#KQyNV
Ledwo biedny nadążał za pakowaniem rzeczy do wózka. Kasjerka już wszystko policzyła, oczywiście wyglądała jak babka z ZUS'u po trzech porodach i cesarce piłą, brakowało tylko kawki obok niej. Dzieciak wykłada na ladę 20 zł i sporo drobniaków, babka zaczyna jęczeć i stękać, że „jesus maryja, nie przygotuje to wcześniej tylko się męcz człowieku”. Brakowało jeszcze dosłownie paru groszy, chłopiec w pośpiechu zaczął szukać po kieszeniach a potem w plecaku, na co babka znowu pierdyknęła tajemnicę bolesną męko swojej najcięższej, skierowaną do nas: „O, o no i widzą państwo jakie to nierozgarnięte, tera będzie szukał trzy godziny!”.
Po czym spojrzała znów na lekko zestresowanego chłopca. Wydała z siebie coś w rodzaju ostrego westchnienia, brzmiąc przy tym jak zdychający kaszalot, po czym stwierdziła, że takiego to nawet jakby lać codziennie rózgą to i tak się nie nauczy. Zdenerwowałam się, rzuciłam w jej kierunku pięć dych, bo tyle tylko miałam przy sobie i powiedziałam, że zakładam za tego chłopca. On się wyprostował i zaczął mi dziękować, a babka, którą powołanie i miłość ominęły spojrzała na mnie lekko zszokowana.
Skasowała moje produkty i stwierdziła, że nie ma jak wydać. Mój uśmiech zdradził wszystko. Stwierdziłam, że to jej problem. Podczas gdy ona darła ryj na cały sklep pytając, czy inne kasjerki nie mają rozmienić, ja stałam i mówiłam o braku kompetencji. Puenta? - Its karma, bitsch!
"bitsch"
Nie wiem czemu, ale mam wrażenie ze to jakaś forma cenzury lololol
Albo ktoś za dużo niemieckiego się uczył, że aż użyła niemieckiego "tsch" xd
A może to po prostu literówka? 🙃
Jakaś szkopska tak prostytuta...
derp mówi dobrze, jesli juz mamy sie czepiac, to powinno byc "It`s", jak "It is"
Bóbr znający tysiąc bitów?
W rozmowie prywatnej są dopuszczone braki apostrof, skróty językowe etc. Ale na forum, w rozmowie z osobami, które nie do końca znają język, jak wytłumaczysz, że jest napisane "I'll' zamiast "Ill"? To jest udogodnienie Anglików, że skracają sobie pisownię, a nie, w naszym mniemaniu, fajny obowiązek pochwalenia się językiem ;).
Właściwy człowiek, we właściwym miejscu! Dobrze, ze tam byłaś <3
Aż sie uśmiechnęła z satysfakcja na takie zachowanie autorki
No sorry, Biedronka to nie sklep rodem z PRL-u, gdzie kasjerzy mogą sobie pozwolić na takie teksty w stosunku do klientów. Mają swoje wytyczne których muszą się kurczowo trzymać, nikt z takim zachowaniem nie utrzymałby się tam przez choćby dzień. Ale historia standardowa - zła Pani za kasa o wyglądzie rozjechanej Fiony, i bohaterska autorka, zapewne w pelerynie i szablą w dłoni...
Masz teoretycznie rację, ale niestety serio istnieją takie niemiłe, które się utrzymują. Miałam dwie takie współpracownice - tylko że pracowały już wiele lat i były "dobre i szybkie", co kierownictwo bardziej obchodziło... :/
Jak pracowałam w owadzim sklepie ;) to właśnie miałam odwrotnie - musiałam się kłócić z niektórymi klientami, czemu ja ku*na czekam aż ktoś mi pieniążki wygrzebie, zamiast od razu go przekląć do wszystkich diabłów. No sorry, trochę empatii, starsza osoba często sobie dłużej popakuje, potem założy okularki i jeszcze będzie z miłym uśmiechem szukać drobnych, których kasjerkom brakuje. Lubiłam tę pracę ze względu na takich miłych ludzi :)
A do tych, co uważają tak jak ta kasjerka - nic by jej nie dało, że pogoniłaby go za torowanie kolejki i kazała zostawić zakupy. Nie może ich sama usunąć z kasy, musi wołać kierownika żeby wycofał cały paragon (chyba że chce ręcznie, ale przy tak dużych zakupach... + następny klient miałby to wszystko na swoim papierku :D), a kierownik też nie zawsze może od razu podejść i tak czy siak musiałaby czekać jak na zbawienie ;)
Faktycznie chamstwo, ale dlaczego "polskie" ? Pewnie autorka światowa, stąd ten angielski zwrot na końcu. Z błędem.
Bitch* :)
"Nie" z przymiotnikami piszemy razem/łącznie!!!
no i?
No i dlaczego minusujecie? Nie mam racji?
Masz, no i co z tego?
Rację masz, ale ryja drzeć nie musisz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D
Kultowa, "nie zdrowe"
"oczywiście wyglądała jak babka z ZUS'u po trzech porodach i cesarce piłą". Strasznie nie podoba mi się ten opis. Porównywanie matek trójki dzieci i przejścia po cesarce w tym momencie zniżasz do poziomu zerowego pomijając tez fakt, że wszystkich pracowników ZUS'u wrzucasz do jednego wora. Rozumiem, że Ty nie jesteś matką więc tak się wypowiadasz, ale brakuje mi tutaj podstawowego szacunku do większości kobiet, które przeszły przez poród i cesarkę co jest pewnym dumnym osiągnięciem w życiu a nie jakąś błahostką i powodem do traktowania jako "gorszego sortu".
Dumnym to można być z rodzenia siłami natury, ale bycie dumnym z cesarki?
Nie jest to oczywiście powód do traktowania kogoś gorzej, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
Dlaczego nie można być dumnym z cesarki? Blizna zostaje do końca życia jako przypomnienie noszenia dziecka przez 9 miesięcy co oznacza dbanie o dwie osoby i wielką odpowiedzialność. Cesarka nie zawsze jest widzimisiem, ale bardzo często są problemy podczas porodu i jest to jedyne wyjście. Fakt, poród siłami natury jest bardziej bolesny i dłużej trwa, ale nie umniejszajmy przez to cesarce.
Co jak co ale nie wszystkie kobiety z "ZUSu" takie są .-.
Codziennie uczą się czegoś nowego i mają masę roboty na głowie. Może i niektóre są chamskie i wredne no ale..:/
Zaskoczę autorkę! Moja mama pracuje w ZUSie, jest miła i wywiązuje się ze swoich obowiązków. Czemu autorka używa takich "stereotypów", skoro pewnie jej wiedza na temat pracowników tej placówki ogranicza się do memów. ;)
Moja mama też pracuje i jest miła, chociaż non stop mówi, że jest im ciężko i że zarabiają grosze za to co robią :/
Bo przecież ZUS to patologia..
Pan Jezus nie ma ryja a twarz
Ma nosek, nie ryja - moja mama tak zawsze mówiła :)