#JiIrH
Jest jawnie do mnie wrogo nastawiony. Tak mi to siada na psyche, że wracając skądś lub wychodząc z domu modlę się, żeby go nie spotkać. W zeszłym roku, latem odwalał jakieś popisuwy wobec swojej żony, akurat zupełnie przypadkiem jak szłam. W życiu nie przytrzymał drzwi do klatki, nawet gdybym szła z pięcioma światami i drzwi miałby zamknąć mi się przed nosem.
Staram się to wszystko racjonalizować, nie wyolbrzymiać i wmawiać sobie, że to jakaś schiza ale trigeruje mnie to strasznie. Po prostu czuję tą negatywną energię. Jeśli miałabym możliwość przeprowadzki skorzystała bym bez zastanowienia. Myślę, że taka energia jest przez to, że nie mam męża ani dzieci i jestem wolna.
Ale co on właściwie zrobił? Może po prostu jest prymitywny albo źle wychowany.
ale co on robi złego, poza tym że ci drzwi nie trzyma?
Widocznie sąsiad jest siedliskiem złej energii. Pójdź z tym do wróżki i razem rzućcie na niego klątwę. Żeby upadł i sobie głupi ryj rozwalił
Bez przesady. Ja myślę, że nie powinno się nikomu źle życzyć. Widocznie nie nadają na tych samych falach.
Jaka piękna katastrofa. Znowu ktoś dał się złapać na niebiesko. Tyle że to już dość dawny wpis więc mało kto to zauważy.
wyzwolona masz net w psychiatryku?
Każdemu z kim się nie zgadzasz wmawiasz chorobę psychiczną (pomijając fakt że to nie jest temat do żartów)?
Nie twierdze, ze sasiad nie jest... Dziwny. Ale Ty?
Wez stan z 10m przed sciana, pochyl sie, rozpędź i pobiegnij. Nie zatrzymuj. Moze jak walniesz glowa to cos sie przestawi i przestaniesz za swoje decyzje obwiniac innych. Jak nie pomoze polecam lekarza. Od glowy.
Ale nie otwierał ci zamków w drzwiach jak śpisz?