#Jx0L7
Pewnego razu mogłam się zjawić dopiero po północy, więc poprosiłam kolegę, żeby mnie odebrał z przystanku i podprowadził na miejsce. Kiedy doszliśmy było jak wiadomo bardzo ciemno, ognisko było dopiero parę metrów przede mną. Ale już tam przed moimi oczami pojawiła się nowa postać, tak więc jak to zwykle podeszłam i przedstawiłam się wyciągając rękę: "Cześć, jestem Ania, a ty jak masz na imię?". Postać w kapturze stała nieruchomo i nie odpowiadała, zaczęłam już czuć zażenowanie, ale dalej stałam z wyciągniętą ręką i wymamrotałam zdławione "Hej...?".
Nagle usłyszałam gdzieś z boku głos kolegi, który mnie przyprowadził i musiał przyglądać się całej tej sytuacji, zastanawiając się co ja właściwie robię: "To jest pal...". Podeszłam krok bliżej, pomacałam zjawisko i... okazało się, że gadałam do ściętego do połowy drzewa, na którym ktoś powiesił swoją bluzę.
Było mi tak głupio, że miałam ochotę na miejscu zakopać się w ziemi i udawać marchewkę. Na szczęście nikt inny tego nie widział, a kolega okazał się dyskretny.
,,Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopany niczym struś
Chcesz mnie spotkać - głowę obok w ziemię wpuść" Haha :D
Lady pank ♡
;)
Udawać marchewkę :D :D
ja tego nie rozumiem, ludzie nie mają dystansu do siebie? gdybym to ja gadała do pala w kapturze, zaczęłabym się chyba tarzać ze śmiechu z tym kolegą i już wszyscy znajomi by o tym wiedzieli, dobrej beki nigdy nie za wiele!
Ja też :)))
Ale przynajmniej jestes bardzo towarzystka. Chcesz sie zaprzyjaznic nawet z czyms co nie oddycha. Dobrze, ze nie ma zakonczenia "od 2 lat jestesmy razem".
Ja bym się zaczęła na twoim miejscu śmiać xD
myslalam, ze kolega odebral inna osobe z przystanku
Omg xD