałam się na studiach. Po ślubie przeprowadziliśmy się do jego rodzinnego miasta, ponieważ są tu niższe koszty utrzymania niż w mieście, w którym studiowaliśmy. Mąż pracuje w delegacji. A ja jestem w tym małym miasteczku sama i mam beznadziejną pracę bez perspektyw, mimo że skończyłam parę fakultetów. Jak mam już w końcu wolny weekend (raz na miesiąc) to chciałabym zrobić coś razem, ale mąż wracający na weekend chce sobie po całym tygodniu odpocząć. Najlepiej tylko i wyłącznie biernie.
Ciągle jestem sama i sama muszę sobie radzić. Finansowo radzimy sobie bardzo dobrze, ale żadne zakupy nie zrekompensują mi samotności. Rodzice i teściowie twierdza, że inni maja gorzej od nas. Nie mam tu żadnych znajomych. Żadnych. Więc siedzę codziennie sama ze sobą i popadam w coraz większa depresję. Mąż niestety tego nie widzi, mimo że mu o tym mówię. A ja nawet nie mam komu o tym powiedzieć, brak kogokolwiek znajomego mnie dobija.
Dodaj anonimowe wyznanie
I co siłą Cie zmusił do przeprowadzki? Skoro zarabiacie dobrze, a jego i tak ciągle nie ma w domu to co za róznica gdzie mieszkacie? Przeprowadźcie się do dużego miasta i po problemie.
Sprawa pierwsza. Skoro on i tak cały czas wyjeżdża, to dlaczego mieszkacie w mieście, które jemu pasuje a nie Tobie? Jest pewnie z tysiąc równie tanich miast, skoro waszym głównym kryterium były koszty utrzymania - wybierz któreś.
Sprawa druga. To raczej nie jego wina, że nie masz przyjaciół. Nie musisz od razu szukać bratniej duszy w małej wiosce, ale żeby znaleźć kogokolwiek, kto będzie miał ochotę z Tobą rozmawiać to chyba potrafisz. Siedzisz w domu, nic nie robisz i się dziwisz, że nie masz znajomych?
Sprawa trzecia. Zajmij się czymś. Nie uzależniaj się od obecności męża czy od sytuacji, w której się znajdujesz. Rób obrusy na szydełku. Przemaluj sypialnię. Ćwicz jogę. Wyjeżdżaj na wycieczki do większego miasta, żeby oderwać się od rutyny. Przekop ogródek, postaw szklarnię i hoduj w niej egzotyczne kwiaty. Rób rzeczy które dają Ci radość, dzięki którym czujesz, że się rozwijasz.
Dopóki nie ogarnęła Cię jeszcze kompletna apatia i masz chęć żeby cokolwiek zrobić, zacznij. Potem będzie ciężej.
daj sobie spokój, postaw sprawę jasno: wyprowadzacie się i tyle. Zobacz jak on się ustawił: mieszkacie u niego w miasteczku (ma cię pod nadzorem, każdy mu doniesie) a on sobie bryka gdzieś w delegacjach.
Polecam gry multiplayer. Naprawdę pomagają, fajnie czasami z ludźmi pogadać podczas gry.
Kobieto, czy do miasta w którym "coś się dzieje" masz aż tak daleko że nie możesz dojechać autem? Ja sama mieszkam na wsi, i żeby chociażby dojechać do pracy muszę zrobić 20 km w jedną stronę.
Skoro macie kasę, to podejrzewam że macie też samochód, w który możesz wsiąść i jechać na jakieś zajęcia grupowe fitness, basen- cokolwiek.
Co do pracy bez perspektyw bez wolnych weekendów, to podejrzewam że pracujesz w jakimś magazynie. Skoro was stać, do dlaczego nie pójdziesz do pracy do miasta bardziej oddalonego od waszego miejsca zamieszkania? Wtedy byś mogła poszukać nawet czegoś na pół, albo 3/4 etatu żeby ten czas wyrównać jakoś z czasem który poświęcisz na dojazd.
Dodatkowo możesz zapisać się na jakieś kursy, może trafisz na coś co stanie się Twoją pasją? Jakiś kurs rysunku, śpiewu, szydełkowania.
Kobieto, weź się za siebie i zrób coś ze swoim życiem! Przecież jak mąż będzie wracał do domu i będzie widział Cię widział znudzoną, bez życia i znajomych to sobie poszuka innej- i zostaniesz bez męża i perspektyw na przyszłość.
Zajmij się czymś co Cię interesuje i sprawia Ci radość!
Kup karnet na ćwiczenia grupowe / siłownię !
Siłka łączy ludzi!
Jeśli cierpisz przez samotność, to pytanie jest czy próbowałaś wychodzić i coś robić dla siebie? No bo jeśli nie, to przeprowadzka w inne miejsce nic nie da. Może warto poeksplorować możliwości, kluby zainteresowań czy coś, w zależności od tego czym się interesujesz. Jak stwierdzisz ze to miasto nie oferuje nic, a finansowo stoicie dobrze, no to d.. w troki i planuj przeprowadzkę. Męża nie pytaj, bo na pewno z wygody powie że nie.Poplanuj sobie jak to widzisz, pokaż mu że to ważne i oboje skorzystacie. Jak Cie kocha to zrozumie
Nabaw się schizofrenii wtedy będziesz miała z kim pogadać ;D
Zamiast siedzieć i biadolić idź do ludzi. Nawet w małych miastach są osoby, które mogą okazać się fajne. Skazany na samotność jest tylko ten, kto tak wybierze.
Wyjdź do ludzi, może znajdź jakąś grupę na forach społecznościowych i umów się na herbatę, poznaj sąsiadów, ludzi wokół jest wiele, wystarczy zagadać