#JsUWu
W ostatni czwartek wziąłem sobie wolne i zgoliłem wtedy całą brodę. Jak zmiany to na całego, więc potem poszedłem jeszcze do fryzjera i ściąłem włosy na krótko. Wróciłem do domu i niedługo potem, akurat jak siedziałem w klopie, z pracy przyszła moja dziewczyna. Skończyłem sprawę i gdy wyszedłem zobaczyłem ją w pokoju. Siedziała na fotelu, tyłem do mnie i drapała naszego owczarka niemieckiego, Arnolda. Podszedłem i nachyliłem się, aby pocałować ją w szyję. Często tak robię, ale nie wziąłem pod uwagę, że brak brody robi wielką różnicę.
Ona przestraszona odskoczyła z krzykiem. Arnold wyczuwając strach u swojej pani wszedł w tryb obronny, jednak widząc tylko mnie zgłupiał i nie wiedział przeciwko komu ma jej bronić. Stał więc przed fotelem jak krowa, a ona próbując uciec potknęła się o niego i upadła na podłogę. Od razu podbiegłem zaniepokojony czy nic się jej nie stało i wyciągnąłem ręce ze słowami “Kochanie, spokojnie wszystko w porządku!”.
To był moment w którym dowiedziałem się, jaki bojowy duch drzemie w mojej dziewczynie. Leżąc na plecach zdołała wyprowadzić imponującego kopa wprost w moje krocze. Poleciałem w dół jak ścięte drzewo. Dopiero wtedy mnie rozpoznała, wijącego się na podłodze. Jednak zamiast okazać troskę i współczucie zaczęła się śmiać histerycznie, mówiąc, że wyglądam teraz jak jakiś dzieciak.
Włosy mogłeś zostawić, ale broda to niestety, +10 do niechlujstwa.
Nawet zadbana nie jest tak zadbana jak zgolona.
Ale zgadzam się z tym, że to kwestia gustu. Tak jak można mieć zadbane włosy po pachami, a można je mieć zgolone. Ale niektórzy lubią włosy poza głową.
Tak samo jak nieogolone pachy, kwestia gustu :) ale wyglądają jak wyglądają.
No gdybym się wychował w rodzinie degeneratów-anarchistów, to może I zapach kleju o poranku byłby dla mnie normalny.
Oczywiście że jest to mój subiektywizm. Tak jak garnitur kojarzy się z szanowanym stanowiskiem lub po prostu chęcią eleganckiego wyglądu, dready z pchłami, kolorowy irokez z wąchaniem kleju, tak brody kojarzą mi się z niechlujstwem. Owszem, widziałem "zadbane", ale to tylko sprawiało, że faceci wyglądali na plastiki. Fryzura w stylu "worek na śmieci" czyli hipsterski kok, a potem te niby na Wikinga z wygolonym przedziałkiem i bokami na łyso, wszędzie aż do zrzygania.
I to, że komuś wcale nie jest źle z brodą znaczy dla mnie tyle, że bez niej byłoby mu jeszcze lepiej. Moim zdaniem, ale jak się komuś podoba to może i do biura w stroju klauna chodzić.
Zależy jaka broda i jak utrzymana. Zresztą broda musi pasować do ogólnej urody faceta - jeden brodacz może wyglądać jak wiking wyskakujący z drakkaru, a inny jak menel wyłażący z kontenera.
Ty, ale kogo to obchodzi? Na ch*j ty się tak prujesz? Przecież, jak wszyscy my tutaj, jesteś zwykłym randomem i nikogo tu nie obchodzi, co ty sobie subiektywnie pod kopułą wyprodukujesz. Ech te dzieciaki. Wszędzie byle być...
Nie rozumiem tego, że w pracy wiedzieli jak wyglądasz, dali Tobie awans raczej nie bez powodu i zaraz po tym nagle im przeszkadza Twój wygląd. Zwłaszcza, że długie włosy i broda jeśli są zadbane (oraz dopasowane do kształtu twarzy) wyglądają naprawdę dobrze i wcale nie odejmują powagi w wyglądzie.
Ps. Reszta mnie rozbawiła do łez. Nie wyobrażam sobie w jakim szoku musiała być twoja dziewczyna 😂
No bez jaj, że tak długo jej zajęło zorientować się że to ty😅🤣
Sąsiad miał brodę i kręcone włosy średniej długości. Gdy pojemnik z pianką montażową wybuchł mu w twarz i pozlepiał zarost, to musiał zgolić brodę i ściąć włosy do kilku mm. Własna żona go później nie poznała.
Bo jesteś dzieciak. Który "poważny" facet będzie słuchał jakichś gowno-rad z pracy, że niby awans wiąże się ze zmianą wyglądu?