#KgEyR

Długi czas byłam samotna... do czasu gdy poznałam X.
Co mogę powiedzieć, zawrócił mi w głowie. Brzmi głupio i gdy to opisuję to czuję się niezręcznie...

Gdy się poznaliśmy ja dobiegałam 30, miałam ustabilizowane życie, niezłą pracę, on 25 lat, informatyk o specyficznym poczuciu humoru.
Różnica wieku mnie przerażała, ale jego ogromna pewność siebie, dojrzałość i sposób bycia sprawiał, że czułam się bezpieczna, kochana, a tylko tego mi w życiu brakowało do szczęścia.

Pierwszy rok razem minął bardzo szybko. Było naprawdę dobrze, dogadywaliśmy się niemal na każdej płaszczyźnie, a drobne sprzeczki były dobrym pretekstem by się przemiło godzić w łóżko. Wreszcie po 1,5 roku zamieszkaliśmy razem.
Początkowo wszystko grało. Normą było, że rozmawialiśmy o wszystkim. Pewnego razu X wyznał, że ma fantazję, które chciałby ze mną spełniać. Zaczęło się od kupna bielizny, którą chciał bym zakładała do łóżka. Wtedy byłam tym zachwycona, w końcu miałam faceta, który mnie pożądał, spełniał ze mną swoje dzikie fantazje i obrzucał mnie piękną bielizną, czego chcieć więcej?

Po czasie jednak zaczęło go to jakby nudzić, parę razy wspominał, że ciekawy jest jak by było mieć na sobie takie koronki. Niewinne pytanie prawda? Ze śmiechem więc rzuciłam, żeby się nie krępował i przymierzył... a on jakby nigdy nic to zrobił.

Po czasie myślę, że X szukał tylko pretekstu, celowo mnie nakierował w tą stronę.
Od tamtej pory ochoczo nakładał na siebie bieliznę, "testował" pończochy, biustonosze, rajstopki, pokazywał mi się i pytał o opinię.
Moją krytykę zbywał żartami, że przecież to tylko zabawa...
Jego zabawa poszła o krok dalej gdy poprosił mnie o seks, w którym on będzie w damskiej bieliźnie, odmówiłam. Przyjął to ze spokojem, po czym po kilku dniach obudził mnie w nocy by się kochać, gdy skończyliśmy okazało się, że on miał na sobie pończochy i stringi... Poczułam się wykorzystana, ale moje słowa nic nie dały.

X wciąż przekraczał granicę, a ja nie byłam w stanie nic zrobić poza odmawianiem i krytyką, która po nim spływała, wciąż zapewniał, że to tylko fantazja, spełni ją i skończymy.
Przez pewien czas zadowalał się zakładaniem bielizny do łóżka, nawet gdy odmawiałam seksu to w niej spał, a teraz zauważam, że zakłada ją pod normalne ubranie.

Nie raz proponował mi "zabawę" w dominę, jak się okazało jest przygotowany bardziej niż bym się spodziewała... nakupował korków analnych, klatkę na penisa i sztucznego penisa, którym chce być zgwałcony... a ja po prostu nie mogę.
Kocham go i jednocześnie się brzydzę, wiedząc, że używa swoich zabaweczek by się samemu zaspokoić.
Boję się odejść, nie mam gdzie... chociaż wiem, że nie umiem tak żyć.
X zaczął w domu mówić w formie żeńskiej, chce bym nazywała go Klaudią... nie wiem co robić...
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

wyzwolonyy, znowu było pite?

PrimeMikael96 Odpowiedz

Rozstań się z nim

Dragomir Odpowiedz

Zaraz przyjdzie @Diddll czy jakoś tak i wyjaśni wszystko z punktu widzenia eksperta od dżenedystyki.

Ekspertki. Albo ekspertyni, czy jak to teraz tam funkcjonuje.

Diddl

Jesteś żenujący. Nie wiemy nawet o co dokładnie chodzi partnerowi autorki z tymi fantazjami. W każdym razie nie powinien stosować podstępu, żeby spełnić fantazje, na które ona się nie zgodziła. Nie rozumiem czemu autorka boi się odejść, że nie ma gdzie, skoro ma niezłą pracę. Czyli jeśli przed zamieszkaniem z partnerem tylko wynajmowała mieszkanie (bo jakby miała swoje, to przecież mogłaby po prostu wrócić do swojego mieszkania) to dlaczego teraz nie mogłaby czegoś wynająć i wyprowadzić się od faceta, zakończyć związek, który jej nie odpowiada? Skoro ma niezłą pracę, to ci za problem? No chyba że ,,miałam" w ,,miałam ustabilizowane życie, niezłą pracę" odnosi się nie tylko do jej sytuacji, gdy poznała faceta, ale że to ogólnie przeszłość. Tylko w takim razie dlaczego nie znajdzie nowej pracy?

Zgodnie z zasadami języka polskiego w żeńskich formach występuje końcówka ,,ka" (czyli właśnie np. ekspertka, lekarka, pielęgniarka, Polka), ,,żka" (psycholożka, pedagożka) i ,,czyni" (zwyciężczyni, morderczyni, kierowczyni, chociaż to ostatnie jest dość nowe, ale językoznawcy, jak prof. Bralczyk, uważają je za poprawne, a poza tym język ewoluuje). Feminatyw z końcówką ,,tyni" nie istnieją. Nie miałoby to sensu nawet. Końcówkę ,,czyni" daje się w żeńskiej formie słowa, która w męskiej kończy się na ,,ca". Kończące się w męskiej na ,,ta" (co byłoby analogiczne do końcówki ,,tyni", gdyby istniała) w żeńskiej zmienia się na ,,tka" - stąd dentysta i dentystka, artysta i artystka. W przypadku końcówki ,,ca" nie dałoby się czegoś takiego zastosować, bo jakby to brzmiało ,,zwyciężczka", ,,morderczka", ,,kierowczka". Toż to byłoby ciężko wymówić. Uprzedzając, wiem że stosuje się określenie ,,pani kierowca", ale co złego jest w ,,kierowczyni", skoro skoro słowa ,,zwyciężczyni" czy ,,morderczyni" są od dawno normalnie używane i nikt nie mówi ,,pani zwycięzca" ani ,,pani morderca". A jeszcze są końcówki ,,ini" (jak w ,,bogini", innego przykładu nie kojarzę),

Diddl

,,na" (księżna, też innego przykładu nie znam). I jednak pomyliłam się co do ,,tyni", bo według AI poetkę dawniej okręslano ,,poetyni". Tak więc taka końcówka w feminatywach jednak istnieje i to już od dawno, przynajmniej w tym jednym przypadku.

Dragomir

Pasjonujące. Aż strach pomyśleć co jeszcze wymyślą żeby parytety się zgadzały.

Pewne słowa po prostu nie pasują z punktu widzenia natywnego Polaka, i jako taki pozwolę sobie wyrazić zniesmaczenie tą twoją "kierowczynią". Tak samo jak "ministrą" czy też "ministerką". Jest pani minister i kropka. Jakaś "ministra" całkowicie odbiera powagę tej instytucji i jak ktoś na siłę się tytułuje to aż trudno brać na poważnie całą resztę tego co mówi. Najczęściej już pierwsze 2 minuty rozmowy idą w parze z "powagą" tytułu "ministra".

Rizzu Odpowiedz

Genialne komentarze takie na poziomie...
A ty autorko przede wszystkim porozmawiaj z partnerem. Różnice w tym co preferujecie w łóżku można przedyskutować i rozwiązać, jedyne czego potrzebujecie to rozmowy i dobrych chęci. Powiedzcie sobie czego oczekujecie od siebie nawzajem a potem niech każde z was poszuka rozwiązania zadowalającego partnera. Postawcie granice co jest jeszcze dopuszczalne a co kategorycznie odpada. Poczytaj o jego fetyszu może jakaś forma ci się spodoba na tyle by i jego zaspokajało i odwrotnie niech on zastanowi się jak zadowolić ciebie. ROZMOWA!

Dragomir

A nie można zwyczajnie się kochać jak mężczyzna i kobieta? Rozumiem że ktoś ma jakieś ulubione pozycje czy formy pieszczot. Ale takie coś to już ostre zboczenie. Ja bym nie chciał kochać się z kobietą, która jest przebrana za faceta i chce mnie haratać sztucznym fyutem.

wyzwolonaa Odpowiedz

Jeśli tobie to nie odpowiada to zakończ relację raz a dobrze

Dodaj anonimowe wyznanie