#JpXS9
Pamiętam pierwsze spotkanie z nią. Po całym dniu spędzonym z nią i jej nowym mężem, nazwała mnie przez telefon dziwką. Pokłóciła się z synem o pierdołę, a mi dostało się rykoszetem. Próbowałam zrobić pierwsze wrażenie najlepiej jak mogłam. Ale widocznie za mało. Po tej akcji mój jeszcze wtedy chłopak nie gadał z nią tydzień.
Gdy po jakichś 2-3 tygodniach przyjechała na stypę, to mnie przeprosiła. Niesmak dalej pozostał. Chyba myślała, że to coś przelotnego między mną a moim już mężem.
Przed samym ślubem oszalała. Potrafiła dzwonić do niego 5-6 razy dziennie o byle co. Do tego całe dnie wypisywała do niego. Na weselu dosłownie wisiała na moim mężu. Nie mógł się ruszyć na krok bez niej. Na koniec imprezy miałam dość i się z nią pokłóciłam.
Po całej sprawie wypisywała dalej do męża całe dnie, jednak telefony ograniczyły się do 2-3.
I mamy teraźniejszość. Mąż śpi obok. Nie gadamy ze sobą. Praktycznie codziennie kłótnie o teściową rujnują nasz związek. Wszystko musi wiedzieć, co na obiad jedliśmy, co robimy itp. Mam dość. Dla mnie to za dużo. Teraz jest jeden telefon dziennie, ale wiadomości dalej są. Jak tylko widzę, że znowu pisze, to krew mnie zalewa.
Co w tym anonimowego? Założyłam drugie konto na komunikatorze i szpieguję aktywności zarówno jej, jak i męża. Do męża tracę zaufanie i czuję, że się od siebie odsuwamy, a jej życzę śmierci. Przynajmniej wtedy ta chora relacja się skończy.
Wygląda na to, że Twój mąż to typowy synuś mamusi. I nie chce Cię martwić, ale wątpię że coś się zmieni. Widocznie mu pasuje wypisywanie z mamusia codziennie i zdawanie relacji z całego Waszego dnia.
On twierdzi, że na razie musi tak być bo "matka" pomaga finansowo. Wiele rozmów już było i kłótni też. Niedługo wyprowadzamy się do innego państwa. Obiecał mi, że ukróci rozmowy jak tylko się wyprowadzimy. Jak bedzie? Nie wiem, mam nadzieje, że dotrzyma słowa.
Mam podobną sytuację.
Mój chłopak uważa to za chore, ale nic z tym nie zrobi. Śmieje się z tego bo "co ma zrobić". Twierdzi że to dlatego że mieszka z rodzicami. Ma 26 lat.
Wróciłam ostatnio na tydzień do Polski po kilku miesiącach. Chcieliśmy się sobą nacieszyć. Pomijam fakt że przez cały związek wypisuje do niego i wydzwania.
Gdy mieliśmy kilka dni dla siebie potrafiła nawet pisać żeby przyjechał bo "mamusia się stęskniła". No ku%#a
Nie wiem już co zrobić. Męczy mnie to okrutnie. Nie chce się rozwodzić ale taka relacja nie jest zdrowa dla nikogo.
Może jakaś terapia dla par? Teściowej to rozumu nie zwróci ale może mąż przejrzy na oczy i wzmocnicie swój związek. To niestety pomoże tylko doraźnie, no ale co można zrobić.. Teściowej się nie pozbędziesz...
Ja sama coraz częściej skłaniam się do ultimatum, albo ja albo chorzy rodzice
Hustla a Ty sobie jakoś z tym poradziłaś? Zmieniło się coś?
Szczerze to najbardziej poskutkowało to jak kiedyś teściowa po prostu przesadziła, chłopak się mocno wkurzył zablokował ją wszędzie i był jakiś czas spokój. Ale wiadomo długo to nie trwało i dalej jest to samo, może nie aż tak, ale jednak.
Może spróbuj tej taktyki? Nie rób nic i daj teściowej zrobić coś głupiego? Skoro inne rzeczy nie skutkują to nie wiem co ci poradzić.
W ostateczności ultimatum, jak nie zrobi porządku z matką to koniec.
Może "brutalne" zagranie ale po co próbować dalej po dobroci skoro to nic nie dało?
Winny jest Twój mąż. Koniec kropka. Teściowa niech sobie będzie jaka jest, nie zmienisz jej. Ale to od Twojego faceta zależy ile razy dziennie będą się kontaktowali. Gdyby nie chciał, to by nie odbierał albo nie odpisywał. Parę razy by mamuśka zrobiła awanturę, ale by odpuściła. Jak nie, to kontakt powinien być przez syna urwany. Po ślubie na pierwszym miejscu jest żona, nie mamusia. Masz niedojrzalego faceta.
To brutalne, ale prawdziwe. Sama przez to przechodziłam. Jedyną osobą która może coś zrobić jest Twój mąż. Sama nie wygrasz. Daj mu do zrozumienia że potrzebujesz faceta a nie synka. Porozmawiajcie. Jak to nic nie da, to zróbcie sobie odpoczynek od siebie. Może wtedy się ogarnie. Z facetami trzeba sprytem. Bo jak im się poblaza to się robią leniwe cipki, a nie mężczyźni. Kobieta nie powinna być sierotą która się na wszystko godzi. Trochę szacunku do samej siebie....
Szacunek so siebie mam i nie daję się. Przez to są ciągle kłótnie. W ciągu najbliższego miesiąca przeprowadzamy się do innego państwa. Obiecał mi, że będzie inaczej. Jak będzie? W krótce się okaże.
dokladnie, maz ma teraz SWOJA rodzine, czyli ciebie
matka ma swoja, czyli pewnie jakiegos meza?
i powinniscie z mezem tworzyc wspolny front na strazy swojej intymnosci
ciekawczestotliwosci stosunkow tez sie jej spowiada
mega toksyczne doradzam jakiegos dobrego psychologa dla par, ktor mezowi wytlumaczy,jak powinny wygladac zdrowe granice w takich relacjach
a jesli nie podzizala to WIEJ najdalej jak sie da
Cóż miałam koleżankę której teściowa była równie piekelna. W dniu ślubu koleżanki jej męża tuż po tradycyjnym błogosławieństwie rodziców wychodząc z domu panny młodej głośno wyrzekała że miała nadzieję że jej syn się opamięta a nie wchodzi do TAKIEJ rodziny (rodzina normalna, tradycyjna, nie-biedna, a ludzie do rany przyłóż, wiem bo znam ich dobrze). Potem w trakcie małżeństwa, wydzwaniała do synka z pytaniem o synową " Ona jest?" Jak "ona" była w domu to się rozłączała i dzwoniła jak syn był w robocie. Cóż... mamunia omotała synka do okoła małego palca. W rezultacie synek już żony nie ma, a po licznych partnerkach słuch wszelki zaginął i jest sam. Tak się kończy historia, gdy mężowie nie widzą pępowiny między sobą a mamą. Współczuję Ci. Może masz kogoś w swoim otoczeniu kto pogada z Twoim mężem i wykaże mu bezsens tej sytuacji?
Niestety nikogo takiego nie mam. Sama z nim o tym rozmawiam.
Phi moja mi pokazywała brudne buty męża mówiąc że MAM je mu wyczyścić i śledzia ślady na śniegu (mieszkamy obok) bo musiała wiedzieć o której gdzie z kim wychodzę. Przychodzi do nas bez zaproszenia i wchodzi bez płukania. Ostatnio była wielka awantura(kolejna) i znów mamy ciche dni, a nikt nie wie że takie kocham najbardziej. Do tego uwielbia grzebać w rzeczach i mówić mi jak mam wychowywać dziecko. Do tego o wszystko rywalizuje i siedzi w oknie całymi dniami i patrzy co u nas się dzieje. Chciałam się stąd wynieść ale niestety chyba to już zrobię sama z dzieckiem.
zmien zamki? wstaw taki zamek, ktory mozesz otworzyc tylko od srodka ( lancuch, zasuwa)?
nie otwieraj jej drzwi? jak zacznie cie wyzywac to kaz wypier... oddalic sie w swoja strone?
w okna rolety
no i ROZMOWA Z MEZEM kurde
Czemu nie z mężem?
Łoooo matko, kobieto jak ja Cię rozumiem... z wyjątkiem takim, że swojej teściowej śmierci nie życzę. Jednak mogłaby gdzieś w okolice słońca wypier%olić..., co bym nie musiała tego wrednego ryja oglądać. Mam nadzieje, że nigdy mi tak nie odwali i nie będę tak posrana.
Też mam nadzieję, że taka nie będę. Najlepsze jest to, że ona ma drugiego męża i mimo to mój mąż podejmuje najważniejsze decyzje w ich małżeństwie.
uciekaj
Było sobie wziąć mężczyznę, a nie chłoptasia, to może umiałby się zachować po męsku i uciąć tą toksyczną relację. On jest dużym chłopcem, któremu mamusia nadal imponuje.
To jest klasyczny przypadek toksycznego rodzica ;)
I nie, to nie jest wina męża, bo on pod wpływem tej kobiety jest całe życie. Ona go wychowała i ma nad nim kontrole, bo całe życie pielęgnowała ten typ relacji między nimi. On prawdopodobnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Polecam zapoznać się z książką toksyczni rodzice Susan Forward. Jest dostępna w internecie za darmo. Być może wtedy dla was obojga sytuacja trochę się rozjaśni i będziecie wiedzieć jak sobie z tym radzić. Najlepiej tez żeby facet poszedł do psychologa i przepracował swoje problemy nie tylko dla dobra związku, ale przede wszystkim dla samego siebie.
mam rade BLOKADA NUMERU
Musiałby sam jej numer zablokować.