Stałem sobie przy ratuszu, gdzie zawsze lata masa gołębi. Czekałem na kolegę i sobie oddychałem. Nagle poczułem, że w mojej jednej dziurce od nosa coś jest. Włożyłem dyskretnie palec tak aby nikt nie widział i pobawiłem się w górnika. Wydobyłem ogromnego gluta wielkości całego mojego palca. Byłem w szoku, że to zmieściło się do mojego nosa.
Nie wiedziałem co z tym zrobić, ponieważ jeść gile niedawno się oduczyłem. Zacząłem go kulkować niczym żuk gnojnik swoje dzieło życia. Powstała dosyć duża kulka, którą rzuciłem na ziemię. Nagle podleciał do tego gołąb i to zjadł. Moje sumienie jest czyste.
Dodaj anonimowe wyznanie
Na fali ostatnich wyznań, mysle ze jest tu wiele osób, które zazdroszczą temu gołębiowi.
Widziałem już gołębia pożerającego padlinę swojego pobratyńca, albo z dziobem sklejonym gumą do żucia, więc gluty to nic specjalnego.
Kiedyś na moim przystanku mieszkał gołąb, który zwykł zjadać pety, rzucane nieopatrznie przez ludzi ulicę. To był jedyny gołąb, którego nawet szanowałam. Niestety, pewnego dnia nie wykazał się refleksem i skończył jako mokra plama na jezdni. :(
Nikotyna zabija 😂
Mi szkoda tego gołębia od gumy do żucia :(
To dobrze że sobie oddychałeś. Zawsze mogłeś nie oddychać. Wtedy byś miał większy problem.
" ponieważ jeść gile niedawno się oduczyłem" , śmiechłam🤣🤣🤣
Niedobrze mi się zrobiło. Ale plusik.
Krakowskie gołębie gustują w wymiocinach imprezowiczów - sama nie wiem, co gorsze.
Ja nie wiem o co chodzi, ale z moich obserwacji to krakowskie gołębie są najbrzydszymi gołębiami ever.
To niestety prawda. Ale przynajmniej można rzucić się na zapiekankę z okrąglaka jak świnia i sypać okruchami naokoło z prędkością światła, bo kiedy skończy się jeść - okazuje się, ze wokół jest zupełnie czysto, bo gołębie zdążyły już te wszystkie okruchy pochłonąć.
Zgłodnialem
Kojarzycie Vaianę i tego koguta?...
Gołębie mi sie z tym typkiem kojarzą
"Włożyłem dyskretnie palec tak aby nikt nie widział" jak ktoś chciał to zobaczył
Matko, jakie obleśne.. 😆