#KqZVF
Miała ona swojego ukochanego psa "Lolka", był on bardzo wybrednym psem i musiał zawsze mieć najlepsze jedzenie. Pewnego dnia przychodzę do tej pani i czuję jak coś tak strasznie śmierdzi, poważnie myślałam że tam zwymiotuje. Wchodzę do kuchni i pytam "Co tak dziwnie pachnie?". Podeszłam bliżej kuchenki, patrzę, a tam w garnku 3 myszy... A babcia na to, że chciała podgrzać myszy psu "żeby miał cieplejsze". Od tamtego czasu nie jem ani nie pije już nic u niej. Do tej pory mam mdłości jak o tym myślę.
Moja też jest wybredna, z tym, że na imię ma Lotka :D
o fuj
Niestety. Starsze panie mają swoje zdanie na temat tego, co jest dobre dla ich pupila...
A czy ja pisałam coś o karmie? Karma to gówno i swojego psa tym nie karmię. Chodzi mi o to, że takie starsze panie często przedobrzają i robią dziwne rzeczy, jak ta pani z wyznania. A później są przypadki skrajnej nadwagi u psów. Oczywiście, nie sugeruję, że Lolek miał nadwagę, ale fakty są jakie są. To jest po prostu wyrządzanie psu krzywdy. Nie róbmy z psów wariatów. Nie potrzebne im podgrzewane myszy...
Akurat jadłam :/
Całe czas żyłam w błędzie że to koty,a nie psy, wolą myszy :O
Tego się nie spodziewałam, ale czego nie robi się dla psa. :)
hahaha dobra babcia xD